Mamy fatalną informację dla tysięcy kierowców, którzy codziennie pokonują zakopiankę. Budowa tzw. węzła tatrzańskiego w Poroninie nie zakończy się w terminie. Wykonawca poprosił o dodatkowy czas na dokończenie prac. Choć urzędnicy deklarują, że węzeł gotowy będzie do końca listopada, bardziej prawdopodobne wydaje się, że zostanie otwarty przed samym sylwestrem lub nawet... w 2019 roku.

Inwestycja za miliony

Węzeł tatrzański to warta 43,8 miliona złotych inwestycja, budowana wspólnie przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) i Zarząd Dróg Wojewódzkich (ZDW) w Krakowie. Roboty w tym miejscu rozpoczęły się w listopadzie 2016 roku. Zgodnie z projektem, robotnicy mieli do wykonania dwa nowe mosty (nad potokiem Poroniec i rzeką Biały Dunajec) oraz tunel drogowy pod zakopianką, nowe rondo i wiadukt kolejowy nad tunelem.

- Wszystko zostało pomyślane tak, by po zakończeniu prac jak najbardziej upłynnić ruch w tym newralgicznym punkcie Podhala - mówił w 2016 roku Jacek Krupa, marszałek Małopolski. - W Poroninie, gdzie z zakopianką krzyżują się równie oblegane przez kierowców drogi na Bukowinę i Białkę Tatrzańską oraz szosa do Zębu, tworzyły się ogromne korki. Węzeł ma je wyeliminować w ten sposób, że dwa skrzyżowania zostaną połączone w jedno, na którym stanie rondo turbinowe, a więc ułatwiające opuszczenie tego miejsca.

To miał być hit kampanii...

Pierwsi kierowcy mieli przejechać całkowicie gotowym węzłem w październiku bieżącego roku. Być może przez przypadek, a może celowo termin zakończenia robót wybrano tak, by zbiegł się w czasie z końcem samorządowej kampanii wyborczej. Dla władz województwa z Platformy Obywatelskiej czy wójta Poronina Bronisława Stocha otwarcie tak dużej i prestiżowej inwestycji byłoby bowiem sporym wydarzeniem w kampanii.

...a będzie wielka wpadka

Dziś wiadomo, że węzeł obniży notowania polityków odpowiedzialnych za jego budowę. Ta newralgiczna dla mieszkańców Podhala budowa ma bowiem opóźnienia, i to spore!

Oficjalnym, zapisanym w umowie terminem, w którym węzeł tatrzański miał być nie tylko wybudowany, ale też powinien mieć zgodę na użytkowanie (musi ją wydać powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Zakopanem), jest 12 października. To za cztery dni. Tymczasem gołym okiem widać, że robotnicy kręcący się po budowie mają jeszcze całą masę pracy do zrobienia. Muszą zbudować połowę ronda, a także wylać betonem strop tunelu i po jego wyschnięciu ułożyć w nim asfalt.

W tej sytuacji nie może dziwić fakt, że firma budująca węzeł wystąpiła w zeszły piątek do GDDKiA oraz ZDW o podpisanie aneksu do pierwotnej umowy. Dokument, do którego dotarliśmy jako pierwsi, miałby pozwolić drogowcom budować węzeł o 68 dni dłużej. Tym samym nowy termin to... 22 grudnia.

Listopad czy grudzień?

Co na to wspomniane dwie instytucje? Oficjalnie nie chciały w zeszły piątek komentować sprawy.

Od osoby blisko związanej z ZDW wiemy jednak, że zarząd planuje przedłużyć wykonawcy termin oddania węzła tatrzańskiego tylko do końca listopada. Urzędnicy boją się bowiem, że gdyby budowa węzła przeciągnęła się do świąt, przed którymi w Poroninie znów stanęłyby olbrzymie korki, byłaby to dla nich zbyt duża wizerunkowa wpadka.

Inna sprawa, że takie stawianie sprawy niewiele może zmienić. Na budowie pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć. Beton musi schnąć odpowiednią ilość czasu. Powinien on upłynąć, by można było wykonywać kolejne prace. Tymczasem mamy jesień i pogoda będzie coraz mniej sprzyjać drogowcom. Mrozy czy częste w listopadzie ulewne deszcze mogą spowolnić ekipy budowlane.

W tej sytuacji perspektywa tego, że nowym węzłem pojedziemy dopiero na początku przyszłego roku, stojąc jeszcze w sylwestra w korkach, staje się naprawdę realna.

KONIECZNIE SPRAWDŹ: