Rekordzista, wiceprezes Krakowskiego Holdingu Komunalnego, dostał 93 tys. złotych w zamian za niewykorzystany urlop.

Prezesi, wiceprezesi oraz członkowie zarządów miejskich spółek otrzymali horrendalnie wysokie ekwiwalenty za niewykorzystany urlop. Łącznie to kwota blisko 700 tys. zł, z czego ponad 270 tys. wypłacono samym prezesom.

W radach nadzorczych i w samych spółkach bronią prezesów, twierdząc, że... mieli zbyt dużo pracy, by wykorzystywać urlopy. Okazuje się jednak, że równie lub jeszcze bardziej „zapracowani” musieli być ich zastępcy. Przykładowo w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji większą kwotę niż prezesowi - Piotrowi Ziętarze (nieco ponad 28 tys. zł), wypłacono Wandzie Słobodzian, członkowi zarządu tej spółki. W ubiegłym roku otrzymała ponad 64 tys. zł za 68 dni niewykorzystanego urlopu, co sprawia, że plasuje się ona pod tym względem na trzecim miejscu wśród rządzących miejskimi spółkami.

Zdecydowanym rekordzistą jest jednak Grzegorz Ostrzołek, wiceprezes Krakowskiego Holdingu Komunalnego, czyli spółki, która m.in. zarządza spalarnią odpadów. W ubiegłym roku za 83 dni niewykorzystanego urlopu otrzymał blisko 94 tys. zł! Niewiele mniej, bo nieco ponad 76 tys., dostał z kolei Henryk Kultys, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania. Nie wykorzystał 72 dni urlopu. - Nie chcę oceniać, z czego wynikają sytuacje, w których niewykorzystywane są urlopy, ale uważam, że władze spółek powinny się z tego wytłumaczyć - mówi Michał Drewnicki, radny miejski (PiS), który wystąpił do prezydenta Krakowa o informację w sprawie wypłaconych ekwiwalentów urlopowych.

Idąc tym tropem, próbowaliśmy się wczoraj skontaktować m.in. z prezesem MPO, by zapytać, czemu zamiast brać urlop, wziął gigantyczny ekwiwalent. Nie udało nam się to jednak, ponieważ był... na wyjeździe służbowym.

Henryka Kultysa tłumaczyć starał się za to Paweł Stańczyk, sekretarz miasta, który jest też przewodniczącym Rady Nadzorczej MPO. - W MPO była w poprzednich latach specyficzna sytuacja, związana z dużymi zmianami w gospodarce odpadami. Prezes i zarząd mieli wiele obowiązków, stąd niewykorzystane urlopy. Prawo na to zezwalało - argumentuje Paweł Stańczyk. Gdy zapytaliśmy jednak, czy rada nadzorcza nie powinna pilnować tego, by zarząd nie kumulował urlopów, sekretarz miasta stwierdził, że rada nie zajmowała się takimi kwestiami. I dodał, że to są sprawy związane z bieżącą działalnością spółki, za którą odpowiada... sam zarząd.

W magistracie tłumaczą, że ekwiwalenty zostały wypłacone w 2017 roku, ponieważ wtedy zmieniała się forma zatrudnienia członków zarządów spółek - z umów o pracę na kontrakty menadżerskie. - Miasto dołożyło wszelkich starań, by przejścia na kontrakty nie wiązały się z żadnymi dodatkowymi kosztami. Umowy zostały rozwiązane za porozumieniem stron i nie wypłacono żadnych odpraw (inaczej niż w niektórych spółkach Skarbu Państwa). Zgodnie z kodeksem pracy prawo do ekwiwalentu za niewykorzystany urlop jest niezbywalne - tłumaczy Dariusz Nowak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Krakowa.

Oczywiście, wypłacenie ekwiwalentów nastąpiło zgodnie z prawem, kluczowe jest jednak to, że w ogóle dopuszczono do takiej sytuacji, w której niektórzy członkowie zarządów mieli... ponad 80 niewykorzystanych dni urlopowych. - Prezydent Miasta Krakowa, ani bezpośrednio, ani też za pośrednictwem Urzędu Miasta Krakowa nie ma wpływu na terminy wykorzystania urlopów wypoczynkowych członków zarządu i prezesów - przekonuje Dariusz Nowak. Tak jakby zapominał, że... to prezydent tak de facto ponosi odpowiedzialność za to, co dzieje się w spółkach miejskich.

W samych spółkach można słyszeć ciekawe argumenty dotyczące niewykorzystanych urlopów. Małgorzata Domaradzka, specjalista ds. marketingu w KHK, przekonuje, że wiceprezes Grzegorz Ostrzołek planował wykorzystanie w tym i ubiegłym roku urlopu, ale... uniemożliwiło mu to wejście w życie ustawy, w związku z którą zmieniona została jego forma zatrudnienia. Faktem jest jednak, że zaległości urlopowe w jego przypadku są ogromne. Wypłacono mu ekwiwalent za 83 dni, które mu przysługiwały, co oznacza, że musiał nie wykorzystywać urlopu przez kilka lat!

- Spowodowane było to specyfiką sprawowania funkcji w zarządzie, odpowiedzialnością z tym związaną, a w szczególności zwiększonymi obowiązkami w zakresie przygotowania, pozyskania finansowania i rozliczenia projektów, w szczególności związanych z realizacją krakowskiej ekospalarni - tłumaczy Domaradzka. Zapewnia jednocześnie, że spółka kontroluje stan wykorzystania urlopu swoich pracowników. - Dokłada starań, aby zaległe urlopy wykorzystywane były w przepisowym terminie - kwituje.

Podobnie zapewniają przedstawiciele Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, tłumacząc niewykorzystanie 68 dni urlopu przez Wandę Słobodzian, członka zarządu tej spółki. MPWiK tłumaczy, że Słobodzian była potrzebna w pracy, ponieważ trzeba było przygotować m.in. taryfy wodno-ściekowe oraz strategię rozwoju spółki.

Tak duże ekwiwalenty są jednak tym bardziej kontrowersyjne, jeśli spojrzy się na gigantyczne zarobki szefów miejskich spółek, które dodatkowo w zeszłym roku, w momencie przechodzenia na kontrakty menadżerskie, zostały podniesione. Także tutaj wśród rekordzistów pojawia się wymieniony na początku Henryk Kultys, prezes MPO. W zeszłym roku zarobił w tej spółce dokładnie 425 tys. zł. Wiceprezes Ostrzołek zarobił z kolei w KHK w zeszłym roku ok. 444 tys. zł. A np. prezes MPK Rafał Świerczyński, który za niewykorzystane urlopy dostał ponad 45 tys. zł, w 2017 roku w spółce zarobił łącznie ponad 400 tys. zł.

Tyle w ciągu ostatnich dwóch lat, za niewykorzystane urlopy, dostali rekordziści wśród prezesów i członków zarządów miejskich spółek:

Grzegorz Ostrzołek, wiceprezes Krakowskiego Holdingu Komunalnego - 93 tys. zł

Henryk Kultys, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania - 76 tys. zł

Wanda Słobodzian, członek zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji - 64 tys zł.

Rafał Świerczyński, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego - 45 tys. zł.

Mariusz Szałkowski, wiceprezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego - 39 tys. zł.

Jan Sady, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej - 33 tys. zł.

KONIECZNIE SPRAWDŹ: