Oświęcim. Gmina zapłaci prawie milion złotych kary przez lenistwo urzędnika [FOTO]

Redakcja
Urząd wiejskiej gminy Oświęcim będzie musiał zapłacić blisko milion złotych kar za niewydanie decyzji lub wydanie ich z opóźnieniem. Do zaniedbań doszło w latach 2010 – 2014. Wójt Albert Bartosz zawiadomił już prokuraturę, a ta bada sprawę.

„Polska Press sp. z o. o., jako wydawca dziennika Gazeta Krakowska, przeprasza Pana Ireneusza Dziedzica za zamieszczenie w dniu 5 maja 2015 roku w artykule pt: „ Oświęcim. Gmina zapłaci prawie milion złotych kary za lenistwo urzędnika.[FOTO]” nieprawdziwych i nierzetelnych informacji o dopuszczeniu się przez niego zaniedbań podczas sprawowania funkcji kierownika wydziału zagospodarowania przestrzennego ochrony środowiska i gospodarki komunalnej wiejskiej gminy Oświęcim, „nie wyrabianiu” się z

„papierami” już w 2010 roku, co miało doprowadzić do zapłat przez gminę kary w wysokości 185 tys. zł, jak również do obowiązku zapłaty w najbliższym czasie 900 tys. zł tytułem kolejnych kar, co obciążać miałoby Ireneusza Dziedzica jako kierownika działu, w sytuacji, w której Ireneusz Dziedzic w okresie od 2010 do 31.07.2012 r. nie sprawował funkcji kierownika wydziału zagospodarowania przestrzennego ochrony środowiska i gospodarki komunalnej urzędu wiejskiego gminy Oświęcim, a w 2010 r. nie był też zatrudniony na żadnym innym stanowisku w urzędzie wiejskiej gminy Oświęcim, a co za tym idzie żadne jego działania nie mogły mieć wpływu na obciążenie gminy karami w opisanym czasie i do tego nie doprowadziły. Jednocześnie Polska Press Sp. z o. o. wyraża ubolewanie, że przez nieprawdziwe stwierdzenia naruszone zostały cześć i dobre imię Pana Ireneusza Dziedzica, poczucie jego wartości jako pracownika oraz szacunek do jego osoby – w tym także jako urzędnika samorządowego”

Kary za jeden dzień zwłoki w wydaniu decyzji środowiskowych przy tzw. inwestycjach ważnych społecznie (np. budowa ośrodka kultury, kanalizacji, placu zabaw, przebudowa drogi) wynoszą 500 złotych. Pieniądze „ściąga” urząd wojewódzki, a następnie przekazuje je do skarbu państwa.

Zaniedbań w oświęcimskiej siedzibie gminy dopuścił się Ireneusz D. ówczesny kierownik wydziału zagospodarowania przestrzennego, ochrony środowiska i gospodarki komunalnej. Już w 2010 r. „nie wyrabiał” się z papierami przez co gmina zapłaciła 185 tys zł kary.

Przez kolejne lata opóźnień było jeszcze więcej. Była wójtowa do końca kadencji nie wyciągnęła konsekwencji wobec urzędnika. – Zaraz po objęciu funkcji wójta przeze mnie i odkryciu ile kar gmina już zapłaciła zleciłem kontrolę wydziału, którym kierował Ireneusz D. – mówi Albert Bartosz, wójt gminy Oświęcim. – Wynik analiz jest wstrząsający. Okazało się, że w najbliższym czasie będziemy musieli zapłacić 900 tys zł kolejnych kar. Pieniądze będziemy musieli wziąć z budżetu gminy – wyjaśnia.

Ireneusz D. nie jest już kierownikiem wydziału, ale wciąż pracuje w urzędzie. Wójt zaproponował mu stanowisko na niższym szczeblu, na które się zgodził. Zgodnie z procedurą nie mógł zostać zwolniony, bo sprawa dotycząca zaniedbań nie jest zakończona.
Urzędnik dostał też od wójta naganę. Dwa takie upomnienia dają możliwość wypowiedzenia mu umowy, jednak od jednej do drugiej reprymendy musi minąć min. miesiąc. Na kilka dni przed terminem drugiej nagany Ireneusz D. poszedł na zwolnienie lekarskie. Po jego powrocie czas naliczany jest od początku.

– Przed nami półroczna ocena pracownicza. W przypadku tego pracownika będzie zła – mówi Albert Bartosz. Negatywna opinia pracy też może stać się podstawą do zwolnienia.

Ireneusz D. nie czuje się winny, ale sprawy nie chce komentować. Zapytany przez wójta o to, dlaczego dopuścił się tak rażącego zaniedbania swoich obowiązków nie potrafił wytłumaczyć. Z naszymi dziennikarzami też nie chciał rozmawiać. – Nie jestem już kierownikiem wydziału. Nie muszę się z niczego tłumaczyć – oznajmił krótko.

Wójt zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa nie przez Ireneusza D., a przez Małgorzatę Grzywę, byłą wójtową, bo to ona powinna kontrolować dokumenty i pilnować, aby wszystkie „wychodziły” z urzędu terminowo.

– Prowadzimy obecnie postępowanie sprawdzające – mówi Mariusz Słomka, prokurator z Oświęcimia. – Jeśli doszukamy się znamion przestępstwa ruszy postępowanie w tej sprawie. Póki co przesłuchany został obecny wójt. Gromadzimy też dokumenty – wyjaśnia.
Warto podkreślić, że Ireneusz D. za czasów urzędowania Małgorzaty G. miał jedną z najwyższych pensji w urzędzie sięgającą ponad 3,3 tys zł brutto miesięcznie. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że członkowie jego rodziny odpowiedzialni byli za organizowanie byłej wójt kampanii wyborczej.

Była wójt jest nieuchwytna. Od czasu przegrania wyborów nie pojawia się publicznie, ma także wyłączony telefon prywatny. Nie odpisuje na wiadomości elektroniczne.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
PLTT

No i tak będzie co chwilę. Po ciotki po wujki na stanowiskach. Bez pojęcia o tym co mają robić. Praktycznie bez żadnej odpowiedzialności karnej za swoje niedociągnięcia i błędy. Za które płacimy później my wszyscy.. Powinni odpowiedzieć tak jakby ukradli ten milion złotych z przykładną karą. Wtedy więcej wykwalifikowanych sprzątaczek nie będzie na stanowiskach..

n
nietaklatwo

Takie decyzje nazywają się "celu publicznego", termin ich wydania to aż 65 dni, każde przekroczenie terminu kosztuje 1dzień=500zł. Jednak z racji na skomplikowane i długotrwałe postępowanie(uzgodnienia z RDOŚ, ze starostwem itd) wydłużają wydanie takiej decyzji, a dni przeznaczone na te uzgodnienia nie liczone są do czasu 65dni. Częstym przypadkiem, przedłużenia terminu 65 dni na wydanie decyzji, jest brak kompletnej dokumentacji wnioskującego o wydanie decyzji. W takim przypadku urzędnik powinien zawiesić postępowanie(zatrzymać licznik czasu). Jednak jesli urzędnik jest za bardzo obciążony pracą, a widać w tym przypadku tak było, skoro poprzedni wójt nie ukarał go, trudno jest dopilnować terminowości wszystkiego. Jednak, jeśli nawet termin 65 dni został przekroczony, a wnioskujący o wydanie decyzji nie ponieśli w tym czasie strat i nie mają pretensji o to do gminy, wójt powinien odwołać się od postanowienia wojewody w sprawie nałożonej kary do Ministerstwa. W takich przypadkach istnieje duże prawdopodobieństwo na odstąpienie od kar. Być może właśnie tak nawet jest w tym przypadku???

k
kadrowiec

Nie zajmuję stanowiska w kwestii zawiadomienia prokuratury, nie widziałem dokumentów i nie znam stanowiska stron. Niewątpliwie, tym zawiadomieniem pan wójt ośmieszył swoich współpracowników, którzy zasiadali w radzie gminy w poprzedniej kadencji (przew-cy rady p. Śreniawski, spółdzielnia grojecka) oraz komisje rewizyjną. Trudno uwierzyć, że fakty teraz ujrzały światło dzienne, chociaż wojewoda, p Śreniawski, p.Smolarek wywodzą sie z PO. Publiczne poniżanie p. Dziedzica kwalifikuje się pod odpowiedni paragraf i skończy się zapewne odszkodowaniem. Co do współpracowników p. wójta to jestem przekonany, że poznamy jeszcze ich nieznane oblicze.

g
gość

Takich oszustw w tej rodzinie jest wiecej ....z czasów kiedy senior D. był sołtysem....

U
Unagi

Po prostu za 3300 brutto (2300 netto - do ręki) nie będzie się miało fachowca w pracy. Sami napisali, że jest to bardzo odpowiedzialna i wymagająca praca. Decyzje środowiskowe to nie walenie pieczątką jak w okienku na poczcie. A płacą tak samo.
Ale w Polsce nie będzie dobrze do puki nie zrozumiemy (my wszyscy), że za fachowców trzeba płacić. Podobnie jest z ustawą kominową - prezesi największych firm państwowych i instytucji zarabiają zgodnie z ustawą kominową. Później nie ma się co dziwić, że są to partacze, którzy nawet na stanowisku kierowniczym w biedronce nie dawali radę a mieli tam wyższe pensje.

L
Lukasz

Wójtów to żona wójt.

t
ted

,,Jeśli doszukamy się znamion przestępstwa...'' - to taka kwintesencja Tuskolandi

A
Ana

Aha, czyli powinniśmy selektywnie wykonywać swoje obowiązki w pracy, bo przecież płacą mi tylko tyle.. Brawo, wspaniałe podejście, które sprawi, że w Polsce będzie coraz lepiej!

A
Adam

"Nie jestem już kierownikiem wydziału. Nie muszę się z niczego tłumaczyć." Frajerze, dziennikarze pytają cię o czasy, kiedy byłeś kierownikiem, więc grzecznie odpowiadaj, a jak nie chcesz, to won do kopania rowów.

T
Tim

Rzeczywiście kokosy 3300 brutto. Nie dziwie się, jaka płaca taka odpowiedzialność.

Dodaj ogłoszenie