MKTG SR - pasek na kartach artykułów

"On po prostu jest geniuszem". Opinie o trenerze Manchesteru City po stambulskim triumfie

Piotr Olkowicz
Piotr Olkowicz
PAP/EPA/TOLGA BOZOGLU
Piłkarz Manchesteru City Jack Grealish po triumfie w finale piłkarskiej Lidze Mistrzów nie ukrywał wzruszenia i jednocześnie uznania dla trenera tego zespołu Josepa Guardioli - On jest po prostu geniuszem - powiedział o hiszpańskim szkoleniowcu.

To nie było ani łatwe, ani ładne zwycięstwo, ale Manchester City ma swój wymarzony puchar za wygraną w Lidze Mistrzów i zarazem potrójną koronę, co jest zwieńczeniem drogi, jaką przeszedł ten klub, od kiedy został przejęty przez rodzinę panującą z Abu Zabi - piszą brytyjskie gazety.

"Może właśnie to było tym, czego Manchester City potrzebował - triumf tak chaotyczny, przyziemny i żywy jak w Stambule. Było jeżące włosy na głowie, było trudne i było, dla rozentuzjazmowanych kibiców City, wspaniałe. Zwycięstwo tak ciężko wywalczone, jak w dawnych czasach League One. (...) Są zwycięzcami Ligi Mistrzów, kończąc podróż, która pochłonęła tyle łez i tyle pieniędzy: pierwszym meczem ery szejka Mansoura były kwalifikacje do pierwszej rundy Pucharu UEFA na Wyspach Owczych, a teraz, na przeciwległym krańcu Europy, to" - pisze "The Times".

Jak zauważa, choć kibice innych drużyn nadal będą wypominać Manchesterowi City 115 zarzutów domniemanych naruszeń zasad finansowych w Premier League, ale przynajmniej jeden argument - że bogactwo klubu sprawia, iż wygrywanie meczów stało się dla nich zbyt łatwe - w Stambule nie znalazł potwierdzenia. "Sękata drużyna Interu Mediolan, znakomicie ustawiona przez swojego specjalistę od pucharów, Simone Inzaghiego, zmusiła tę Guardioli do wielkiego wysiłku" - podkreśla.

O sprawie tych zarzutów przypomina również "Daily Telegraph". "Wciąż istnieje księga 115 zarzutów Premier League przeciwko nim, powtórka sprawy, w której UEFA nie mogła zebrać dowodów trzy lata temu. Nie jest to historia chwały bez zastrzeżeń. Jednak z każdym trofeum, z każdym resetem porządku geopolitycznego, City czują się potężniejsi. Ten finał miał w sobie pewną dozę niepewności, którą powinny mieć finały. Kevin De Bruyne doznał szybko kontuzji, która odnowiła się w czasie słabej pierwszej połowy w wykonaniu City. Była pod koniec świetna szansa Romelu Lukaku z Interu, który skierował piłkę dokładnie w miejsce, gdzie Ederson mógł obronić" - wskazuje.

"Wyraźnie było widać jak niestrudzony Guardiola krzyczy na swoich piłkarzy zza linii bocznej w połowie pierwszej połowy. "Spokojnie! Spokojnie!" - grzmiał. Ale Guardiola sam wyglądał na najbardziej niespokojnego. Nikt wokół niego po stronie City nie był zrelaksowany. Zastanawiali się, dlaczego sprawy wyglądają tak miernie dla drużyny, która w zeszłą sobotę w finale Pucharu Anglii zdobyła bramkę w ciągu 13 sekund" - relacjonuje "Daily Telegraph".

"Daily Mail" podkreśla, że Manchester City zwycięstwem w Stambule na dobre pozbył się łatki klubu będącego synonimem pecha i cierpienia, a także wyszedł z cienia Manchesteru United. "Manchester City przez większą część swojej historii żył w cieniu bardziej szykownego lokalnego rywala, ale kiedy pokonali Internazionale na Stadionie Olimpijskim Ataturka, kompletując imponującą potrójną koronę i wygrywając po raz pierwszy Ligę Mistrzów, wyszli z tego cienia i pobiegli ku światłu" - pisze.

"Nie był to dominujący występ, jakiego wielu się spodziewało, ale to wystarczyło. Piękny gol Rodriego w drugiej połowie, gracza, którego Pep Guardiola pominął w porażce City z Chelsea w finale 2021 roku, oraz dwie wspaniałe interwencje Edersona pod koniec rozstrzygnęły mecz, który momentami sprawiał wrażenie, jakby wymykał się mistrzom Anglii. Ale tym razem, po tak wielu wcześniejszych porażkach, City wykonało zadanie" - podkreśla "Daily Mail".

"Dla Manchesteru City jest to szczytowe osiągniecie, trofeum, którego pragnęli, aby skompletować ostateczny zestaw. Często mówi się, że kluby muszą cierpieć, zanim wygrają Ligę Mistrzów i tak było też z City, zwłaszcza w latach Pepa Guardioli, kiedy dominacja w kraju nie przynosiła żadnych gwarancji w elitarnych i najbardziej kapryśnych rozgrywkach w Europie. Cierpieli tutaj jeszcze bardziej, Internazionale wypychało ich przez cały czas, znacznie mocniej, niż wielu się spodziewało. Drużyna, która zajęła trzecie miejsce w Serie A, dorównywała City przez większość stresującej nocy w Stambule" - zauważa "The Guardian".

W rozegranym w Stambule finale Ligi Mistrzów Manchester City pokonał Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego w 68. minucie.

Inazghi uważa, że Inter nie zasłużył na porażkę

Trener piłkarzy Interu Mediolan Simone Inzaghi przyznał po porażce z Manchesterem City 0:1 w finale Ligi Mistrzów w Stambule, że jego zespół nie zasłużył na taki wynik - Wciąż zastanawiam się, jak to możliwe, że nie zdobyliśmy bramki w końcówce - dodał.

O zwycięstwie mistrzów Anglii w meczu prowadzonym przez Szymona Marciniaka przesądził gol w 68. minucie Hiszpana Rodriego.

Piłkarze Interu stworzyli kilka okazji, szczególnie w końcówce finału, ale ich nie wykorzystali.

- Porażka to najgorsza rzecz w sporcie. Jednocześnie moi piłkarze muszą być dumni z tego sezonu i występu w finale. Graliśmy ze wspaniałym przeciwnikiem, ale zdecydowanie nie zasłużyliśmy na porażkę. Chciałbym przytulić każdego z fanów Interu, tak jak moich zawodników. Oni są fantastyczni, zawsze przy nas - przyznał trener Inzaghi.

Wciąż zastanawiam się, jak to możliwe, że nie zdobyliśmy gola w końcówce. Zdecydowanie zasłużyliśmy na więcej.

Jednocześnie Inzaghi pocieszał się, że taka postawa jego drużyny może zaowocować w przyszłym sezonie.

- Ten finał może być paliwem do ponownej próby w następnym sezonie. Drużyna pokazała, że potrafi grać na tym poziomie - stwierdził trener Interu.

Natomiast w ekipie City, co zrozumiałe, euforia. Podopieczni Josepa Guardioli sięgnęli po potrójną koronę. Wcześniej zdobyli mistrzostwo i Puchar Anglii.

Guardiola nie ukrywał wzruszenia w sobotni wieczór, choć docenił też postawę rywali.

- Chcę pogratulować Interowi ich występu. Wiem, jak się czują – czuliśmy to dwa lata temu. Są drugą najlepszą drużyną w Europie i to jest wspaniałe. Ten finał został zapisany w gwiazdach. Jestem szczęśliwy, ale jednocześnie oni mogli strzelić gola, a my mogliśmy przegrać. Cieszymy się z czegoś wyjątkowego: zdobycia potrójnej korony - przyznał trener Manchesteru City.

Włosi żałują straconej szansy

"Szkoda. Inter grał z Manchesterem City jak równy z równym, ale Ligę Mistrzów wygrał Pep Guardiola” – tak triumf angielskiego klubu nad drużyną z Mediolanu podsumowała włoska „La Gazzetta dello Sport” po finale rozegranym w Stambule.

W relacjach jest wiele słów uznania dla gry Interu i żalu z powodu zmarnowanych okazji.

Włoskie media zauważają, że klubowi z Mediolanu nie udało się zdobyć europejskiego tytułu po raz czwarty. Ale to znaczy także - dodają - że włoskie kluby wyszły z pustymi rękoma ze wszystkich trzech turniejów w Europie; AS Roma przegrała finał Ligi Europy z Sevillą, a Fiorentina z West Ham w Lidze Konferencji Europy.

