Podhale. Jest wyrok ws. śmiertelnego wypadku w trakcie egzaminu na prawo jazdy. Egzaminator został skazany

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Goral.info.pl, Łukasz Bobek
Na 1,5 roku więzienia Sąd Rejonowy w Nowym Targu skazał Edwarda R. - egzaminatora prawa jazdy za wypadek, do jakiego doszło w sierpniu 2018 roku na przejeździe kolejowym w Zaskalu w pow. nowotarskim. W samochód egzaminacyjny wjechał pociąg, w wyniku czego zginęła 18-letnia Andżelika - zdająca egzamin.

- Sąd uznaje Edwarda R. za winnego tego, że nieumyślnie naruszył zasady ruchu drogowego w ten sposób, że w trakcie egzaminu na niestrzeżonym przejeździe kolejowym, dysponując pedałem hamulca nie podjął manewru hamowanie w sytuacji, w której egzaminowana nie zastosowała się do znajdującego się przed przejazdem kolejowym znaku drogowego B-20 (znak „stop” – przyp. Red.) i oraz tzw. krzyża św. Andrzeja i nie zatrzymała auta przed przejazdem kolejowym – mówił sędzia Sławomir Biskup.

W efekcie tego egzaminowana wjechała na tory, gdzie doszło do zderzenia z pociągiem. Na skutek odniesionych ran 18-latka zmarła w szpitalu.

Według Sądu Edward R. jest także winny tego, że nie udzielił egzaminowanej pomocy. - Widząc nieporadność egzaminowanej zbyt późno wydał jej polecenie opuszczenia pojazdu. A widząc, że egzaminowana nie reaguje na wydane polecenie, nie podjął próby wyprowadzenia jej z tego pojazdu – mówił sąd.

Edward R. został skazany na 18 miesięcy roku bezwzględnego więzienia. Dodatkowo sąd orzekł zakaz wykonywania przez Edwarda R. zawodu instruktora jazdy i egzaminatora na prawo jazdy na 5 lat. Ponadto Edward R. nie będzie mógł przez dwa lata prowadzić pojazdów mechanicznych. Skazany będzie musiał także zapłacić nawiązkę na rzecz pokrzywdzonych – rodziców i brata zmarłej – po 50 tys. zł. Skazany został także obciążony kosztami procesowymi – w sumie ponad 42 tys. zł – na rzecz skarbu państwa i oskarżycielka posiłkowego.

Wyrok sądu jest nieprawomocny.

Sędzia Sławomir Biskup w uzasadnieniu wyroku mówił, że skazany od początku nie przyznawał się do winy. Sędzia przypomniał, że skazany wybrał trasę przejazdu w trakcie egzaminu. - Wyjaśnił, że nie zareagował początkowo na zignorowanie znaku "stop" przez egzaminowaną, bo liczył na to, że egzaminowana przed samym przejazdem jednak się zatrzyma. Jak wyjaśnił, chciał dać jej szasnę, by jedna zastosowała się do przepisów ruchu drogowego - mówił sędzia.

Sąd zaznaczył, że samochód egzaminacyjny zatrzymał się na torach z nieznanych powodów. Sędzia podkreślił, że nie udało się ustalić co było tego przyczyną, kto nacisnął pedał hamulca.

- Zdaniem oskarżonego uczynił on wszystko, by nie dopuścić do tego co się stało. Sąd doszedł do innego wniosku. Oskarżony niezasadnie odstąpił od wyhamowanie pojazdu widząc wcześniej wyraźnie, że egzaminowana zignorowała znak stopu. Oskarżony uczynił to zdaniem sądu absolutnie niezasadnie. Wcześniej wyjaśniał, że egzaminowana jadąc popełniała szereg błędów. Dlatego sąd uznał, że oskarżony nie miał prawa obdarzyć aż takim zaufaniem egzaminowaną po zignorowaniu przez nią tak zasadniczego znaku, jak znak "stop" - mówił sędzia.

Jeżeli chodzi o zarzut nieudzielenia pomocy, sąd uznał - odmiennie niż prokurator, że oskarżony polecenie "wysiadaj" wydał. - Nie sposób powiedzieć, czy egzaminująca to polecenie słyszała. Egzaminowana była wtedy w olbrzymim stresie. Podchodziła któryś raz z rzędu do egzaminu praktycznego, stanęła na torach. Wydaje się, że zdawała sobie już wtedy sprawę co się wydarzyło. Natomiast polecenie, słowo "wysiadaj" padło ze strony oskarżonego. Jednak ta sytuacja gdy samochód stoi na torach i nadjeżdża pociąg, to nie jest ani czas, ani miejsce, by wymagać od oskarżonego, by instruował, pouczał, jak uruchomić silnik. Wtedy to miejsce było tylko po to, by działać. Wysiadać, wypchnąć, wyszarpać z tego samochodu. I to sąd zarzuta oskarżonemu. Że tak nie postąpił, że nie działa. A był na to czas i mógł tak zadziałać - mówił sędzia.

Sam skazany nie chciał komentować wyroku. Jego pełnomocnik – adwokat Władysław Pociej, zapowiedział złożenie apelacji.

- W sposób istotny nie zgadzamy się z ustaleniami sądu, zarówno co do winy, jak i co do kary. Wszystkie te elementy zostaną zaskarżone do sądu wyższej instancji – mówił pełnomocnik skazanego.

Jan Ziemna, prokurator, który prowadził sprawę wypadku na torowisku powiedział, że prokuratura jest usatysfakcjonowana wyrokiem, jeśli chodzi o winę i orzeczone środki karne. - Natomiast jeżeli chodzi o kwestie związana z karą pozbawienia wolności, będziemy analizować, czy będziemy się odwoływać – powiedział prokurator. Prokuratura wnioskowała o karę 3 lat więzienia.

Adwokat Marek Tokarz, pełnomocnik rodziny zmarłej Andżeliki uznał, że wyrok jest sprawiedliwy. - Wyrok jest słuszny, przede wszystkim została stwierdzona wina oskarżonego za ten tragiczny wypadek. Egzaminator ponosi odpowiedzialność, sprawuje nadzór nad osobą egzaminowaną. O tym należy pamiętać – mówił adwokat.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - M. Maląg o najnowszych danych dotyczących bezrobocia

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbigniew Rusek
Więzienia nie powinno być, ale powinien być dożywotni zakaz wykonywalnia zawodu instruktora nauki jazdy i - tym bardziej - egzaminatora!!!
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie