Nie będzie ograniczeń dla nieszczepionych dzieci w żłobkach z gorlickiego powiatu

Lech Klimek
Lech Klimek
Dzieci w naszych żłobkach są bezpieczne, nie grozi im epidemia chorób zakaźnych
Dzieci w naszych żłobkach są bezpieczne, nie grozi im epidemia chorób zakaźnych Lech Klimek
Epidemia odry szaleje dziś na Ukrainie. Wirus dotarł już do innych państw Europy i z jego powodu choruje coraz więcej osób, również w Polsce. Powracają także choroby, o których już dawno zdążyliśmy zapomnieć. To może być efekt szerzących się ruchów antyszczepionkowców.

FLESZ - Żłobki tylko dla dzieci zaszczepionych. Od stycznia nowe regulacje

Na Ukrainie nie ma obowiązku szczepienia dzieci przeciwko odrze. Ministerstwo zdrowia w Kijowie podkreśla, że do rozwoju epidemii przyczyniają się publikowane w internecie fałszywe informacje na temat szkodliwości profilaktyki.

Dzieci w grupie zagrożenia

By zapewnić dzieciakom bezpieczeństwo, a zwłaszcza tym najmniejszym, żłobkowym wiele samorządów podejmuje dość kontrowersyjne decyzje. Są to ograniczenia w przyjmowaniu do żłobków publicznych dla dzieciaków, które nie przeszły obowiązkowych szczepień. Mają one różny zakres, w Krakowie to preferencje w przyjmowaniu dla tych szczepionych, a w Warszawie od stycznia 2020 roku do stołecznych żłobków będą przyjmowane jedyne te dzieci, które poddane zostały obowiązkowym szczepieniom ochronnym. Na terenie naszego powiatu działają cztery publiczne żłobki.
- Nikt jeszcze nie zgłaszał nam takiego problemu – mówi Mirosław Wędrychowicz, burmistrz Biecza. - Może w większych ośrodkach to jest problem, u nas chyba nie występuje - dodaje.
W podobnym tonie wypowiada się Mariusz Trasa, wójt gminy Łużna.
- Nie planujemy wprowadzania jakichkolwiek ograniczeń – mówi.
Dla Wacława Ligęzy, burmistrza Bobowej temat nie jest zaskoczeniem, ale również w prowadzonym w tej gminie żłobku nie ma i raczej szybko nie będzie jakichkolwiek ograniczeń.
- To nasza nowa instytucja - mówi. - Bardzie zależy nam by rodzice dzieci się do żłobka przekonali, a nie żeby stawiać jakieś przeszkody - dodaje.
Publiczny żłobek działa też w Gorlicach. Dla Rafała Kukli, burmistrza miasta sprawa szczepień jest bardzo istotna.
- Jestem dumnym ojcem czwórki dzieci - mówi z uśmiechem. - nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, by którakolwiek z moich pociech mogłaby nie przejść obowiązkowego cyklu szczepień - dodaje.
Burmistrz podkreśla również, że jego zdaniem w Gorlicach ten problem jeszcze nie nabrzmiał.
- Oczywiście jeśli pojawią się choroby zakaźne groźne dla dzieciaków, będziemy rozważać jakieś działanie - mówi. - Teraz nie ma jeszcze o czym rozmawiać – podkreśla.

Sanepid zbiera dane

Dane na temat odmów szczepień dzieci trafiają z instytucji medycznych do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gorlicach.
- Większość rodziców na naszym terenie szczepi dzieci – mówi Jadwiga Wójtowicz, szefowa gorlickiego sanepidu. - Nie ma jednak co kryć, że tendencja jest zła. Z roku na rok wzrasta liczba dzieci niezaszczepianych, albo też takich które nie przeszły wszystkich zalecanych szczepień – dodaje.
Przykładowo wśród dzieci z roczników 2016 i 2017 w w ubiegłym roku przeciwko odrze zaszczepianych było 81,7 procent. Rok wcześniej było to 82,3 procent dzieci. Gdy spojrzymy na dane dwóch wcześniejszych roczników dzieci, czyli 2015 i 2016 to mamy odpowiednio 96,9 procent i 98,2 procent zaszczepianych dzieci. Dane sanepidu dotyczące roczników trochę się pokrywają, bo dzieci w różnych okresach przyjmują różne dawki szczepionek.
- W przypadku odry szczepienia są obowiązkowe - podkreśla Jadwiga Wójtowicz. - Oczywiście może się zdarzyć, że któreś dziecko ze względów medycznych nie może zostać zaszczepione. Ale w takich przypadkach istotna jest rola lekarza, to on moim zadaniem powinien przedstawić rodzicom wszystkie aspekty i konsekwencje szczepienia – dopowiada.
Szefowa sanepidu zauważa też dziwne podejście rodziców odmawiających sczepień do tej kwestii.
- Z jednej strony nie chcą szczepić, a z drugiej są za zwalczaniem chorób zakaźnych – mówi. - To się niestety wyklucza – dopowiada.
W przyszłym roku gorlicki sanepid przeprowadzi na terenie naszego powiatu akcję informacyjno-badawczą.
- Chcielibyśmy sprawdzić wiedzę rodziców na temat szczepień - relacjonuje Jadwiga Wójtowicz. - Chcę jednak podkreślić, że na naszym terenie nie występują zagrożenia związane z brakiem szczepień. One mogą się pojawić, jeśli ogólna liczba dzieci nieszczepionych przekroczy pięć procent. Teraz szczepieni dają sobie radę z wirusami i z potencjalnym zagrożeniem. Warto jednak zaznaczyć, że choćby w przypadku odry zagrożenie nie dotyczy dzieci, ale raczej dorosłych - kończy.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zdrowy

Moim zdaniem, to szczepieni roznoszą choroby-wszczepione.

Do refleksji!

P
P

W jakim szczęśliwym kraju żyjemy skoro zgodnie z informacjami głównych mediów można odnieść wrażenie jedyny albo główny problem z chorobami dotyczy odry. Może dla ścisłości podajcie może ile było przypadków w ubiegłym roku, ile było przypadków powikłań a ile osób zmarło (skoro to takie olbrzymie niebezpieczeństwo). Podajcie może na którym miejscu spośród chorób które dotknęły w ub. roku P0laków była odra. Oczywiste jest że tych informacji nie będzie bo podważyłyby całą narrację artykułu, którego celem jest straszenie ludzi. A skąd pojawiają się tego typu artykuły?. Koszt produkcji szczepionki kilka centów. Cena w granicach 100 USD. Marża% nie muszę wyliczać. Wszystko jasne. Wiadomo o co chodzi.

Dodaj ogłoszenie