„Żadnego wyczynu, nie ma nocy, którą będzie się wspominać” - podkreśliła „La Gazzetta dello Sport”. Ale autor relacji dodał jednocześnie, że drużyna, której trenerem jest Simone Inzaghi, opuszcza Stambuł z wysoko podniesioną głową. Oceniono, że mecz przeciwko „najsilniejszej formacji na świecie” został rozegrany przez mediolańczyków „doskonale”, bo długo blokowali oni akcje przeciwników.

"Corriere dello Sport" pisze o "gorzkich łzach" po finale. Dodaje, że bramka strzelona przez Rodriego "skazała na porażkę drużynę Inzaghiego, która zaprezentowała grę pełną dumy i żalu" i zmarnowała dwie znakomite okazje.

"Nie wystarczyło serce drużyny Inzaghiego" - ocenił w relacji dziennik "Tuttosport". Zdaniem komentatora Inter grał znakomicie, a Manchester City był "daleki od swoich standardów". Jednak Anglikom, dodaje, wystarczyło wykorzystanie jednej z nielicznych dobrych okazji podczas meczu, by odblokować Rodriego i nie dopuścić do remisu.

"Interowi pozostaje marna pociecha, że grał jak równy z równym, a chwilami nawet lepiej z drużyną, której przeznaczeniem z racji wyników, liczb, talentu i sposobu gry jest zapisanie się w historii piłki nożnej" - podsumował autor komentarza. W jego ocenie na boisku nie było widać ogromnej różnicy między klubami, jeśli chodzi o ich budżety.

Wskazał on też: "Inter był odważny, dobrze prowadzony przez Simone Inzaghiego i tak czy inaczej odniósł historyczny rezultat".

"Ale piłka nożna - napisał - jest bezlitosna, znacznie bardziej niż inne dyscypliny sportowe, a ten, kto wykorzystuje lepiej okazję, na końcu ma zawsze rację".

Pełna smutku jest relacja dziennika "La Stampa": "Inter opuszcza Stambuł z morzem żalu z powodu licznych stworzonych i zmarnowanych okazji".

"To porażka niezasłużona, ale będąca wynikiem zbyt wielu błędów" - zaznaczono na łamach turyńskiej gazety.

Guardiola to geniusz

Piłkarz Manchesteru City Jack Grealish po triumfie w finale piłkarskiej Lidze Mistrzów nie ukrywał wzruszenia i jednocześnie uznania dla trenera tego zespołu Josepa Guardioli. "On jest po prostu geniuszem" - powiedział o hiszpańskim szkoleniowcu.

W sobotni wieczór "The Citizens"po raz pierwszy w historii triumfowali w Lidze Mistrzów. W finale w Stambule, sędziowanym przez Szymona Marciniaka, pokonali Inter Mediolan 1:0. Bramkę w 68. minucie zdobył Rodri.

Łącznie podopieczni Guardioli sięgnęli w zakończonym sezonie po potrójną koronę. Wcześniej zdobyli mistrzostwo i Puchar Anglii.

- To jest to, na co pracowałem przez całe życie. Grałem okropnie, ale zwyciężyliśmy – powiedział 27-letni Grealish po finale, nie mogąc powstrzymać łez - Zdobycie potrójnej korony z tymi zawodnikami jest czymś wyjątkowym... Widząc moją rodzinę na widowni, jestem bardzo wzruszony – dodał angielski napastnik.

Grealish podziękował Guardioli za wiarę, jaką pokładał w nim przez dwa lata, odkąd zawodnik trafił do City z Aston Villi - nieoficjalnie za ok. 100 milionów funtów.

Trener Guardiola to jest po prostu geniusz. Poszedłem z nim porozmawiać i podziękować mu, ponieważ bardzo we mnie wierzył, gdy klub zapłacił za mnie wiele milionów dwa lata temu. Nawet w zeszłym roku, kiedy grałem naprawdę źle, był przy mnie, a w tym roku dał mi przestrzeń do występów. Dlatego chciałem mu podziękować.

- podkreślił piłkarz.

Źródło: PAP

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: "On po prostu jest geniuszem". Opinie o trenerze Manchesteru City po stambulskim triumfie - Sportowy24

Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska