Nowy Targ: dzieci znajdą nowe domy

Łukasz Razowski
Dzieci u rodziny Haliny i Jana Sięka mieszkają w normalnym, ciepłym domu. To dla nich lepsze niż tradycyjny dom dziecka.
Dzieci u rodziny Haliny i Jana Sięka mieszkają w normalnym, ciepłym domu. To dla nich lepsze niż tradycyjny dom dziecka. archiwum rodzinne
W Nowym Targu pojawili się chętni do bycia rodziną zastępczą. Sześć rodzin jest gotowych zaopiekować się dziećmi.

To dobra informacja, bo najmłodsi, którzy stracili rodziców, zostali porzuceni czy odebrani biologicznej rodzinie, właśnie w rodzinie zastępczej prędzej znajdą namiastkę miłości, niż w domu dziecka. Jest to tym bardziej pocieszająca informacja, że w Nowym Targu w ogóle nie ma domu dziecka - maluchy stąd trafiają do placówek w Suchej Beskidzkiej lub Zakopanem.

W powiecie nowotarskim rusza właśnie konkurs, który ma wyłonić placówkę adopcyjno- opiekuńczą. Przeprowadzi ona szkolenie osób, które chcą pełnić funkcję rodzin zawodowych.
- Obecnie na przeszkolenie czeka sześć rodzin - mówi Aneta Wójcik, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Nowym Targu. - Cztery z nich chcą zostać tzw. rodzinami zawodowymi, dwie adopcyjnymi.

Do tej pory na Podhalu brakowało rodzin zastępczych, gdzie dzieci czasowo znalazłyby dom. - Nie jest łatwo objąć taką funkcję. To wielka odpowiedzialność - zaznacza Aneta Wójcik. - Mimo dotacji i wsparcia finansowego, to duże wyrzeczenie.

Państwo wspomaga rodziny, które zaopiekują się sierotami. Jeden z rodziców dostaje "wynagrodzenie" w wysokości 2800 zł. Ma to zrekompensować brak możliwości pracy zawodowej w przypadku opieki nad małymi dziećmi. Dodatkowo rodzina dostaje na dziecko do 7 lat 900 zł, powyżej tego wieku - 690 zł.

Rodziców sprawdza sztab pedagogów i psychologów. Muszą mieć również nieposzlakowaną opinię i własne mieszkanie. Dodatkowo jeden z rodziców musi mieć stały dochód. - Nie może być żadnych podejrzeń, że ktoś chce na dzieciach zarobić - wyjaśnia Wójcik.

W Nowym Targu już działa siedem takich rodzin. Halina i Jan Sięka są jedna z nich od dwóch lat. Opiekują się pięciorgiem dzieci w wieku od 3 do 14 lat. - To wielka odpowiedzialność i ciężka praca - mówi pani Halina Sięka. - Ale satysfakcja z tego, że można pomagać, jest niesamowita.

Państwo Sięka mają jednego dorosłego syna. Pan Jan prowadzi zakład kamieniarski. Możliwości materialne i chęć pomocy zdecydowały, że postanowili przygarnąć dzieci szukające nowego domu. - Lubimy dzieci. I dzieci zawsze do nas się garnęły - wyjaśnia pani Halina. - Znalazły u nas namiastkę prawdziwego domu.
Jeśli rodziny z Nowego Targu pozytywnie przejdą szkolenie, dzieci nie bądą odsyłane do domów w innych powiatach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie