W polskiej polityce nie ma przebacz!

Marek Bartosik
Marek Bartosik
Marek Bartosik
Dorzynanie watah będzie się już na zawsze kojarzyło nie z Dzikimi Polami, ale z Radosławem Sikorskim. Przynajmniej tym, dla których jest to wygodne. Widzieliśmy to w ostatnich dniach, kiedy znowu wybuchły spekulacje, czy nasz minister spraw zagranicznych zostanie szefem dyplomacji Unii Europejskiej.

Słowa o dorzynaniu, które politycy PiS wzięli z charakterystycznym poczuciem humoru bezpośrednio do siebie, padły w 2007 roku. Zaraz po tym były wybory i Sikorski został ministrem. Jest nim do dziś. Po drodze osiągnął sporo. Choćby to, że najważniejszym politykom europejskim chce się w ogóle zastanawiać nad tym, czy to jemu powierzyć kierownictwo unijnej dyplom acji. Tego polscy przeciwnicy Sikorskiego w głębi duszy znieść nie mogą.

Kandydowanie do Brukseli wypadło w okresie dla ministra trudnym, kiedy musi się tłumaczyć z tego, co nagadał przy bardzo drogim winie na koszt podatnika do Jacka Rostowskiego. Nagadał i nie przeprosił. I to mi się w nim podoba!

Cenię ludzi twardych charakterów bardziej niż miałkich polityków, którzy w trosce o swoją pozycję gotowi są odszczekać każde słowo, wypowiedziane nawet najszczerzej i z najgłębszego przekonania. Rozumiem, że minister nie chce się przyznać do błędu, ale i ulec modzie na zagłaskanych poprawnością polityków. Widać, że do swoich poglądów jest przywiązany.

Radosław Sikorski swoim sposobem istnienia w mediach nie budzi odruchów żywiołowej sympatii, mówiąc delikatnie. To przecież zarozumialec, gbur itd. Irytuje go najwyraźniej, że musi się tłumaczyć z drogich win czy ekskluzywnych mebli kupowanych do naszych placówek dyplomatycznych za granicą i do ministerstwa. Wychodzi z założenia, że w imieniu państwa polskiego nie powinno się podejmować gości na kanapach kupionych w Ikei, nawet jeśli powstały w warsztatach polskich stolarzy i tapicerów. Bo polityka zagraniczna musi kosztować. Potrzebuje instrumentów dużo ważniejszych niż antyki w salonach ambasad, czyli pokaźnych pieniędzy.

Ale to przekonanie w Polsce sprzedaje się słabo. Spektakularnym tego dowodem były reakcje na plany finansowego wspomożenia małych przedsiębiorstw na Ukrainie, jakie pojawiły się na początku kryzysu w tym państwie. Rolnicy i ich polityczna ekspozytura, czyli PSL, domagali się, żeby te pieniądze przeznaczyć na pomoc dla naszych eksporterów żywności na Wschód.

Prowadzenie więc polityki zagranicznej z rozmachem nie jest w Polsce tytułem do sławy. Sikorski więc lawiruje, zaciska - nie zawsze skutecznie - zęby i robi swoje. Osiągnął w europejskiej polityce pozycję, jakiej nie miał żaden z naszych ministrów w ciągu ostatnich 25 lat, a licząc ideowo - od Geremka do Fotygi. Oni nastawieni byli na prostą obronę naszych interesów. Sikorski jest o szczebel wyżej, bo należy do grona tych postaci, które realnie wpływają na europejską politykę, jej strategiczne kierunki. Zawdzięcza to pozycji Polski, ale także swoim talentom.

Tu jego kandydatura do Brukseli jest przyjmowana z przymrużeniem oka. Bo przecież nie ma szans. SLD też to podkreśla, ale żeby ministrowi nie przeszkadzać, postanowiło wstrzymać się z wotum nieufności dla niego. To gest tak samo uroczy, jak zachęcanie kogoś do wyprawy w szeroki świat i równoczesne przytrzymywanie go za gumę od majtek. W polskiej polityce nie ma przebacz!

CO TY WIESZ O WIŚLE? CO TY WIESZ O CRACOVII? WEŹ UDZIAŁ W QUIZIE!"

"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie