Mroczkowski dodaje: - Założyliśmy sobie plan, żeby przede wszystkim w pierwszej połowie coś zrobić i mieć jakiś handicap, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że im dłużej będzie trwał mecz, tym większy będzie napór gospodarzy, i na pewno będzie trudno. Z całą pewnością mogę chłopakom przyklasnąć, bo dobrze to zrealizowali.
„Biało-czarnych” na prowadzenie w 28 min, po zagraniu Macieja Małkowskiego, wyprowadził Filip Piszczek. W 32 min ekipa z Małopolski prowadziła już 2:0, a gola z rzutu karnego (faul na Piszczku) zdobył Małkowski. - W pierwszej połowie megaróżnicę zrobił zawodnik gości Małkowski. Te dwie akcje przesądziły. Bardzo ciężko było nam się po tym wszystkim pozbierać – nie ukrywa trener Pogoni Dariusz Banasik.
Tu znajdziesz więcej najnowszych informacji o piłkarzach Sandecji Nowy Sącz
Po zmianie stron Sandecja kontrolowała wydarzenia na boisku, a wynik na 3:0 tuż przed ostatnim gwizdkiem podwyższył Kamil Słaby (podanie Wojciecha Trochima).
- Przydała nam się przewaga z pierwszej połowy. Graliśmy spokojniej, czekaliśmy na kontrataki. Momentami były one proste, aż za proste, a na tym zmęczeniu nie potrafiliśmy ich wykorzystać aż do samej końcówki. Byliśmy bardzo zdeterminowani, żeby nie stracić bramki. Dla nas plus, że zdobywamy komplet punktów. Fajnie, że po środowym spotkaniu potrafiliśmy się w miarę dobrze zaprezentować. Jeżeli chodzi o wynik, bo mecz był średni. Każdy to może stwierdzić, nie było wielkiej piłki – tłumaczy Mroczkowski.
Banasik: - W pierwszej połowie bardzo chcieliśmy, ale nie bardzo nam wychodziło. Ciężko powiedzieć, czy zabrakło jakości czy jakiegoś podejścia? Po zmianie stron zagraliśmy o niebo lepiej, natomiast cały czas mieliśmy problem ze stwarzaniem sytuacji.