Wiceprezes Sandecji Arkadiusz Aleksander: Zmieniamy wizerunek klubu

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Fot. Archiwum A.Aleksandra
Rozmawiamy z wiceprezesem Sandecji Nowy Sącz Arkadiuszem Aleksandrem.

Jak można podsumować ten rok 2020 z perspektywy wiceprezesa Sandecji?
Tę funkcję, wiceprezesa spółki i przy okazji dyrektora sportowego klubu z Kilińskiego, pełnię od początku sierpnia br. Muszę przyznać, że ten czas obfitował w bardzo wiele wydarzeń w zakresie działalności Sandecji. Nie było nudno. Sportowo, po nieudanym początku, druga część rundy jesiennej, może napawać wszystkich optymizmem. Zatrudnienie trenera Dariusza Dudka tchnęło życie w nasz zespół.

Co się udało, z czego jesteś zadowolony, a z czego niekoniecznie?
Na pewno udało nam się zbudować ciekawy zespół, który pomimo kiepskiego początku rozgrywek pokazał, że potrafi grać ciekawą dla oka, ofensywną piłkę. Trzeba też zaznaczyć, iż Sandecja S.A. w trzecim kwartale 2020 roku pierwszy raz w swojej historii odnotowała zysk netto. Udało się to dzięki podpisaniu umów z takimi firmami jak Fakro, Konspol oraz kilku innym mniejszym sponsorom. Muszę zaznaczyć, a zarazem podziękować Prezydentowi Ludomirowi Handzlowi, za to, że logotyp firmy Konspol pojawił się na koszulkach m.in. dzięki jego staraniom. Cieszę się, że pomimo pandemii sponsorzy do nas wracają i trochę zmieniamy wizerunek klubu. Dodatkowo powołaliśmy do życia Fundację „Akademia Sandecja”, która przejmie pieczę nad dziećmi i młodzieżą trenującymi w klubie. Jak na tak krótki okres, działając w czasie pandemii, udało się sporo spraw uporządkować i poprawić. Z zakładanych planów nie udało się zrealizować jedynie powstania Klubu Biznesu, ze względu na sytuację epidemiologiczną, ale na ten projekt jesteśmy już gotowi, posiadamy plan oraz narzędzia, aby w krótkim czasie wdrożyć ten projekt.

Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia nie będą zatem takie smutne, jak wydawało się jeszcze kilka kolejek temu.
Zgadza się. Początek rozgrywek był dla nas wszystkich bardzo ciężki. Wynikało to z faktu, że na dwa tygodnie przed startem sezonu, czyli na początku sierpnia, mieliśmy zakontraktowanych trzech zawodników, na stanowisku trenera panował wakat, a co za tym idzie nie był zaplanowany okres przygotowawczy. Do tego dopadł nas COVID19, przez co przez dziesięć dni przebywaliśmy na kwarantannie, co uniemożliwiło jakiekolwiek normalne przygotowania do ligi. Musieliśmy odwoływać gry kontrolne. W jakim miejscu byliśmy wówczas w sierpniu niech świadczy ten jedyny sparing, jaki zagraliśmy przed ligą. Przegrana 0:5 z Koroną Kielce mówi sama za siebie. Dlatego końcówka rundy w wykonaniu zawodników bardzo cieszy.

Gdzie Arkadiusz Aleksander spędzi ten wyjątkowy świąteczny czas? Wyjątkowy również z racji obostrzeń koronawirusowych.
Zbyt dużego pola manewru w tej kwestii nie ma. Po prostu: w domu w Nowym Sączu z najbliższą rodziną.

Czy zakontraktowanie Piotra Mandrysza na stanowisku szkoleniowca Sandecji można w jakiś sposób obronić? Wzięliście doświadczonego trenera, który nie poradził sobie jednak kompletnie w Nowym Sączu. Czy można mówić o rozczarowaniu?
Trener Mandrysz trafił w Sandecji na bardzo ciężki okres. Budowaliśmy kadrę w czasie sezonu, ponieważ zawodnicy przychodzili do nas praktycznie do ostatnich godzin okienka transferowego, musiał eksperymentować ze składem już w meczach ligowych. Do tego doszły dwie kwarantanny spowodowane wirusem. To wszystko miało duży wpływ na wyniki, które bolały nas wszystkich.

