Ostatni kurs Luny zaplanowany jest w rozkładzie jazdy Intercity na pierwszy weekend października. Potem już do stolicy Małopolski pociągiem się nie dostaniemy.
- To czarny scenariusz, ale mamy nadzieję, że się nie ziści - mówi Marcin Krais, człowiek, któremu na sercu leży reaktywacja kolei dla powiatu gorlickiego.
Razem z grupą pasjonatów już na początku września złożył pismo do marszałka Małopolski Jacka Krupy z prośbą o wznowienie tanich połączeń kolejowych z naszego miasta do Krakowa.
- Z wielką radością przyjęliśmy na wiosnę decyzję o uruchomieniu połączeń kolejowych łączących Gorlice z Rzeszowem. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo do weekendowego rozkładu jazdy dopisano jeszcze poniedziałkowy kurs. Liczymy na taki sam obrót sprawy w przypadku połączenia z Krakowem - mówi Krais.
Reaktywatorzy poświęcili całą sobotę, by na trasie zabytkowego składu, w pociągu retro zbierać podpisy pod swoją petycją.
- Złożymy je u marszałka, licząc na przychylność - tłumaczy.
Optymistycznie proponują, by dwa razy w tygodniu, na razie weekendowo, wydłużyć istniejące kursy Kraków-Tarnów do Gorlic.
- Według głosów, jakie pojawiały się na naszym profilu, optymalną porą wyjazdu z Krakowa byłby piątek ok. godz. 17. Powrót z Biecza i Gorlic do stolicy Małopolski byłby najbardziej atrakcyjny w niedzielne późne popołudnie lub wczesny wieczór - tak między godz. 17 a 19 - tłumaczy dalej.
By kolej mogła konkurować z połączeniami autokarowymi, czas podróży zdaniem reaktywatorów powinien wynosić maksimum 3 godziny i 15 minut. To osiągalne, jeśli uwzględnić by połączenie przyspieszone na odcinku Kraków Główny-Wilczyska z możliwością zatrzymania się tylko na większych stacjach: w Bochni, Brzesku, Okocimiu, Tarnowie, Tuchowie i Bobowej. Zdaniem reaktywatorów pociąg powinien omijać łącznicę Stróże. Ta stacja jest obsługiwana przez pociągi relacji Kraków- Nowy Sącz.
- Taki układ skróciłby podróż o około 20 minut - tłumaczy nasz rozmówca.
Pasjonaci kolei zaznaczają, że gra byłaby warta świeczki, gdyby wejść w porozumienie z Podkarpaciem i wydłużyć trasę z Gorlic do Jasła, które też nie ma połączeń kolejowych z Krakowem.
Drugi ważny dla konkurencyjności aspekt połączeń kolejowych to oczywiście ich cena.
Na pewno nie może przekraczać 20 złotych, bo za trochę więcej jeżdżą autobusy. Skoro na trasie Kraków-Nowy Sącz możliwe było zorganizowanie kursu „Połączenie w dobrej cenie”, to może uda się je zapewnić w podobnej cenie dla Gorlic.
- Dzisiaj podróż dla sądeczan do Krakowa to koszt 13 złotych. Połowę z tej kwoty płacą studenci. Jeśli uda się reaktywować to połączenie, chcielibyśmy, by ceny dla gorliczan były podobne - kończy Krais.
