Niska emisja prosto z grilla

Przemysław Franczak
Sezon grillowy uznajemy za otwarty - ogłosili działkowicze spod moich okien i w promieniach kwietniowego słońca rzucili na ruszty góry kiełbas i karkówki.

Pierwsze wiosenne podrygi na ogniu pieczonego mięsa, głównego afrodyzjaku Polaków, nie przeszkadzały mi wcale, gotów byłem skwitować je wzruszeniem ramion, zwłaszcza że dziatwa tam na dole była szczęśliwa, a starszyzna zachwycona. W pewnym momencie jednak, chyba razem z zapachem przypalonego boczku, nadeszło olśnienie. Boję się to głośno powiedzieć, zwłaszcza przed długim, majowym weekendem, ale ktoś musi. Chyba czas poruszyć temat: grillowanie a krakowskie powietrze.

Sprawa to wyjątkowo delikatna, dotyczy w końcu popularnego modelu rozrywki - ani chybi trzeba nas uznać za kraj ciągle w grillowaniu rozwijający się - dlatego łatwo narazić się na zarzut prześladowania spragnionych pichcenia na świeżym powietrzu rodaków. By więc nie zostać posądzonym o niecne zamiary i przynależność do sekty miłośników gotowania na parze, zaznaczę, że grill jest memu sercu i podniebieniu miły. Przepadam za rybą w benzo(a)pirenach, warzywami w pyłach zawieszonych, oscypkami smagniętymi zapachem węgla drzewnego, z nutą lofiksu lub podpałek płynnych. Do tej pory jednak myśleliśmy o problemie smogu linearnie - że generowany głównie przez stare piece węglowe i samochody, itd. - gotowiśmy byli nawet uderzyć zakazem palenia w kominkach, a na grille węglowe, jako na współsprawcę, nie patrzył nikt. Wiem, wiem, wiosna, lato, smog jest mniej dokuczliwy. Ale nie znika.

Bill Welch, amerykański naukowiec, wyliczył, że przy przygotowaniu jednego kotleta do hamburgera na węglowym grillu do atmosfery emitowana jest taka ilość pyłu zawieszonego, jaką na autostradzie na odcinku 16 km produkuje osiemnastokołowa ciężarówka z silnikiem Diesla. Jeśli więc przemnożymy konsumentów przez liczbę frankfurterek, pęt toruńskiej, pręg wołowych oraz dni majowego weekendu, to wynik najlepiej sprawdzać w lokalnej stacji pomiarowej.

Rzecz nie w tym, by wylewać karkówkę z kąpielą, mimo wszystko zakaz grillowania jakoś trudno sobie wyobrazić (chyba że na Rynku, co kiedyś proponowano; jestem za, nawet bardziej ze względu na smród, niż smog). Chociaż mogłaby temu towarzyszyć fascynująca polityczna dyskusja, czy w związku z tym należy wprowadzić miejski program dopłat do wymiany grilli na gazowe lub elektryczne. Tak dla sportu spróbujcie jednak policzyć, ile ciężarówek zaparkuje w najbliższych dniach w waszych ogródkach.
Tymczasem - smacznego.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marcepan
przepis martwy mówisz, być może ja kupiłem sobie grilla na avans.pl, przyszedł więc chciałem przetestować, wyniosłem na blakon rozpaliłem nie minęło 25 minut puka do drzwi policja ... o co o to że grilla rozpaliłem i zakłócam tym życie sąsiedzkie, oczywiscie nic nie mogli zrobić to fakt, no ale ... stres że policja i w ogóle, nie, nie to nie dla mnie
Dodaj ogłoszenie