https://gazetakrakowska.pl
reklama
18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Nowy Sącz: afery podsłuchowej ciąg dalszy

Sławomir Wrona
archiwum
Marta G., która potajemnie nagrywała rozmowy w gabinecie byłego komendanta sądeckiej Straży Miejskiej Ryszarda Wasiluka, będzie zeznawać jako świadek w procesie, który Wasiluk wytoczył miastu przed sądem pracy. Zwolniony w lutym tego roku komendant walczy w sądzie o przywrócenie na stanowisko. Sąd nadal nie podjął decyzji co zrobić z płytami, na których zapisane są wspomniane rozmowy. Zdaniem sądu nie mają one związku z zarzutami, jakie zawarte są w odwołaniu komendanta.

Oprócz Marty G., na wniosek pełnomocnika sądeckiego Urzędu Miasta, na pytania przed sądem odpowiadał będzie także były zastępca Wasiluka, obecnie p.o. komendanta straży miejskiej Dariusz Górski.

Zobacz także: Afera podsłuchowa w Sączu: prezydent zawiesi swojego zastępcę?



Zwalniając Wasiluka, zarzucono mu przede wszystkim, że dopuścił by jeden ze strażników prowadził samochód służbowy, choć miał wyraźny zakaz, oraz, że pod jego kierownictwem ten sam strażnik wypisał mandat, choć w tym czasie przebywał na zwolnieniu lekarskim.

W środę przed sądeckim sądem pracy zeznawało troje strażników, wezwanych przez pełnomocnika byłego komendanta. Wszyscy zgodnie potwierdzali, że stosunki w komendzie kierowanej przez R. Wasiluka były poprawne. Nie pamiętali także, by kiedykolwiek komendant zwracał się do podwładnych w sposób poniżający, używając wulgarnych słów.



Z ich zeznań wyłania się jednak niejasny system wystawiania mandatów. Choć blankiety mandatowe są drukami ścisłego zarachowania, to jednak zdarzało się, że na blankietach pobranych przez jednego strażnika, kto inny wypisywał mandaty. Tak miało być z mandatem, który stał się jedną z przyczyn zwolnienia komendanta. Jeden ze strażników przyznał się w środę, że pełniąc dyżur wypisał mandat na blankiecie, który pozostawił jego kolega przebywający wówczas na zwolnieniu lekarskim.



Sąd cały czas zastanawia się, co zrobić z zapisami nielegalnie nagranych rozmów, które pełnomocnicy ratusza dołączyli do odpowiedzi na pozew Wasiluka. Zdaniem sądu nagrania nie mają żadnego związku z zarzutami wpisanymi w odwołaniu komendanta, ale jednak pełnomocnicy obu stron otrzymali szansę, by w ciągu trzech dni uzasadnić, w jaki sposób wspomniane nagrania wiążą się z odwołaniem komendanta. Jeśli nie dotrzymają terminu bądź ich argumenty nie przekonają sądu, wówczas nagrania, które w Nowym Sączu wywołały głośną aferę, w tej sprawie nie będą w ogóle brane pod uwagę.

Nowy Sącz: podsłuchowa afera Watergate w toku



Nie oznacza to jednak, że znikną i przestaną wywoływać emocje. Ryszard Wasiluk, kiedy tylko dowiedział się ich istnieniu, zawiadomił prokuraturę, że w komendzie straży miejskiej w Nowym Sączu może być zainstalowany podsłuch. Postępowanie w tej sprawie przejęła prokuratura rejonowa w Zakopanem.

Polecamy w serwisie kryminalnamalopolska.pl: Były ubek podejrzany o podpalanie kobiety
Sportowetempo.pl. Najlepszy serwis sportowy

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
aaa
Kola... logicznie rzecz biorąc, jeśli miał swojego kandydata, to dlaczego dopiero po 5 latach swojego urzędowania Gwiżdż zwolnił Wasiluka? A tak swoją drogą, to komendant jest jak dyrektor wydziału, więc pracodawca nawet jeśli Gwiżdż ma swojego człowieka, to byłoby to zgodne z zasadą, że w razie utraty lub braku zaufania do obecnego komendanta, wymienia się na osobę, do której się je ma. Mało takich przypadków było i za czasów Czerwińskiegi czy Wiktora? Ilu dyrektorów różnych wydziałów czy instytucji podległych miastu zostało zwolnionych z takich samych powodów co Wasiluk.
k
kola
Wasiluka bo miał swojego kandydata na to stanowisko jak za komuny a jeszcze gorzej.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska