Stefania i Józef Wacławikowie. "Sprawiedliwi" z Mszany Dolnej pokazali wielkie serca i odwagę

Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek
Mszańscy Sprawiedliwi - Stefania i Józef Wacławikowie
Mszańscy Sprawiedliwi - Stefania i Józef Wacławikowie ARCHIWUM PRYWATNE ZOFII KOWALCZYK
Udostępnij:
O mszańskich Sprawiedliwych rozmawiam z Urszulą Antosz-Rekucką z Mszany Dolnej, wyróżnioną w konkursie Nagroda POLIN, za działanie na rzecz pamięci o polskich Żydach.

FLESZ - Ile w tym roku wydamy na święta? Jak zamierzamy je spędzić?

Kim są "Sprawiedliwi wśród Narodów Świata"?

Jest piękna żydowska legenda, która mówi, że wobec ogromu zła na świecie, sprawiedliwy Bóg zniszczyłby go za karę, gdyby nie fakt, że w każdym pokoleniu żyje 36 Chasidim - Sprawiedliwych, którzy podtrzymują świat w istnieniu. To ze względu na nich Bóg powstrzymuje swój gniew. To często skromni, nierzucający się w oczy, ale dobrzy, szlachetni ludzie, których imiona zna tylko Bóg. Zaś Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, Chasidim umot HaOlam to osoby, które bezinteresownie, często z narażeniem życia własnego i swoich bliskich, ratowały z zagłady żydowskie rodziny, dzieci, pojedyncze osoby. Warunek jest taki, że są to nie-Żydzi oraz, że czyniły to całkowicie bezinteresownie, wiele ryzykując. Jak nasi, mszańscy Sprawiedliwi, Stefania i Józef Wacławikowie.

Co o nich wiemy?

Byli prostymi, ubogimi ludźmi, mającymi gromadkę dzieci, rolnikami. Zostali wyrzuceni ze swego domu przez Niemców i zbudowali ubogą chatę z jedną izbą, bez podłogi, pod lasem, poniżej Małej Góry i Szczebla, gdzie zamieszkali. Urodzony w 1898 r. Józef i jego 7 lat młodsza żona byli religijnymi katolikami i tak właśnie uzasadniali swój czyn: "Pan Jezus w Ewangelii uczy, że jak człowiek prosi o pomoc, nie wolno mu odmawiać". Gdy do ich drzwi zapukał zbiegły z obozu pracy Żyd, Mosze/Maurycy Jered, pan Józef oświadczył rodzinie: "Chyba w tym roku będzie urodzaj na kartofle, bo Pan Bóg przysyła nam kolejną duszę do wyżywienia". Dzielili się z nim wszystkim, co mieli. Czasem wszyscy byli głodni, ale pani Stefania dbała, by gość był traktowany równo z rodziną. Nie mieli łatwego życia, jeden syn zginął tragicznie, po drugim, który już wyjechał z domu "dali" Jeredowi imię: Władek. Tak go nazywali. Ukrywali go od jesieni 1942 r. aż do wyzwolenia, niemal 3 lata. On odwdzięczał się, pomagając w gospodarstwie.

Co stało się z nim po wojnie?

Ożenił się z Miriam, także ocaloną z Zagłady i przyjął jako swoją jej córkę, Ruth. Była w podobnym wieku jak jego zamordowana w Mszanie na Pańskim córeczka, Ilka, która zginęła z mamą, żoną Moszego 19 sierpnia 1942 r. w zbiorowej egzekucji. Miriam i Ruth przeżyły Zagładę w Krakowie, matka pracując jako pomoc domowa "na aryjskich papierach", i to u Niemca! Jej mąż, niestety, zginął w krakowskim getcie. Miał na imię tak samo, jak Jered: Mojżesz. Po wojnie trafili do obozu dla przesiedleńców w Niemczech, gdzie spędzili dwa lata. W 1948 roku rodzina przybyła do Izraela, do Netanji, gdzie mieszkali dwaj bracia Moszego. Mosze był szklarzem i w tym zawodzie pracował także w Izraelu. Na jednym ze zdjęć widać go w warsztacie szklarskim przy pracy. W 1958 roku rodzina przeniosła się do Aszkelonu, w którym Mosze mieszkał aż do swojej śmierci w 1992 roku. W 1963 r. w jednym z listów informuje Wacławików, że córka wyszła za mąż, pracuje jako pielęgniarka w szpitalu, a w 1965 r. dzieli się radością z zostania dziadkiem: przychodzi na świat pierwszy wnuk. Mosze miał jedyną córkę i dwoje wnucząt, jest pochowany w Aszkelonie.

Czyli utrzymywał kontakt ze swoimi wybawicielami?
Do końca życia krążyły między nimi listy, pod którymi zawsze podpisywał się "Wasz Władek" – tak jak nazywali go podczas wspólnych dni. Był zaproszony na ślub najmłodszej córki Wacławików; nie dotarł, ale przysłał prezent. Po śmierci pani Zofii zamówił za nią mszę św. w Jerozolimie.

To jego relacja przyczyniła się do nadania tytułu dla Wacławików?
Tak. W 1985 r. Mosze Jered wnioskuje do Instytutu w Yad Vaszem o uhonorowanie Stefanii i Józefa Wacławików odznaczeniem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Zostaje on im nadany 6 lutego 1986 r. Stefania nie doczekała tego wyróżnienia, zmarła 23 czerwca 1981 r. w wieku 76 lat. Józef umiera 16 maja 1989 r. dożywszy 91 lat. Za swego życia nie doczekali się uznania w swojej ojczyźnie.

W rodzinnej Mszanie także. Dopiero rok temu pani staraniem pojawiła się tablica z informacją i posadzono Dąb Pamięci. Długo to trwało.
Owszem, ja już ponad 10 lat temu napisałam artykuł "Zapomniani Sprawiedliwi" do lokalnej prasy, sądząc, że ówczesne władze miasta podejmą jakieś kroki, by uhonorować Państwa Wacławików, ale tak się nie stało. Dlatego wróciłam do sprawy w 2019 r. z pomysłem, by posadzić dla nich Drzewo Pamięci w Mszanie Dolnej. Przez pierwsze lata przyznawania tego tytułu, wyróżnieni sadzili poświęcone sobie drzewo w Jerozolimie. Gdy drzewek było coraz więcej i nie wystarczało miejsca, zaniechano tego, umieszczając jedynie tabliczkę z nazwiskami. Stąd mój pomysł, by posadzić im drzewo tutaj, w Mszanie. Były różne pomysły co do lokalizacji, zwyciężył ten na Rynku i dobrze się stało – to miejsce ważne dla historii Żydów w Mszanie Dolnej.

Instytut Yad Vaszem w Jerozolimie nadał ten zaszczytny tytuł ponad 27 tys. osób. Ilu z nich nosi polskie nazwiska?

Ponad 7 tys. To z jednej strony dużo, ale nie zapominajmy, że Zagłada dokonała się w ogromniej części właśnie na terenie Polski, więc to dość logiczne i naturalne. Ta liczba jest często używana jako dowód wielkiego zaangażowania naszych rodaków w ratowanie Żydów, nie zawsze zasadnie. Oczywiście, powinniśmy być dumni z każdego polskiego drzewka w Yad Vaszem, ale ta duma nie może unieważniać bólu z powodu zgoła innych postaw Polaków, które też miały miejsce. Także w Mszanie Dolnej.

Pracuje pani w temacie troski o pamięć i dialog już około 20 lat. Nie zawsze spotykała się pani ze zrozumieniem i uznaniem. Jak jest obecnie?

Mam nadzieję, że lata drążenia tematu i moich różnorodnych starań, a zwłaszcza praca z młodzieżą, zrobiły swoje, choć na spektakularne efekty przyjdzie jeszcze poczekać. Prawda jest taka, że moje działania są dostrzegane i znajdują uznanie w skali krajowej – przez ten czas otrzymałam aż pięć wyróżnień czy nagród ogólnopolskich, lecz nie lokalnych. Cóż, trudno jest być prorokiem we własnej ojczyźnie. Zwłaszcza, że w naszym mieście jest ogromna, trudna do przełamania tabuizacja tematu. Jednak coś się zmienia.

Podczas niedawnego spotkania z mieszkańcami miasta w mszańskim magistracie, poświęconego właśnie naszym Sprawiedliwym, po raz pierwszy usłyszeliśmy ważne słowa: że to, co robimy, jest ważne i potrzebne. I że nie opowiadamy tu o „jakichś Żydach”, ale naszych współobywatelach, takich samych mieszkańcach Mszany jak my. Mówię w liczbie mnogiej, bo przecież nie działam tu sama: wspiera mnie rodzina i przyjaciele, w ostatnich latach mocno zaangażował się w temat mąż, obydwoje należymy do Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. I te słowa osób obecnych na spotkaniu są dla nas chyba ważniejsze niż wszystkie nagrody.

A propos nagród. Po raz kolejny została pani nominowana do Nagrody POLIN 2021.

Jestem zaszczycona, że znalazłam się w niezwykłym gronie sześciu osób wyłonionych spośród ponad 100 zgłoszeń z całej Polski. Wszystkie one wykonują niesamowitą, godną uznania i szacunku pracę w swoich środowiskach. Nie sądziłam, że mogę być ponownie nominowana, a jednak stało się! Może jeszcze większym zaszczytem i radością jest fakt, że zgłosiła mnie pani Patrycja Dołowy, która pisze książkę o takich "strażnikach pamięci" jak ja. I moja historia w niej się znalazła! Za rok, dwa, będą kolejne nominacje, nagrody, ludzie zapomną. A książka pozostaje. Kocham książki, bardzo przeżyłam lekturę "Wrócę, gdy będziesz spała" pani Patrycji, na podstawie rozmów z dziećmi Holokaustu. A teraz mam być jedną z bohaterek kolejnej!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Razor

Razor E100S Power Core Czerwona

1 499,00 zł799,50 zł-47%
miejsce #2

Sencor

Sencor SCOOTER TWO 2021

2 552,25 zł1 999,00 zł-22%
miejsce #3

Xiaomi

Xiaomi Mi Electric Scooter 3 2022 Czarny

2 499,00 zł1 999,00 zł-20%
miejsce #4

Joyor

Joyor Y6-S Czarny Z Siedzeniem

3 750,00 zł3 320,00 zł-11%
miejsce #5

Motus

Motus Pro 10 2022

4 999,00 zł4 799,00 zł
miejsce #6

Motus

Motus Pro 10 Sport 2021

6 999,99 zł6 699,00 zł
Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Stefania i Józef Wacławikowie. "Sprawiedliwi" z Mszany Dolnej pokazali wielkie serca i odwagę - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie