FLESZ - Putin jak Hitler, a armia rosyjska jak SS

Film odwołuje się do autentycznej historii sprzed ponad pół wieku. W marcu 1968 roku „moczarowcy” – grupa komunistycznych działaczy, skupiona wokół ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Mieczysława Moczara, walcząc o wpływy we władzach PZPR, posługuje się mieszaniną antyinteligenckich, komunistycznych i nacjonalistycznych haseł, aby odsunąć na bok swych przeciwników. Gomułka chcąc zachować stanowisko, wygłasza antysemickie przemówienie, dając w ten sposób przyzwolenie na wyrzucanie z pracy wybitnych naukowców, ludzi kultury, intelektualistów oraz zwykłych ludzi.
W tym samym czasie władza ściąga z afisza przedstawienie „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka z Gustawem Holoubkiem w roli głównej. Twórca spektaklu nadał bowiem swej inscenizacji mocno antysowieckie przesłanie. Podczas kolejnych przedstawień widzowie wznoszą antykomunistyczne hasła i spontanicznie organizują się w manifestacje maszerujące ulicami Warszawy. Studenci zirytowani cenzurą władz, organizują coraz większe protesty. Moczar liczy na to, że marcowe demonstracje osłabią pozycję Gomułki w partii, pozbawią go zaufania Sowietów i umożliwią przejęcie władzy.
- Należę do pokolenia, dla którego wydarzenia z marca 1968 roku stały się najważniejszym doświadczeniem życiowym. W znacznym stopniu ukształtowały moją świadomość polityczną i społeczną. Byłem wtedy w klasie maturalnej w liceum im. Klementa Gottwalda, skąd wywodziła się znacząca część przywódców buntu studenckiego w Warszawie. W następstwie wydarzeń marcowych, wielu z moich najbliższych przyjaciół pochodzenia żydowskiego opuściło Polskę, ponieważ ich rodziny zmuszono do emigracji. Byłem świadkiem tych dramatów. Gorycz tamtych chwil pozostała w nas wszystkich do dzisiaj – mówi reżyser Krzysztof Lang.
Autentyczne wydarzenia z marca 1968 roku stały się dla filmowców tłem do opowiedzenia uniwersalnej historii miłosnej. Wśród protestującej młodzieży jest dwójka studentów - Hania i Janek. Ich rodziny znajdują się po dwóch stronach politycznej barykady. Młodzi, szaleńczo w sobie zakochani, niczym w dramacie Szekspira „Romeo i Julia”, w ogarniętej buntem stolicy, walczą o swoje uczucie.
Jedną z osób dotkniętych czystką jest ojciec Hani, znakomity lekarz. Rodzina Hani zostaje bez środków do życia i perspektyw na przyszłość. Jedynym wyjściem z tej sytuacji wydaje się wymuszona emigracja. Hania jednak nie chce wyjeżdżać. Ma tu ukochanego Janka, z którym planują wspólną przyszłość, a jej poczucie tożsamości ukształtowała polska kultura i tradycja.
- Hania i Janek – oboje młodzi, sympatyczni, zakochani w sobie bez pamięci – zderzają się, niczym bohaterowie Titanica, z „górą lodową” wielkiej historii. Ich czysta miłość, idealizm, proste marzenia o życiu w normalnym kraju niszczy brudna polityka. Wynik tej konfrontacji jest łatwy do przewidzenia. Próbujemy w filmie pokazać także mechanizm i ludzi, którzy za tym stoją: nikczemnych graczy, którzy słuszne protesty młodzieży w obronie mickiewiczowskich „Dziadów”, wykorzystują do przejęcia sterów władzy – tłumaczy Andrzej Gołda, scenarzysta.
W rolach głównych wystąpiła para młodych aktorów. Hanię zagrała Vanessa Aleksander, która dwa lata temu zabłysła znakomitą rolą Gabi w głośnym filmie „Sala samobójców. Hejter”, a niedawno zagrała w polskiej wersji popularnego serialu komediowego „The Office”. Jankiem został Ignacy Liss, który do tej pory przewijał się głównie przez telewizyjne seriale w rodzaju „Otwórz oczy” czy „Komisarza Aleksa”. Towarzyszą im na ekranie bardziej doświadczeni koledzy i koleżanki: Ireneusz Czop, Edyta Olszówka, Mariusz Bonaszewski i Anna Radwan.
Film można będzie oglądać w krakowskich kinach Multikino oraz Cinema City Bonarka i Zakopianka.
- Te osoby nie powinny pić mleka. Jeżeli masz te przypadłości, ogranicz picie mleka
- To są objawy nadmiaru soli w organizmie. Zobacz niebezpieczne skutki uboczne
- Co zużywa najwięcej prądu w domu? Pralka, ładowarka a może lodówka? Sprawdź!
- W Krakowie powstaje handlowe monstrum. Już widać zarys! [ZDJĘCIA Z DRONA]
- Kąpielisko na Zakrzówku zmieniło się całkowicie. Czy na lepsze?