Pies gada o wszystkim z wyjątkiem polityki

    Pies gada o wszystkim z wyjątkiem polityki

    Zdjęcie autora materiału

    Gazeta Krakowska

    Piotr Bikont i Maciej Prus uważają, że wszystkie wartościowe rzeczy z reguły dzieją się  w knajpach

    Piotr Bikont i Maciej Prus uważają, że wszystkie wartościowe rzeczy z reguły dzieją się w knajpach ©Michał Sikora

    W klubie Piękny Pies przy Sławkowskiej Maciej Piotr Prus i Piotr Bikont uruchomili wraz z przyjaciółmi mówioną gazetę, na razie miesięcznik, o nazwie "Gadający Pies". Po dwóch "wydaniach" o psie, który gada, zrobiło się już w kulturalnym Krakowie głośno. Marek Lubaś-Harny przepytał sprawców zamieszania.
    Piotr Bikont i Maciej Prus uważają, że wszystkie wartościowe rzeczy z reguły dzieją się  w knajpach

    Piotr Bikont i Maciej Prus uważają, że wszystkie wartościowe rzeczy z reguły dzieją się w knajpach ©Michał Sikora

    Piotr Bikont: Spotykamy się z panem ze względów towarzyskich. Nie zabiegamy o reklamę.

    Dlaczego? Dziś wszyscy zabiegają o reklamę.
    Maciej Piotr Prus: My nie. Publiczności i tak nie brakuje. W Krakowie takie wieści same się rozchodzą, najlepszy dowód, że pan też się dowiedział. Na drugie wydanie "Gadającego Psa" ludzie przychodzili ponad godzinę wcześniej, żeby zająć krzesło. Nie chcemy, aby w przyszłości widzowie odchodzili zawiedzeni, bo zabraknie dla nich miejsc.

    Są więc Panowie przykładem, że jak się chce, to i bez reklamy można. Ale właściwie, to czego Panowie chcieli?
    Prus: Jest w Krakowie cała masa ludzi, którzy w różnych dziedzinach robią bardzo ciekawe rzeczy i pies z kulawą nogą o nich nie wie, bo nie mają przebicia do mediów. Do tej pory nie było miejsca, gdzie oni mogliby się spotkać, porozmawiać i pokazać publiczności. Postanowiliśmy w końcu takie miejsce stworzyć.

    Taki salon?
    Prus: W pewnym sensie salon, jeśli komuś spodoba się tak to nazwać.
    Bikont: Nie, nie, ja protestuję. Tu nie chodzi o żadne salony, tylko żeby było się gdzie po prostu wódki napić. Ale nie tak zwyczajnie, tylko z kulturą.
    Prus: Piotr, oczywiście, żartuje. Mówię to na wypadek, gdyby ktoś się sam nie domyślił. Na wydaniach "Gadającego Psa" nikt nie pije, bo picie nie jest istotą tych spotkań. Napić się można ewentualnie później.

    No to dlaczego w knajpie?
    Bikont: Bo w Krakowie wszystkie wartościowe rzeczy dzieją się w knajpach.
    Prus: Powstaliśmy z niezgody na to, co lansują oficjalne media. Chcemy być inni niż one. Również jeśli chodzi o finanse. Zasada jest taka, że wszyscy wszystko robią za darmo.
    Bikont: Ta gazeta jest, oczywiście, żywa. Każdy z zaproszonych gości dostaje pięć minut, których nie może przekroczyć.

    I gada, co chce?
    Bikont: No, niezupełnie. Goście nie tylko gadają, ale też grają, śpiewają, prezentują obrazy, robią wiele różnych rzeczy. Każde wydanie jest zaplanowane. Wcześniej zbiera się redakcja, jak w normalnej gazecie i decyduje, kogo zaprosić i co te osoby mniej więcej będą prezentować.

    Redakcja, czyli kto?
    Prus: Niektórzy powiadają, że sieroty po krakowskim "Przekroju", ale to nieprawda. To także poeci Marcin Świetlicki i Edward Pasewicz, fotografik Andrzej Pilichowski-Ragno i Aleksander Janicki, artysta multimedialny.

    Bikont: Najkrócej mówiąc, redakcja to ekipa od jednego stolika w Pięknym Psie, od lat ta sama. Maciek Prus pełni w tym zespole rolę szczególną, bo w czasie spotkań to on bezwzględnie pilnuje, żeby mówcy nie przekraczali wyznaczonych pięciu minut. Ma takie magiczne światełka i co minutę gasi jedno. Kiedy zgaśnie ostatnie, przerywa gościowi bezwzględnie, nawet w środku zdania, ktokolwiek by to był. Pod tym względem panuje całkowita równość.

    Ci goście, to kto?
    Prus: Przeważnie nasi przyjaciele artyści, którzy już wcześniej odwiedzali Pięknego Psa w innych celach, ale nie tylko. Wystąpił na przykład profesor Jerzy Vetulani, wystąpili bracia Janiccy, ale tym razem nie mówili o teatrze Kantora, tylko o tajemnicach diamentów, bo z zawodu są jubilerami. Niektórzy występują w nietypowych dla siebie rolach. Poeta Marcin Świetlicki recytował nie siebie, tylko Czesława Miłosza, a autorka kryminałów Gaja Grzegorzewska robiła pompki i to na jednej ręce.
    Bikont: Jednym słowem, ma być oryginalnie i ciekawie. Nie rozmawiamy tylko o polityce, bo tego dziś w kulturalnym towarzystwie robić nie wypada.

    Wybierz małopolską miss internetu. Zobacz zdjęcia
    pięknych dziewczyn
    Polecamy w serwisie kryminalnamalopolska.pl: 17-latka aresztowana za podżeganie do gwałtu
    Maciej Szumowski stał się legendą. Idź jego drogą. Wejdź na szumowski.eu

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Gadający pies

    Janina Jankowska (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 55 / 46

    Tego mi brak w Warszawie, "Gadającego psa" i Piotra Bikonta. Serdeczności. Janka Jankowska

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo