Rozmowa
Skąd wzięła się pasja do fotografii?
Połowę mojego życia wędruje po Jurze, wspinam się, skaczę i przedzieram. Półtora roku temu do tych eskapad dołączyłem aparat fotograficzny. Okazało się, że fotografowanie jest tym czego szukałem i czemu chcę się bez reszty poświęcić.
Co najbardziej lubi Pan fotografować?
Moim uwielbieniem cieszy się cała Jura Krakowsko-Częstochowska, a najbardziej - mocno niedoceniane dolinki podkrakowskie. Poza tym lubię fotografować miejsca, do których mało kto odważy się wejść.
Na przykład jakie?
Takich miejsc na Jurze jest całkiem sporo. Mało kto wdrapuje się na iglice skalne lub pionowe wapienne ściany z całym sprzętem fotograficznym na plecach. Wapień bywa bardo zdradziecki i śliski, jednak efekty pracy wynagradzają wszelkie trudy. Przykład? Widok ze szczytu skały Żabi Koń w dolinie Kobylańskiej.
Jest Pan samoukiem?
Nikt mnie niczego nie uczył, niczego nie pokazywał. Jestem kompletnym samoukiem. Po prostu pewnego dnia (za namową narzeczonej) pojechałem do sklepu i kupiłem lustrzankę.
Ma Pan jakieś plany na przyszłość?
Krok po kroku oddalam się od pracy na etacie, do pełnego poświęcenia się fotografii.
WIDEO: Jesienny spacer po Ogrodzie Botanicznym w Krakowie
Autor: Aneta Żurek, Gazeta Krakowska