Jak to się stało, że Dariusz Dudek trafił do Nowego Sącza? Jak wyglądały rozmowy z tym trenerem? Namówić go do pracy z drużyną po tak złej serii, było zapewne wielkim wyzwaniem. Ile trwały pertraktacje?
Mówiąc szczerze rozmowy były krótkie i konkretne. Patrząc na efekt, trzeba się na pewno cieszyć z tego, że trener Dariusz Dudek przyjął naszą ofertę. Satysfakcja z tego wyboru jest bardzo duża, w innym wypadku bylibyśmy tam gdzie teraz znajduje się Resovia na koniec rundy jesiennej (ostatnie miejsce – przyp. red.). Zdobyliśmy 12 punktów w ostatnich siedmiu meczach, co daje nam dużą nadzieję na przyzwoite miejsce na koniec sezonu.

Jakie miejsce wzięlibyście w ciemno na koniec rozgrywek?
Przed sezonem, wiedząc, że mamy rok przejściowy, w którym spada tylko jeden zespół, przede wszystkim planowaliśmy uporządkować finanse oraz zrestrukturyzować struktury Sandecji. Celem sportowym jest utrzymanie się w lidze, a zarazem jak najwyższe miejsce w klasyfikacji Pro Junior System (obecnie jest to druga lokata).

Czy zimą będą jakieś transfery do Sandecji? Możesz uchylić rąbka tajemnicy?
Transfery będą, ale na miarę naszych możliwości finansowych. Jak to się jednak mówi… transfery lubią ciszę.

Paweł Cieślicki ostatecznie nie został prezesem „Dumy Sądecczyzny”. Wielu kibiców odetchnęło z ulgą. Jak Wy, w Sandecji, zapatrywaliście się na ten stan rzeczy?
Nie będę komentował tej sprawy. Takie decyzje leżą w gestii właściciela klubu.

Ostatnio media obiegła informacja, że Stowarzyszenie Sandecja prezesa Andrzeja Danka, które prowadziło zespół piłkarski przed awansem do Ekstraklasy domaga się od Sandecji S.A pieniędzy z tytułu transferu Filipa Piszczka do Cracovii.
To jakiś absurd. Tę sprawę zakończył prezes Tomasz Michałowski za zgodą klubu z Tylmanowej i przy aprobacie centrali Polskiego Związku Piłki Nożnej. W skrócie mogę powiedzieć tyle, że procent należny z tego transferu poszedł prosto na konto Lubania Tylmanowa, bo to temu klubowi się należał. Takie działania wspomnianego stowarzyszenia mogą jedynie utrudnić nam otrzymanie licencji na grę w pierwszej lidze w przyszłym sezonie.

Kiedy poznamy nazwisko nowego prezesa?
Cóż, mogę jedynie powtórzyć: takie decyzje leżą w gestii właściciela klubu.

Nowy stadion to w ciągu ostatnich kilku lat słowo-klucz w Sandecji, które budzi niesamowite emocje. Kiedy startują prace?
Bardzo chciałbym, aby budowa nowego obiektu ruszyła jak najszybciej. Stadion dla Sandecji jest jak tlen, niezbędny do życia. Aktualny obiekt nie spełnia już wymogów licencyjnych na sezon 2021/2022. Jeśli zatem prace nie ruszą jak najszybciej, nie mamy szans na to, by w przyszłym sezonie grać w Nowym Sączu. A tego byśmy, co oczywiste, nie chcieli.

Arkadiusz Aleksander (rocznik 1980). Gdy Sandecja uzyskała awans do ekstraklasy, popularny „Aleks” pracował już w klubie z Kilińskiego jako dyrektor sportowy. W mieście nad Dunajcem nasz rozmówca pełnił również funkcję przewodniczącego rady Akademii Sandecja. Nieco wcześniej Arkadiusz Aleksander seriami zdobywał gole dla nowosądeckiego klubu, jako napastnik. W 126 występach zanotował aż 63 trafienia zasługując tym samym na miano wybitnego snajpera „Biało-czarnych”. Reprezentował Sandecję w latach 2009-2013 oraz 2015-2016. Co ciekawe w swojej pożegnalnej kampanii Aleksander zdobył aż piętnaście goli w pierwszej lidze, co dało mu tytuł wicekróla strzelców rozgrywek.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie