Pacjenci z Małopolski zachodniej narzekają na problemy z dostaniem się do lekarza. Mają dość teleporad. Chcą mieć wybór

Sławomir Bromboszcz
Sławomir Bromboszcz
Wielu pacjentów z Małopolski zachodniej wolałoby osobiste konsultacje u lekarza POZ
Wielu pacjentów z Małopolski zachodniej wolałoby osobiste konsultacje u lekarza POZ Fot. Janusz WóJtowicz / Polskapresse
Wielu pacjentów w Małopolsce zachodniej narzeka na problemy z umówieniem się na osobistą wizytę u lekarza. Jedni mają ogromne problemy, by w ogóle dodzwonić się do przychodni. Inni z kolei narzekają, że pomimo próśb oferowana jest im wyłącznie teleporada.

Ludzie mają już dość teleporad, chcą by przychodnie działały normalnie i sami mogli decydować, w jaki sposób chcą być leczeni. Pacjenci skarżą się, że nawet w sytuacjach, które w ich ocenie, wymagają osobistego kontaktu z lekarzem konsekwentnie odsyłani są do teleporad. Tak jest m.in. w przypadku Miejskiego Centrum Medycznego w Libiążu.

- Mam roczne dziecko. Przez ostatnie dni miało gorączkę. Zaoferowano mi wyłącznie teleporadę. Takie dziecko nie powie co go boli. Nie jestem lekarzem i być może nie dostrzegam wszystkich niepokojących objawów. Uważam, że w tym przypadku stawianie diagnozy bez zobaczenia dziecka, to wróżenie z fusów. Równie dobrze mogłabym poszukać informacji w internecie - uważa Elżbieta Zając z Libiąża.

Niezadowoleni pacjenci piszą skargi na działalność poszczególnych przychodni. Wiele z nich trafia również do urzędów miejskich z uwagi na fakt, że są to spółki im podległe. W ostatnim czasie sporo wpłynęło ich do magistratu w Libiążu.

- Rozumiem środki bezpieczeństwa, które w momencie wybuchu pandemii wprowadzono także w zakładach opieki zdrowotnej, by ograniczyć ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa, ale ograniczenia poszły za daleko. Teleporady to świetne rozwiązanie dla osób, które potrzebują uzyskać receptę na leki albo skierowanie. W przypadku osób chorych i cierpiących nie zastąpią bezpośredniego kontaktu z lekarzem - uważa Jacek Latko, burmistrz Libiąża.

Burmistrz w imieniu samorządu zwrócił się z prośbą do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o podjęcie szybkich i skutecznych działań, które ułatwią pacjentom wizyty w przychodniach oraz umożliwią bezpośredni kontakt z lekarzami także w okresie pandemii. Pismo to trafiło także do Rzecznika Praw Pacjenta. Samorządowcy podkreślają w nim, że obecnie zniesiono większość ograniczeń. Nadal natomiast utrzymywane są znaczne ograniczenia w działalności zakładów opieki zdrowotnej, co ludziom trudno zrozumieć.

- Ludzie chodzą do szkół, pracy i marketów. Tam co dziennie przewija się setki osób, w tym część z różnymi infekcjami i chorych. Nagle z przychodni robi się siedlisko wszelakich chorób. Zawsze pacjenci chodzili do lekarzy i nie było z tym problemów - uważa Halina Lipiec z Chrzanowa.

Z tymi zarzutami nie zgadzają się medycy. Zwracają uwagę na dane przygotowane przez Ministerstwo Zdrowia, z których wynika, że ankietowanych 57,7 proc. pacjentów jest zadowolonych z udzielonej teleporady, w ich ocenie jakość świadczonych usług była taka sama lub lepsza niż w przypadku osobistej wizyty.

- Zdecydowanie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, jakoby pacjenci naszej przychodni zostali odcięci od bezpośredniej pomocy lekarskiej. Każdy pacjent, który zgłasza się do naszej poradni i uskarża na zły stan zdrowia jest - po uprzednim zebraniu wywiadu - kierowany do lekarza POZ - zapewnia Zofia Saługa-Cisek, prezes zarządu Miejskiego Centrum Medycznego w Libiążu

Końcem sierpnia br. w życie weszło rozporządzenie Ministra Zdrowia dotyczące standaryzacji organizacji teleporady w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Zbiór zasad i dobrych praktyk dla lekarzy był na pewno potrzebny, jednak nie rozwiązuje on najważniejszego problemu. To lekarz decyduje, czy pacjent kwalifikuje się na osobistą wizytę.

- Każdy lekarz w rozmowie z pacjentem indywidualnie ocenia, czy konieczna jest wizyta osobista. Jeden uzna, że tak, drugi będzie innego zdania. Nie można jednak stwierdzić, że któryś popełnił błąd, bo nie ma przepisów określających jakie przesłanki są wymagane do osobistej wizyty. Mowa nie tylko o przesłankach medycznych. Zdarzało mi się zaprosić do gabinetu pacjenta, który potrzebuje recepty. Niektórzy mają problem z wymówieniem nazwy leków, wolą pokazać stare opakowanie - mówi Wojciech Wokulski, dyrektor Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego w Oświęcimiu.

Pacjenci zapewne byliby w stanie z większą wyrozumiałością podejść do aktualnej sytuacji i przyjąć zapewniania środowiska medycznego, że teleporady to doskonałe rozwiązanie i nie w większości przypadków ma konieczności osobistej wizyty. Jest to jednak trudne w sytuacji, gdy ten sam lekarz w miejskiej przychodni rano udziela porad tylko przez telefon, natomiast po południu zaprasza z otwartymi rękami pacjentów do swojego prywatnego gabinetu.

FLESZ - Polacy za biedni by jeść eko

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kasia

Teleporada to totalna porażka!!! Lekarz z POZ (dodam z miasta ok 25 km na północ od Krakowa )nie chciał zbadać mojego 3 miesięcznego synka z katarem, kaszlącego! przez telefon zalecił tylko inhalacje a w razie wystąpienia wysokiej gorączki szpital nawet nie osłuchał małego bo jak to zrobić przez teleporadę! Efekt jest taki że jestem teraz z małym w szpitalu bo miał 38stopni! Teleporada jest dobra dla przewlekłe chorych którzy potrzebują recepty a nie dla wszystkich, to skandal no ale cóż lekarzom się nie chce przyjmować pacjentów to zasłaniają się Covidem

Dodaj ogłoszenie