Oświęcim: radni nie dają ziemi na Kopiec Pamięci

Monika Pawłowska
Prezydentowi Januszowi Marszałkowi (po prawej) kolejny kamień na kopiec przekazuje Leo Nowak, biskup z Magdeburga
Prezydentowi Januszowi Marszałkowi (po prawej) kolejny kamień na kopiec przekazuje Leo Nowak, biskup z Magdeburga archiwum urzędu Miasta
Idea budowy kamiennego kopca Pamięci i Pojednania w Oświęcimiu staje pod znakiem zapytania. Rada Miasta nie wyraziła zgody na nieodpłatne przekazanie miejskiego gruntu dla Fundacji Kopiec Pamięci i Pojednania.

Akcję wzniesienia kopca Pamięci i Pojednania zainicjowali byli więźniowie z pierwszego transportu do KL Auschwitz, założyciele i członkowie Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich.

Ich ideę z całego serca popiera prezydent Oświęcimia Janusz Marszałek, który z każdej zagranicznej podróży zwozi kamienie na kopiec. Idea podzieliła jednak radnych, którzy większością głosów nie zgodzili się przekazać miejskich gruntów przy Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Jedenastu rajców było przeciwnych wydzierżawieniu na czas nieoznaczony blisko 5 ha gruntu przy ul. Ostatni Etap. Pięciu było za, a jeden wstrzymał się od głosu.
Decyzję radnych prezydent Janusz Marszałek przyjął ze spokojem.

- Jak wiemy z historii Rady Miasta Oświęcimia, często radni potrzebują czasu, aby "dojrzeć"- tłumaczy zachowanie radnych Janusz Marszałek. Zapowiada spotkania z radnymi i mieszkańcami, by przekonywać do budowy kopca.

Sytuacja jest o tyle dziwna, że już trzy lata temu na spornej dziś działce został wmurowany kamień węgielny pod kopiec.
- Myślę, że wszyscy mieli tę świadomość, że kiedyś trzeba będzie uporządkować sprawy i że to nie miasto, a Fundacja będzie wznosić kopiec - mówi Małgorzata Margol, radna miejska z ugrupowania prezydenta. Przekonuje, że decyzja radnych wzbudza niechęć społeczeństwa i jest elementem kampanii wyborczej.
Odmiennego zdania jest Kazimierz Homa, radny opozycji.

- Miasto nigdy nie było inicjatorem budowy kopca - tłumaczy Homa. - To samozwańcza inicjatywa pana prezydenta. Nie widzę powodu, by darować fundacji teren, tym bardziej że projekt został przez prezydenta skompromitowany i budzi wiele kontrowersji - dodaje Homa.

Radny Wojciech Grubka zwraca uwagę na inną kwestię. Miasta nie stać na taki prezent jak pozbycie się 5 ha działki.

- Ktoś w urzędzie wyliczył, że te nieużytki są warte 10 zł za metr kw. - wylicza Grubka. - Wystarczyłoby odrolnić teren i natychmiast cena wzrośnie do co najmniej 50 zł za metr kw. Uważam, że te tereny można przeznaczyć na inne cele i miasto mogłoby zarobić na tej ziemi - twierdzi Grubka. Jego zdaniem, sprawa ma dużo głębszy wymiar.
- To jakiś chichot historii . Prezydent, który swoją kampanię wyborczą budował na walce z muzeum, teraz chce poszerzyć strefę ochronną. Pamięć niech kultywuje muzeum. W mieście zajmijmy się przyszłością naszych dzieci i rozwojem miasta - twierdzi radny Grubka.

Prezydent nie odpuszcza. Projekt wkrótce wróci pod obrady Rady Miasta.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie