Moje anioły są dorodnymi babami

Dominika Zaręba
Krakowska artystka w swojej pracowni, ze swoimi aniołami Andrzej Banaś
Kobiety z krwi i kości to anioły krakowskiej malarki Iwony Siwek-Front. Rozmawia z nią Dominika Zaręba

Jest deszczowe południe. Kraków. Atelier przy ul. Wiślnej, Plus 10 st. Celsjusza. Za oknem leje jak z cebra, jest brzydko i okropnie, a my sobie rozmawiamy o aniołach i kobietach.

Dlaczego swoją wystawę nazwała Pani „Anielskie Opiekunki”?

Anielskie Opiekunki, nasze opiekunki, to nawiązanie do serii moich obrazów o kobietach. Trudno, żeby anioły, które w tym roku przyfruną do Lanckorony, nie były kobietami. Są kobietami z krwi i kości, mają duże biusty, wydatne usta, to takie dorodne baby, ale i mądre (śmiech). Kobieta anioł jest symbolem ciepła, dobroci, a przede wszystkim opieki. Bo kobieta po prostu jaka by nie była, nawet ta wyzwolona, ma wpisany w siebie pewien rytuał opiekuńczości.

Archetyp kobiety-opiekunki?

Tak uważam. Nie ma się czego wstydzić, że się gotuje zupę, opiekuje dziećmi, partnerem, mężem, kochankiem... wszystko jedno. Kobiety tak po prostu mają. Kobieta z atrybutami fajnej seksualności, zadbana, inteligentna jest dla mnie symbolem pewnej siły we współczesnym, zwariowanym świecie. Ona frunie na skrzydłach ponad wszystkim, wnosząc ciepło i opiekę. Przy takiej naturalnej i mądrej kobiecie każdy czuje się po prostu dobrze i jest sobą, nie musi się gimnastykować. W sztuce, którą tworzę - czy to są rysunki, szkice, obrazy olejne, pastele czy filmy animowane - gdzieś tam zawsze porusza się baba. Czasem jest bardzo groteskowa, pokazana w sposób humorystyczny.

Ale zawsze to jest baba barwna i z charakterem...
Moje kobiety muszą być przede wszystkim dorodne, kolorowe, ciepłe. Mają barwną osobowość. Staram się zawsze z tłumu wyłapać postaci o bogatej osobowości. Wszystkie anioły, które narysowałam specjalnie na wystawę w Lanckoronie, są kobietami z mojego otoczenia. Są takie, które bardzo lubię, a są też baby złośliwe, które mnie nie lubią, ale jednak mają swój specyficzny charakter, osobowość.... Cały czas walczę przy pomocy sztuki właśnie o sens wolności człowieka, o wolność w środku nas samych, naszą własną osobowość i niezależność.

A wierzysz w anioły?

Cieszymy się, że są anioły, bo wierzymy w anioły i świętych... a problemy mamy z personelem naziemnym (śmiech). Namalowałam na przykład świętą Ritę, którą moje koleżanki chcą koniecznie mieć, i rozdałam już sporo reprodukcji. Rita jest patronką od rzeczy niemożliwych i beznadziejnych w życiu. Na obrazie Rita nie ma biustu, bo zasłania się krzyżem. Ona też jest jakimś aniołem... W anioły trzeba wierzyć. W każdym z nas jakiegoś anioła można odnaleźć. Bo nie ma ludzi złych, źli stają się ze względu na złe środowisko, otoczenie, na jakieś trudne przypadki w życiu itd. Ale tak naprawdę każdy z nas ma trochę anioła w sobie i nosi w sobie coś dobrego. Warto to dostrzec…

Niedawno byłaś na plenerze malarskim w Kenii i zainspirowała cię Afryka.

Afryka na pewno dobrze na mnie wpłynęła i tamte czarne anioły na pewno nade mną czuwają. Teraz nawet używam więcej czarnego koloru! Jak wróciłam z Afryki, to gdzieś ta czerń, ciemne kolory się pojawiały, ale były zestawione dla kontrastu z wrzaskliwymi barwami. Moi afrykańscy przyjaciele są bardzo wierzący. Ich wiara bazuje na życiowej mądrości i miłości a nie na fanatyzmie i hipokryzji. Jak coś zbroją, jak zrobią coś złego, to potem przepraszają, zastanawiają się, jak to naprawić.

A dlaczego Lanckorona, skąd pomysł, żeby wystawiać obrazy w małej kawiarni, w małym miasteczku?

Bo już miałam w Lanckoronie wystawę. Bo zrobiło się tu zaplecze towarzyskie Krakowa, artystycznie też się trochę dzieje. Bo w grudniu jest anielska impreza, znana już w Polsce. Bo Bogdan Frymorgen wydał ostatnio książkę z pięknymi fotografiami. Bo Kazimierz Wiśniak cały czas wydaje „Kuriera Lanckorońskiego” ze swoimi niezwykłymi rysunkami. Bo kawiarnie to miejsca, gdzie najlepiej i najswobodniej można o życiu i sztuce rozmawiać. To nie będą grzeczne aniołki...raczej frywolne, z charakterem i zadziorne. Nie takie grzeczniutkie, ze złotymi skrzydełkami czy buzią dziecka. To będą baby z krwi i kości - z biustem i skrzydłami! Zapraszam!

Iwona Siwek- Front
ur. w Krakowie. Uprawia malarstwo, rysunek, grafikę, mural, komiks, film animowany. Absolwentka Wydziału Grafiki krakowskiej ASP. W 2009 r. obroniła tytuł doktora pracą „Semiosfera mojego miasta. Notatki” w Katedrze Intermediów. Stypendystka Emily Carr University of Art & Design w Vancouver (Kanada) . Swoje prace wystawia w Polsce i za granicą. Tworzy w swojej oryginalnej pracowni-galerii przy ul. Wiślnej 8.
Jej wystawę „Anielskie opiekunki” można będzie obejrzeć podczas festiwalu „Anioł w Miasteczku” w Lanckoro- nie 12 i 13 grudnia (Cafe Pensjonat)

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gniewko_syn_ryba

;)))

Dodaj ogłoszenie