Mszana Dolna. Czy woda w Mszance i Rabie jest zanieczyszczana przez obornik i szamba? Władze mówią, że nie było zgłoszeń

Tatiana Biela
Tatiana Biela
W tym roku nie było żadnych sygnałów odnośnie zanieczyszczania Mszanki
W tym roku nie było żadnych sygnałów odnośnie zanieczyszczania Mszanki Google Street View
Udostępnij:
Do naszej redakcji napłynęły sygnały o możliwości zanieczyszczania rzek Mszanki oraz Raby w Mszanie Dolnej obornikiem oraz przydomowymi szambami. Władze miasta i straż miejska dementują jednak te informacje. - W tym roku nie otrzymaliśmy żadnych zgłoszeń dotyczących podobnego procederu - mówi burmistrz Anna Pękała. Zaznacza natomiast, że podobne sygnały pojawiły się w ubiegłym roku, ale sprawą zajęły się odpowiednie służby.

Premier zapowiada wzmożone kontrole

Pod koniec października 2021, Bartek Zobek, mszański bloger i podróżnik, poinformował Annę Pękałę o spuszczaniu obornika do studzienki kanalizacyjnej przy ul. Słonecznej (skąd woda trafia następnie do potoku Mszanka tuż obok ujęcia wody pitnej). Do podobnego zdarzenia miało też dojść w przypadku rzeki Raby, tym razem do wody trafić miało przydomowe szambo.

- Chciałem się dowiedzieć, czy proceder ten trwa dalej i jakie urząd podjął kroki, aby wyeliminować takie sytuacje. Nie uzyskałem jednak w tej sprawie do dzisiaj żadnej odpowiedzi - podnosi Zobek.

Bloger uważa, że traktowanie potoków, rzek i studzienek kanalizacyjnych jak toalet powoduje systematyczne podtruwanie ekosystemu.

- Może nie spowoduje to nagłej katastrofy ekologicznej jak na Odrze, na pewno nie pomoże odbudowie populacji ryb w potokach typu Mszanka. O rakach już nie wspominając - podkreśla.

Zwróciliśmy się z pytaniem do burmistrz Pękały oraz Jakuba Spędzi, komendanta straży miejskiej o ewentualne skargi mieszkańców na podobny proceder w tym roku. Jak się okazuje, od stycznia żadna z tych instytucji nie otrzymała zgłoszeń od mieszkańców, ani za pośrednictwem aplikacji eko - interwencja, ani też mapy zagrożeń. Nie było również w tej sprawie żadnych bezpośrednich zgłoszeń do urzędu czy strażników miejskich.

- Wszystkie takie zgłoszenia są przez nas poważnie traktowane - mówi Anna Pękała i dodaje, że zanieczyszczenie rzek czy potoków może być potraktowane jako przestępstwo.

Z kolei szef straży miejskiej podkreśla, że kompetencje straży w przypadku zanieczyszczania rzeki są niewielkie.

- Odpowiadamy za przestrzeganie regulaminu czystości na terenie miasta, ale rzeki czy potoki znajdują się w gestii innych służb i instytucji, które mają odpowiednie narzędzia, by na przykład pobierać próbki wody - mówi.

Oczywiście mieszkańcy mogą poinformować strażników miejskich o przypadkach zanieczyszczania wody, a oni, jak przekonuje Spędzia, nie zlekceważą takiego sygnału. Nadmienia jednak przy tym, że sporo interwencji będących konsekwencją anonimowych zgłoszeń np. poprzez mapę zagrożeń okazywało się bezpodstawnych.

- Bywają one narzędziem do załatwiania sąsiedzkich sporów - podsumowuje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie