Odnaleźli swój skrawek nieba

Lech Klimek
Praca w wielkim mieście odbierała im radość życia. Postanowili wrócić do swojej małej ojczyzny i w Łosiu odnaleźli swe miejsce na ziemi. Kawałkiem własnego nieba dzielą się z innymi.

- Robię to głównie z myślą o własnych dzieciach - mówi Urszula Klucznik-Kosińska. - Chcę im przekazać piękno tradycji, piękno naszego regionu - tłumaczy. Pochodząca z Gorlic ekonomistka z kilkoma kierunkami studiów podyplomowych pochłonięta pracą w wielkiej krakowskiej korporacji robiła karierę. Jej świat był wyścigiem szczurów, który z każdym rokiem coraz mniej jej odpowiadał. - Ja po ekonomii, mąż Grzegorz po politechnice, budowlaniec - mówi. - Realizowaliśmy się zawodowo, ale w pewnym momencie zauważyłam, że mijamy się w drzwiach, że brakuje czasu na zatrzymanie się, na zwykłe życie - dodaje. - Pojawiły się dzieci i chcieliśmy pozwolić im wyrastać w środowisku, gdzie liczy się coś więcej niż tylko ciągła pogoń za karierą.

Urszula odziedziczyła po dziadkach, Marii i Janie Durlakach, gospodarstwo rolne z domem. Gdy mieszkała w Krakowie, jej scheda powoli niszczała, ponad 100-letni dom wołał o ratunek. - Z tym gospodarstwem, z tym miejscem w Łosiu wiążą się moje piękne wspomnienia z dzieciństwa - opowiada. - Wakacje u dziadków, sianokosy, zapach chleba, bardzo mi tego brakowało w Krakowie - kontynuuje. Urszula i Grzegorz nie są rolnikami, więc ich powrót w rodzinne strony nie wiązał się z pracą na roli. To było tworzenie w starym podupadłym gospodarstwie miejsca, które dostanie nowe życie i będzie otwarte na ludzi. Jeszcze w Krakowie Urszula bardzo interesowała się ekologią, zdrową żywnością i te trendy postanowiła połączyć z tradycją miejsca. Wszystko wymagało remontu, pochłaniało dużo czasu. - W tym pierwszym okresie bardzo przydatny okazał się zawód męża, który realizował moje czasem szalone pomysły - opowiada Urszula.

Nieocenioną pomocą było wsparcie rodziny, jak mówi Klucznik-Kosińska, bez tego wsparcia nie podołaliby. Teść służył swoimi radami, a babcie Danusia i Wiesia pomagały opiekować się trójką dzieci, najstarszym Jakubem i bliźniakami Wiktorią i Bartkiem. - Czasem wydawało mi się, że porwaliśmy się z motyką na słońce - relacjonuje Urszula. - Już nie pamiętam, ile razy w trakcie remontu Grzegorz mówił mi, że coś jest niemożliwe do zrobienia. - Ja miałam swoje wizje i do nich dążyłam, Grzegorz wspierał mnie i pomagał w ich realizacji i koniec końców wszystko udało się prawie dokładnie, jak sobie wymarzyłam - kończy.

Teraz dom wygląda jak nowy, ale wystarczy przekroczyć jego próg, by znaleźć się w zupełnie innym świecie, nagle na gości, którzy tam wchodzą, spływają dobre fluidy. To tak, jakby ci, którzy pracowali w tym gospodarstwie całe życie, również teraz opiekowali się mieszkańcami i z zaświatów przekazywali im dobrą energię. I tak powoli powstała w Łosiu Zagroda Edukacyjna "Skrawek Nieba" należąca do Ogólnopolskiej Sieci Zagród. W Polsce jest ich ponad 100, w Małopolsce 15, a w powiecie gorlickim ta jedna. - Działamy w tej sieci od 2013 roku - mówi Klucznik-Kosińska. - Mamy tu łąkę, las, potok, stare gospodarstwo pełne maszyn rolniczych - kontynuuje. - Dzieciaki, które nas odwiedzają, mają zawsze pobyt wypełniony atrakcjami. - Każdy nasz gość jest wyjątkowy, prawie jak członek rodziny - tłumaczy.

W łosiańskiej zagrodzie skupiają się na prezentacji wiejskiego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego. Dzieci poznają piękno i bogactwo przyrody Beskidu Niskiego oraz tradycje regionu. - Wszystko opiera się na ludziach, z którymi współpracujemy - mówi Urszula Klucznik -Kosińska - na ich wiedzy i pasji. Zajęcia odzwierciedlają kalendarz przyrody, każda pora roku ma coś do zaoferowania, a wszystko w ramach autorskich scenariuszy zajęć. Zagroda do współpracy zaprosiła miejscowych nauczycieli, rzemieślników, twórców. Wielką atrakcją dla uczestników zajęć są warsztaty pieczenia chleba, w prawdziwym piecu chlebowym. Prowadzi je Maria Zagrajczuk z Ropy. - To nasz ostatni hit - mówi z uśmiechem Urszula Klucznik -Kosińska. - Pani Maria potrafi wspaniale przekazać dzieciakom swoją wiedzę, dowiadują się, jak się rozpala w piecu, jak miesza ciasto - dodaje. - Czasem pierwszy raz mają okazję skosztować prawdziwego domowego chleba.

Jak mówi szefowa zagrody, efektem zajęć z dziećmi jest zainteresowanie dorosłych metodami i technikami wypieków, już zgłaszają się mamy dzieciaków, które w domach opowiadały o chlebie. Dorośli dopytują o możliwość nauki i pewnie ją znajdą. - Marzą mi się trzypokoleniowe warsztaty kulinarne - mówi Urszula Klucznik-Kosińska. - Ale nie takie ograniczone tylko do samego gotowania, chciała bym, aby zwieńczeniem były wspólne posiłki uczestników - dodaje. - Oczywiście nie chodzi mi o takie zwykłe gotowanie, chciałabym, aby były to lekcje tradycji - kontynuuje. - Już mało kto wie, jak się dawniej jadało, jaka była hierarchia przy stole, myślę, że warto to pokazać.

W Łosiu oczywiście nie zajmują się tylko wypiekami i jedzeniem. Na wyprawy do lasu dzieci zabiera Andrzej Kopcza, podglądanie ptaków i zwierząt jest zawsze okazją do lekcji przyrody. O górach opowiada Jurek Rubicz - goprowiec. Dzieci uwielbiają obserwować ptaki na zajęciach z ornitologiem, lepić w glinie, malować kamienie, zbierać zioła w lesie i tworzyć zielniki oraz piec chleb. Jeden z pierwszoklasistów tak skomentował pobyt na zajęciach "jesteście taką inną fajną szkołą, nie trzeba siedzieć w ławkach i można wszystkiego dotknąć, spróbować, powąchać". Wiele radości uczestnikom zajęć sprawiają psy Anny Cetnarowicz. Dzieci w czasie tych spotkań stają się odpowiedzialnymi opiekunami zwierząt. W fascynujący świat chemii w sposób prosty i przyjazny potrafi wprowadzić każdego współpracująca z zagrodą dr hab. Małgorzata Jakubowska z Katedry Chemii Analitycznej AGH w Krakowie. Agnieszka Barszcz-Bylica prowadzi zajęcia z ceramiki i wikliniarstwa.

- Przygotowujemy się teraz do zajęć z astronomii - relacjonuje Urszula Klucznik-Kosińska. - Poprowadzi je Paweł Barszcz. - Będzie u nas przenośne planetarium, będą nocne obserwacje nieba - dodaje. - Chcemy w sierpniu zorganizować "Noce spadających gwiazd" - nie kryjąc uśmiechu, mówi Urszula. - To byłyby zajęcia adresowane do lokalnej społeczności, jakaś forma integracji. Integracja z siecią zagród edukacyjnych daje łosiańskim zagrodowcom możliwość uczestnictwa w wyjazdach studyjnych i poznawaniu sposobu działania takich instytucji w innych krajach. Z pobytu w Szwajcarii Urszula Klucznik-Kosińska przywiozła ciekawe spostrzeżenia. Według niej oferta polskich zagród jest znacznie bogatsza od tych szwajcarskich, z tym, że tam państwo wspiera i promuje ten rodzaj edukacji. Dzieci ze szkół szwajcarskich w ramach zajęć szkolnych odwiedzają wiejskie zagrody edukacyjne. W naszym kraju tego nie ma.

W zajęciach w Łosiu uczestniczą dzieci od przedszkola do gimnazjum. Bardzo częstymi gośćmi są przedszkolaki z Nowego Sącza. W ubiegłym roku "Skrawek Nieba" zdobył II nagrodę w konkursie "Najlepsze gospodarstwo edukacyjne Małopolski 2014". Również rok ubiegły to konferencja dla dyrektorów szkół z powiatu gorlickiego i nowosądeckiego. W jej trakcie pedagodzy mogli na chwilę sami poczuć się uczniami i aktywnie uczestniczyć w warsztatach z pieczenia chleba w piecu chlebowym i proziaków na blasze, a także samodzielnie robić misy i talerzyki podczas warsztatów ceramicznych. - Nie szukam już zmian, bo robię to, co lubię - z radosnymi iskrami w oczach mówi Urszula Klucznik-Kosińska. - Czuję, że znalazłam swój własny skrawek nieba - kończy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie