Przeszedł pieszo Polskę, by wejść na Giewont z Krzyżem

Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
Pokonał już 650 kilometrów i wszędzie, gdzie się pojawił, wzbudzał zainteresowanie. Michał Ulewiński, samotny pielgrzym przemierzający Polskę z dużym krzyżem (waży 15 kg) niesionym na ramionach wszedł w poniedziałek na szczyt Giewontu i tym samym zakończył pierwszy etap swojej pokutnej pielgrzymki. W jej czasie chce odpokutować za grzechy Polaków i modli się o ich nawrócenie. Zanim dotarł na szczyt, przez dwa dni przemierzał Podhale, gdzie, jak mówi, spotkało go wiele dobrego.

Zdjęcia z wyjścia pielgrzyma na Giewont publikujemy dzięki uprzejmości pana Tomasza Pańszczyka

W historii tego człowieka jest wiele niewidomych. Nie wiadomo, kim dokładnie jest Michał Ulewiński. Nikt nie mówi też, jaki ma zawód, gdzie dokładnie mieszka, czy też o tym, jak wygląda jego sytuacja rodzinna.

Wiadomo jednak na pewno, że pan Michał to 27-latek, który ma tak głęboką wiarę, że postanowił odbyć pielgrzymkę w czasie której odpokutuje za grzechy swoich rodaków, którzy - jego zdaniem - bardzo obrażają swoim zachowaniem Pana Jezusa.

- Dlatego niosę krzyż - mówi sam Michał Ulewiński. - Na ten krzyż położyłem wszystkie grzechy narodu polskiego i złączyłem je z ofiarą na krzyżu naszego Pana Jezusa Chrystusa, ofiarując to wszystko kochanemu Ojcu.

Pątnik swoją pielgrzymkę 24 czerwca w miejscowości Różaniec w woj. warmińsko-mazurskim i stamtąd przeszedł na południe. Twierdzi, że po dojściu na Giewont stworzy na mapie pionową "belkę" krzyża. Następnie będzie szedł spod Gniezna w okolice Warszawy. Tym samym utworzy na mapie poziomą belkę krzyża.

Połowę planu już zrealizował. W sobotę dotarł na Podhale. Tu dwie noce spał u dobrych ludzi (każdą u innej rodziny) ci go karmili i oprali. Od poruszonych jego wiarą górali dostał też dobre buty trekingowe dzięki którym udało mu się wejść na szczyt Giewont.

W ostatniej części wędrówki towarzyszyło mu kilku mieszkańców Podhala. Nieśli z nim krzyż i modlili się na szczycie.

W środę Michał Ulewiński faktycznie wyjechał do Gniezna. - "Uczynię na Polsce znak krzyża. Wierzę, że wtedy Pan Bóg pobłogosławi naszej Ojczyźnie" - cytuje jego słowa Niedziela.pl.

Swoją pielgrzymkę Michał Ulewiński relacjonuje na Facebooku i w krótkich nagraniach na kanale YouTube "Państwo Boże". Opowiada, że ludzie pomagają mu nieść krzyż. - Kochani, każdego dnia doświadczam coraz więcej dobroci. Pani Basia napisała, czy mam buty, żeby bezpiecznie wejść na Giewont, a Pan Przemek przywiózł mi te buty! Dostałem kilka propozycji noclegu, ale pierwsza była Pani Ewa i u niej spędzam dzisiejszą noc" - pisze w poście opisującym gościnność górali.

Pielgrzym w sieci wzbudza mieszane uczucie. 90 procent z komentujących jest pod wrażeniem jego wiary, wytrwałości, poświęcenia i pasji. Są też ludzie (jest ich zdecydowanie mniej), którym pątnik wydaje się człowiekiem dziwnym, a być może nawet chorym.

- Ja takich głosów nie rozumiem - mówi Adam Wojnar, mieszkaniec Zakopanego. - Przecież on nikomu krzywdy nie robi. Ma wiarę i misję, w którą wierzy. Dlatego trzeba mu kibicować, nawet jeśli sami jesteśmy niewierzący. Przecież z tego, co mówi ten człowiek, można wyczytać tylko dobre rzeczy.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
grzeg

Szczęść Boże.

G
Gość
22 lipca, 00:15, Gość:

średniowieczny głupek

Jeszcze biczować do krwi się powinien, i język przebić gwoździem

Przykre, do jakiego stopnia schamiałeś. Taki jesteś, taki beznadziejny już będziesz.

G
Gość

Podoba mi się challenge. W artykule są nieścisłości i na innych stronach można znaleźć więcej informacji.

j
jola

a ja się pytam ...

Gdzie byli rodzice ??

Dodaj ogłoszenie