Najbardziej szokujące przestępstwa z Wadowic. Uwiódł i zabił urzędniczkę ZUS. Obiecywał jej wakacje na Dominikanie {ZDJĘCIA}

Bogumił Storch
Bogumił Storch
2009 rok. Proces zabójcy - zdjęcia archiwalne
2009 rok. Proces zabójcy - zdjęcia archiwalne Artur Drożdżak
To była głośna sprawa. 16-lat temu uwiódł i zamordował urzędniczkę z wadowickiego ZUS. Czy jej matka mu wybaczyła? Przypominamy jedno z najbardziej szokujących przestępstw w historii Wadowic.

Jest rok 2006. 50-letnia Bożena mieszka w Wadowicach i wiedzie dość poukładane życie. Ma tu rodzinę. Pracuje w wadowickim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jej życie uczuciowe nie poukładało się jednak tak, jakby sobie tego życzyła.

Mówiła dużo o samotności, bała się, że lata jej lecą i nikogo sobie nie znajdzie. Nie chciała być samotną emerytką żyjącą w pustym mieszkaniu z gromadką kotów. Nawet żartowałyśmy sobie, że porą poszukać jakiegoś wdowca albo rozwodnika z ogłoszenia, bo wolnych kawalerów w naszym przedziale wieku i bez defektu pod względem charakteru już nie ma dużo

opowiada jej znajoma.

W tym samym roku Bożena trafia na anons towarzyski w gazecie z ogłoszeniami. Nawiązuje kontakt z pewnym mężczyzną. Mirosław Ć, jest od niej młodszy, ma 37 lat.

Sprawdziłem ile ma lat, wybrałem, zakładając, że jest już ustatkowana i wysłałem wcześniej przygotowanego SMS-a. Gdy odpowiedziała na anons, umówiliśmy się telefonicznie na spotkanie

zeznawał potem w sądzie.

To nie były jeszcze czasy mediów społecznościowych. Nie było więc szans, by przejrzeć jego profil na Facebooku albo Instagramie. A że był zainteresowany Bożeną, to nie było innej możliwości, by się poznać niż osobiste spotkanie. Podczas rozmów telefonicznych robił dobre wrażenie, ale Bożena wiedziała, że nie można komuś ufać na słowo, nawet jak potrafi być czarujący.

Potrafił dużo i pięknie opowiadać, choć głównie o sobie. Mówił jej, że jest biznesmenem z Bielska- Białej, który nigdy nie znalazł prawdziwej miłości, że chciałby się ustatkować. Że nie przeszkadza mu wiek partnerki, bo liczy się tylko jej dusza. Obiecywał wspólne wakacje, w tym nawet romantyczny wyjazd na urlop na Dominikanę

opowiadała jej znajoma.

Bożena starała się być ostrożna. Na pierwszą randkę wybrała nie Bielsko, ale swoje rodzinne Wadowice. Pierwsze spotkanie pary odbyło się w miejscu publicznym, w jednej z wadowickich kawiarni. Było udane. Bożena coraz bardziej ufała nowemu znajomemu, było pod jego urokiem. Do tego stopnia, że zaprosiła go nawet do domu swojej matki na wspólny obiad.

Zawrócił jej w głowie. Obiecywał pomoc. Chwalił się, że jest bogaty, że ma dom pod Bielskiem, gdzie ją zabierze a mnie on od początku wydawał się jakiś podejrzany

opowiadała potem w sądzie pani Helena, matka Bożeny.

Wbrew jej obawom urzędniczka zaangażowała się w ten związek. W grudniu zaprosiła go nawet do siebie, do mieszkania w Wadowicach. Już nigdy z niego nie wyszła żywa.

Bożena nie wiedziała, że jej miłość z ogłoszenia, to tak naprawdę nie tylko oszust i naciągacz, ale i wielokrotny morderca. Na początku lat 90. zamordował dwóch homoseksualistów. Zwłoki jednego z nich zakopał. Na wolność wyszedł po 15 latach więzienia, wiosną 2005 r.

I raczej się nie zresocjalizował, ale tym razem polował na kobiety. Już w tydzień po wyjściu na wolność popełnił kolejne przestępstwo. Jako matrymonialny oszust Mirosław Ć. działał na terenie całego kraju. Miał dopuścić się nawet gwałtu w Zabrzu, ale z tego zarzutu został potem uniewinniony.

Dawał matrymonialne ogłoszenia w prasie, poszukiwał samotnych, starszych kobiet. Pisał do nich piękne, pełne wyznań miłosnych listy. Opowiadał im historie, w które zakochane kobieta były w stanie uwierzyć. Raz twierdził, że jest pracownikiem tajnych służb i prosił o pożyczkę na zakup telefonu, innym o dofinansowanie leczenia nowotworu swojej kilkuletniej chrześnicy (nigdy taka nie istniała). Pieniędzy nie oddawał, urywał kontakt i zmieniał tożsamość.

Co ciekawe akurat Bożenie z Wadowic podał swoje prawdziwe imię. Czy właśnie dlatego musiała zginąć? Bo za dużo wiedziała, by tylko ją okraść i porzucić? Tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, głównie z sekcji zwłok kobiety, że jej zabójstwo było bardzo brutalne. Doszło do niego w grudniu 2006 roku, gdy była z nim sam na sam w swoim mieszkaniu na wadowickim os. Pod Skarpą

Piliśmy wino, pytała mnie o moje życie, potem słuchaliśmy muzyki, ona tańczyła. W końcu znaleźliśmy się w łóżku i wtedy nie wiem, co we mnie wstąpiło, bo zacząłem dusić Bożenę. Krzyczała, że ja jestem bandytą, kopała, więc chwyciłem ją mocniej za szyję, przestała się ruszać

zeznawał potem w sądzie zabójca.

Mirosław Ć. dusił kobietę tak mocno, że fragmenty jego naskórka znaleziono potem na szyi ofiary. Nawet śledczy z wydziału zabójstw, którzy nie jedno już przecież w pracy widzieli, byli zdumieni takim obrotem sprawy, bo zazwyczaj przy duszeniu aż tak mocno zabójcy nie zaciskają rąk.

Zwłoki Bożeny morderca schował do wersalki, splądrował jej mieszkanie, po czym uciekł, zamykając uprzednio drzwi wejściowe na klucz. Zwłoki odkrył kilka dni przed Wigilią, czyli tydzień po zabójstwie brat Bożeny. Wcześniej sprawca próbował zatrzeć ślady, by zmylić policję, ale mu sie to nie udało.

W trakcie śledztwa ujawniono, że Mirosław Ć., szukał przez ogłoszenia kolejnej ofiary. Zatrzymano go na dworcu w Katowicach, gdzie umówił się z ... policjantką. Nie wiedział, że to zasadzka, przygotowana przez funkcjonariuszy. Po zatrzymaniu w jego mieszkaniu znaleziono wiele przedmiotów należących do pokrzywdzonych kobiet: karty kredytowe, dokumenty, biżuterię, której jeszcze nie zdążył spieniężyć.

Udusiłem ją, bo coś we mnie wstąpiło - tłumaczył się morderca urzędniczki.

Sąd za zabójstwo z rozbojem skazał go na karę dożywocia.

Dalej jednak Mirosław Ć. próbował "czarować": napisał z więzienia list do matki swojej ofiary. Skruszony przepraszał w nim za zabójstwo córki. Liczył, że dostanie 25 lat więzienia zamiast dożywocia. Tłumaczył, że chce mieć czas na wolności, by naprawić swoje błędy.

Co mi po tych przeprosinach. Bożenka leży w grobie. Dożywocie dla takiego to jedyna sprawiedliwa kara

mówiła potem w sądzie starsza kobieta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Bilans polskiej akcji poszukiwawczo-ratowniczej w Turcji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie