Okiem Jerzego Stuhra: Niespodziewanie - o Unii

Redakcja
Andrzej Banaś
Jeśli zgodzić się, że "podróże kształcą" zawsze i w każdym wypadku, nawet wtedy gdy odwiedza się kraj tak często odwiedzany, jak w Pańskim przypadku Włochy - to muszę jednak zapytać, czy w czasie tych Pańskich krótkich wakacji wydarzyło się coś szczególnego, co byłoby warte zapamiętania? - pyta Maria Malatyńska Jerzego Stuhra.

Zawsze coś pozostaje w pamięci, a bywając często, łatwiej zobaczyć zmiany. Takie pierwsze spostrzeżenie, że tam rzeczywiście widać kryzys. Na przykład lokale, w których Włosi tak lubią przebywać - są puste, a u nas kawiarnie na ogół są pełne. Ale czy to znaczy, że u nas nie ma kryzysu, a tam jest? Nie wiem, czy można wyciągać tak kategoryczne wnioski. Ale refleksja, w gruncie rzeczy optymistyczna z naszego punktu widzenia, może być cenna.

Byliśmy z wnuczką w Italii - i w tej ogarniętej kryzysem Europie nawet wielka i piękna plaża w miejscowości Caorle, gdzie się zatrzymaliśmy - była pusta. Zaledwie kilka leżaków. Tam przeżyliśmy miłe spotkanie. Obok nas, na leżakach ulokowała się starsza para Włochów. Od słowa do słowa, nagle zaczęliśmy poruszać tematy, które okazały się zaskakująco wspólne.
Po raz pierwszy mi się zdarzyło, bym znalazł wspólny język z ludźmi inaczej wychowanymi, trochę z innego świata. Inaczej im się żyło przez te lata niż nam, w dobrobycie, w wolnym kraju, z nieograniczonymi możliwościami wyjazdu i kariery, realizacji własnych pomysłów.

Ciekawie stało się wtedy, gdy rozmowa zaczęła nam schodzić na temat dzieci, tych dorosłych, które pomału przejmują pałeczkę aktywności społecznej.

Ci państwo prowadzą hotel pod Veroną i mają syna, który zaczyna ten interes przejmować. I oto zaczynamy się dogadywać mówiąc o dzieciach. Zadziwiająco dużo podobieństw jest w tych obawach, lękach, kompleksach, marzeniach. Dowiadujemy się np., że "dzieci" są zaniepokojone, że przyszło im żyć w czasach dużej niepewności zawodowej. Nie wiedzą, czy wyuczony zawód da im gwarancję utrzymania siebie, rodziny, najbliższych?

Nasza Marianna też często taki lęk ujawnia: Tak, zarabiają, ale i wydają. Nie mają szans na finansową stabilizację "na potem". I to powoduje wewnętrzny niepokój na temat przyszłości, poczucie doraźności, niemożności zaplanowania. I ci państwo się z nami dzielą tym, że chociaż ich syn powoli przejmuje hotel, to o oszczędnościach też nie ma co mówić, wydaje się wszystko, co się zarabia. Czyli bardzo podobne wrażenia. Kwaśno- gorzko czujemy, że naprawdę jesteśmy w Unii Europejskiej, bo mamy podobne problemy.

Wtrącam uwagę, że te nasze dzieci nie umieją czekać. Wszystko chcą mieć szybko, natychmiast. Oni na to: Nasze też. Nie jutro, tylko dziś. Nie potrafią uzbroić się w cierpliwość, nie istnieje pojęcie, jak było w naszym pokoleniu: "Aż się dorobimy"… Ma być już: najnowszy model iPhone'a, telewizora, nowy samochód, wycieczka na Madagaskar. Ma być! Oni oddychają tym w sposób naturalny. To nie jest ich arywizm, czy pazerność. Nie! To jest ich życie.

I nagle z tym państwem spod Verony, my z Krakowa, znajdujemy wspólny język (oprócz włoskiego). Pomyślałem, że optymistyczne dla nas jest to, że te "nasze dzieci" nie mają zahamowań, reagują jak i inni młodzi "na świecie", nie mają kompleksów. Na nich widać, że ten świat jest otwarty także dla nich. Rzeczywiście "coś" się w tej Europie zjednoczyło. Mówiliśmy, że musi przejść nasze pokolenie, tych jeszcze z kompleksami, jeszcze skażonych tamtym ustrojem, a nasi młodzi będą inni. I oni już są. I rzeczywiście cezura między nami i nimi jest ogromna i widoczna.

NOT.: MARIA MALATYŃSKA

CO TY WIESZ O WIŚLE? CO TY WIESZ O CRACOVII? WEŹ UDZIAŁ W QUIZIE!"

"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie