Prezes Cracovii Janusz Filipiak: Musimy razem wyjść z tego bałaganu

Rozmawiał Jacek Żukowski
Janusz Filipiak we wtorek był w Liszkach na prezentacji ośrodka treningowego, który powstanie w Rącznej
Janusz Filipiak we wtorek był w Liszkach na prezentacji ośrodka treningowego, który powstanie w Rącznej Anna Kaczmarz
Rozmowa. - Motywacja w drużynie wzrosła. Sądzę, że będzie dobrze. Nie mówmy jednak o „efekcie Filipiaka”. To są hasła, które sprowadzają złożoność problemu do jednej osoby. Piłkarze w końcu doszli do stanu ducha, w którym postanowili powalczyć - ocenia prezes Cracovii.

- Jak Pan ocenia obecną sytuację Cracovii?
- Jest bardzo dobra (śmiech).

- Pytam o piłkarzy.

- Też jest bardzo dobra.

- Nie niepokoił się Pan ostatnio o losy drużyny piłkarskiej?

- To jest zwykły stres, któremu podlegamy od wielu lat. Każdy mecz wiąże się z tą niepewnością - jak to będzie? Poświęciłem czas w ten weekend, by oglądać ostatnią kolejkę ligową. Na pewno jeśli chodzi o poziom piłkarski, to jesteśmy w dobrej sytuacji. Motywacja w drużynie wzrosła. Sądzę, że będzie dobrze. Mamy dwa bardzo trudne mecze - z Jagiellonią i Legią. Mam nadzieję, że piłkarze powalczą i będą chcieli wygrać.

- Po dwóch porażkach z rzędu zastanawiał się Pan nad zmianą trenera?

- To jest temat już bardzo ograny. Trenera można zmienić. Sam ma duży dyskomfort, natomiast nie jest to takie proste. Robiliśmy to poprzednio. Ale ile można zmieniać? Jestem za tym, by Jacek Zieliński był trenerem i żebyśmy razem - piłkarze, szkoleniowiec i zarząd - ten kryzys, który mieliśmy, pokonali.

- Może Pan zapewnić, że obecny szkoleniowiec poprowadzi drużynę do końca sezonu?

- Nie jestem Panem Bogiem, ani jego przedstawicielem na tej ziemi. Moją intencją jest, by trener Zieliński był z nami do czasu wypełnienia kontraktu.

- Gdyby obecnemu szkoleniowcowi nie udało się uzyskać pozytywnych wyników, to macie plan B?

- Plan B polega na tym, że dostaję bardzo dużo propozycji od innych trenerów. Nie sądzę, by ten moment na zmianę nadszedł. Na pewno sytuacja jest złożona. Chcę jednak powiedzieć, że z dużym prawdopodobieństwem trener Zieliński zostanie do końca tego sezonu.

- A jeśli chodzi o przyszłe rozgrywki, to jest ziarno prawdy w tym, że szukacie szkoleniowców wśród czeskich trenerów?

- Są jakieś rozmowy. Trener Zieliński wie o tym. To jest właśnie jako plan B, albo nawet D. To są trudne tematy. Chcę podkreślić jeszcze raz - trenerem Cracovii na dzisiaj jest Jacek Zieliński i musimy razem wszyscy wyjść z tego bałaganu. Jestem przekonany, że sobie z tym poradzimy.

- Czy podczas ostatniego meczu widział Pan w postawie piłkarzy, iż pańskie słowa o tym, że nikt, kto ma ważny kontrakt, nie będzie mógł odejść po ewentualnym spadku, odniosły efekt?

- Jest zespół czynników. Najważniejsze jest to, że piłkarze sobie uświadomili, że jak spadną, to dotyczyć będzie to ich samych. Nie zostanie zdegradowana tylko Cracovia, prezes Filipiak, ale każdy z nich indywidualnie. To był chyba decydujący czynnik. Dany zawodnik musi chcieć wygrać, nie ma systemu nakazowo-rozdzielczego. W końcu piłkarze dostali sportowej złości, i to zadecydowało. Nie mówmy o „efekcie Filipiaka”. To są efektowne hasła, które sprowadzają złożoność problemu do jednej osoby. Piłkarze w końcu doszli do stanu ducha, w którym postanowili powalczyć.

- Zna Pan odpowiedź na pytanie, gdzie to się wszystko pogubiło, że trzeba było postraszyć?

- Moje tupnięcie nogą to jeden z czynników. Bardziej służyło do tego, by uświadomić, jaka jest sytuacja. Tak jest w drużynach, że przychodzi dołek i potem ciężko z niego wyjść. Cieszy mnie, że nasi zawodnicy podnieśli głowy.

- Miał Pan ostatnio spotkanie z drużyną albo indywidualne rozmowy?

- Akurat w ostatnich dwóch tygodniach nie. Przekazałem przez media informację o tym, że nikogo nie puszczę po spadku. Jest to jakieś przyrzeczenie publiczne. Trudno mi się będzie z niego wycofać, bo to zależy od zarządu. Były natomiast wielowymiarowe rozmowy w klubie. Nikt nie krzyczał, nie groził, chodziło o uświadomienie sytuacji.

- Czy jest szansa, by Marcin Budziński przedłużył kontrakt?

- O to proszę pytać Marcina. Na pewno chcemy, by został. To, co jego menedżer zażądał, wykracza daleko poza średnią.

- Będziecie grali w grupie spadkowej. To jest dla Pana stracony sezon, jeśli chodzi o rozwój sportowy drużyny?

- Nie jest stracony. Mamy młody zespół. Zawodnicy tacy jak Vestenicky, Dąbrowski, Jaroszyński, Piątek są młodzi. Drużyna, która się zebrała na początku tego sezonu, przeszła męki. Z tego zespołu wykrystalizuje się prawdziwy team. Sporej części zawodników, którym kończą się kontrakty, będziemy chcieli zaproponować nowe umowy. Są związani z Krakowem, mają tu rodziny. Na pewno dla nich będziemy klubem pierwszego wyboru. Mam na myśli Piotra Polczaka, Huberta Wołąkiewicza. Jeśli uda nam się wyjść z trudnej sytuacji, to te porażki, które się zdarzyły, jeszcze wzmocnią tę drużynę.

- Będziecie chcieli wykupić Jaroslava Mihalika?

- Jeszcze jest parę meczów. Zobaczymy, jak on zagra. Kwota odstępnego jest bardzo wysoka. Musiałby się pokazać z jak najlepszej strony.

- Jeśli ten sezon zakończycie utrzymaniem, to myśli Pan o poważnych zmianach w drużynie?

- Zespół jest budowany. Bardzo duże zmiany nastąpiły w lecie. Sporo zawodników przyszło, wielu jest młodych. Zainwestowaliśmy. Danie im miejsca na boisku to właśnie inwestycja w tę drużynę. Absolutnie nie będziemy chcieli tego przewracać do góry nogami.

- Jakieś wzmocnienia jednak planujecie?

- Jak co rundę. Na pewno będą jakieś ruchy kadrowe.

- Pytanie o hokej. Czy przy stanie 1:3 w finale z Tychami wierzył Pan jeszcze w mistrzostwo?

- Tak, wierzyliśmy. Widzieliśmy, że w drużynie jest dobrze, zawodnicy byli przekonani, że są w stanie wygrać. Wynik to potwierdza.

- Była rekordowa premia - milion złotych. Czy będzie budowa silniejszej drużyny?

- Na razie musimy utrzymać obecny zespół, bo oczekiwania zawodników po tym triumfie są wygórowane, delikatnie mówiąc. A musi się to mieścić w jakichś ramach. Z tego, co wiem, to jesteśmy bardzo blisko przedłużenia umowy z Rafałem Radziszewskim.

- Inwestujecie w budowę ośrodka treningowego w Rącznej. A co z terenem na Cichym Kąciku?

- Wkrótce będzie konferencja na ten temat. Będzie tam Cracovia Sport Park. O ile w Rącznej inwestycja ma wymiar totalnie sportowy, o tyle w tym drugim miejscu teren będzie miał charakter biznesowy. Będą korty tenisowe, hotelik, duże centrum odnowy. Tam oferta jest zorientowana na mieszkańców Krakowa, amatorów, którym komercyjnie będziemy udostępniać infrastrukturę sportową.

Wideo

Materiał oryginalny: Prezes Cracovii Janusz Filipiak: Musimy razem wyjść z tego bałaganu - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Na Cichym Kąciku powinno się odtworzyć baseny Cracovii. Były trzy (jeden - najgłębszy - dla sportowców, drugi - dla ogółu publiczności, trzeci- dla dzieci) i żeby chociaż ze 2 odtworzono.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3