Wisła Kraków. Paweł Koncewicz-Żyłka przedłużył umowę z klubem, marzy o grze w ekstraklasie i na mundialu [ZDJĘCIA I FILM] 15.04.2021

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Paweł Koncewicz-Żyłka podczas treningu z pierwszą drużyną Wisły Kraków Facebook Akademia Piłkarska Wisły Kraków
- Jestem bardzo zadowolony, że mogę trenować z takimi piłkarzami jak Jakub Błaszczykowski, Maciej Sadlok, Rafał Boguski, Łukasz Burliga i innymi doświadczonymi zawodnikami. Marzę, by znaleźć się w kadrze Wisły i zadebiutować z nią w ekstraklasie, a w przyszłości zagrać w reprezentacji na mistrzostwach świata – mówi 17-letni Paweł Koncewicz-Żyłka, który w marcu 2021 roku przez siedem dni (w trzech okresach) trenował z pierwszą drużyną krakowskiego klubu, a w czwartek, 15 kwietnia 2021 roku, przedłużył umowę z klubem do 30 czerwca 2023 roku.

Paweł Koncewicz-Żyłka - trzyletni kontrakt

Po raz pierwszy na treningach pierwszej drużyny „Białej Gwiazdy” pojawił się już jako 15-latek. 13 lipca 2019 roku w Myślenicach zagrał 90 minut w sparingu z Puszczą Niepołomice (3:1), a pięć dni później podpisał trzyletni, profesjonalny kontrakt z Wisłą. Trener Maciej Stolarczyk zaprosił go na zajęcia swojego zespołu. Przebywał na nich ponad dwa tygodnie. Potem miał tylko pojedyncze epizody z pierwszą drużyną.

Po raz drugi wystąpił w niej – tym razem grając 45 minut po przerwie - 5 sierpnia 2020 roku, także w Myślenicach, w sparingu ze Stalą Mielec (4:2), gdy ekstraklasowy zespół prowadził Artur Skowronek. U niego też bywał później na kilku zajęciach.

- W porównaniu do treningów z moim zespołem w Centralnej Ligi Juniorów gierki seniorów są bardziej intensywne, bo gra jest szybsza. Jestem z nich jednak oczywiście zadowolony, gdyż mogę się na tych zajęciach wiele nauczyć – nie kryje Paweł.

- Zawsze bardzo się cieszę, gdy zawodnik mojego zespołu ma szansę trenowania z pierwszą drużyną. Paweł lubi odbierać piłkę rywalom. Potrzebuje jednak spokoju i pewności siebie przy jej wyprowadzaniu. Musi wiedzieć, kiedy i dokąd ją zagrywać, a także poprawić grę głową, jeśli chodzi o wykańczanie akcji w ofensywnych – zaznacza trener wiślaka w CLJ U-18 Adrian Filipek.

Paweł Koncewicz-Żyłka - ze wsi do kadry

Paweł urodził się 29 października 2003 roku w Sanoku. Jest wychowankiem Przełomu Besko (wieś nad Wisłokiem w powiecie sanockim). - Jako małe dziecko miałem dużo energii i w „zerówce” rodzice zapisali mnie na treningi. Klub wybrał tata. Trenowałem w nim w hali i na przyszkolnym boisku – wspomina początki swej futbolowej przygody.

Później był zawodnikiem MOSiR-u Bochnia (od czwartej do szóstej klasy szkoły podstawowej, Unii Tarnów (w pierwszej i drugiej klasie gimnazjum) oraz SP 20 Tarnów (w trzeciej klasie gimnazjum). Przez dwa lata występował w rozgrywkach kadr wojewódzkich, a że już wtedy wyróżniał się nie tylko wzrostem (188 cm), trafił do kadry U-16.

W reprezentacji Polski U-16, prowadzonej przez Marcina Dornę, zaliczył jeden występ. 20 września 2018 roku w Świdnicy wszedł na boisko w końcówce spotkania z Cechami. Zanotował też kilka konsultacji z kadrą w tej kategorii wiekowej.

Paweł Koncewicz-Żyłka - duży potencjał

W swym pierwszym sezonie w krakowskim klubie, w rozgrywkach CLJ U-17, przerwanych już w marcu 2020 roku z powodu pandemii koronawirusa, wystąpił w 12 meczach, w tym w 10 w pełnym wymiarze czasowym. Sędziowie pokazali mu 4 żółte kartki.

W rundzie jesiennej bieżącego sezonu w rozgrywkach CLJ U-18 Paweł zanotował 13 spotkań, w tym tuzin po 90 minut. Strzelił bramki Pogoni Szczecin (na 3:0 w wygranym meczu 6:3) w 1. kolejce i Gwarkowi Zabrze (na 1:0 w zwycięskim spotkaniu 2:1) w 6. kolejce, zobaczył 6 „żółtek”.

Gdy pojawił się w klubie, oceniany był przez pryzmat dużego potencjału, jaki posiada. Jest środkowym obrońcą – półlewym, a to w futbolu „towar deficytowy”. Śmiem twierdzić, że jest bardzo świadomy na płaszczyźnie taktycznej, dobrze się prowadzi, jest przygotowany do gry mentalnie. Widać to w jego zachowaniu, podejściu do treningu – Marcin Pluta, trener wiślaka w CLJ U-17

- W Szczecinie odebrałem piłkę rywalom na naszej połowie, przebiegłem przez pół boiska i w sytuacji sam na sam pokonałem bramkarza, a w Myślenicach po rzucie rożnym któryś z rywali wybił piłkę, a chyba Jakub Rachfalik zagrał ją z bocznej strefy i strzeliłem bramką głową – opowiada Paweł, dodając, że gola z Pogonią można zobaczyć na jego profilu na Instagramie.

Dorobek młodego wiślaka – przynajmniej, jeśli chodzi o liczbę gier - byłby większy, gdyby nie dwie przymusowe przerwy z powodu kwarantanny. Pierwszą odbył z powodu zakażenia taty, drugą, gdy zaraz po jej zakończeniu sam złapał koronawirusa. W październiku przepadł mu jeden, a w listopadzie trzy mecze.

Paweł Koncewicz-Żyłka - lider w obronie

W MOSiR-ze Bochnia grał na lewej obronie, potem – do dziś – na środku defensywy. Przyznaje, że zdecydowanie lepiej gra lewą nogą. Jak postrzega inne swoje walory i słabsze elementy wyszkolenia?

- Nie mam najmniejszych problemów z kondycją. Minusem jest moja słaba szybkość, bo nie mam dobrego przyspieszenia, startu do piłki. Jestem natomiast liderem w obronie, jeśli chodzi o komunikację z kolegami. Przez cały mecz coś im podpowiadam, usta mi się niemal nie zamykają – podkreśla Paweł.

Za swój piłkarski wzór uważa znakomitego stopera Realu Madryt Sergio Ramosa. - Zawsze mi imponował. Podoba mi się jego zadziorność w grze i chęć odbioru piłki rywalowi. Nigdy nie boi się go sfaulować, wsadzić nogę czy głowę tam, gdzie inny piłkarz by się bał – zauważa Paweł.

Hiszpan z ekipy „Królewskich” błyszczy nie tylko w obronie, strzela też dużo goli. A to z kolei nie jest mocną bronią wiślaka, nawet biorąc pod uwagę jego świetną akcję w Szczecinie. Wyznaje jednak, że - jego zdaniem – defensora rozlicza się przede wszystkim za bronienie dostępu do własnej bramki, dlatego skupia się na tym elemencie gry. Do akcji ofensywnych włącza się przy stałych fragmentach gry (rzut wolne i rożne), starając się wykorzystać swój wzrost (192 cm).

Paweł Koncewicz-Żyłka - rodzina kibicami

Kibicują mu rodzice (mama Anna jest lekarzem rodzinnym, tata Bogumił chirurgiem ogólnym i naczyniowym) oraz rodzeństwo (19-letnia Kinga, 20-letni Piotr i 3-latek Tomasz). Tata bywał na każdym jego meczu od czasu gry w bocheńskiej drużynie. Gdy zaczął dyżurować i w Mielcu, i w Krakowie (szpital w Prokocimiu), bywało o to trudniej, ale znajdując wolny czas, zabierał na mecze Pawła także młodszego syna. A Piotr przyjeżdżał mu kibicować razem ze swymi kolegami.

Rodzice będący lekarzami to skarb – także dla sportowców nabawiających się urazów. Pawła na szczęście kontuje jednak omijały, nie licząc naciągnięcia więzadła bocznego, którego nabawił się w grudniu 2020 roku, po którym musiał pauzować przez półtora miesiąca.

Paweł jest uczniem II klasy Liceum Ogólnokształcącego im. Białego Orła przy ul. Konfederatów Barskich w Bochni. Jego ulubionym przedmiotem jest biologia. Teraz uczy się – tak jak koledzy – online. Od IV klasy SP mieszka z rodzicami i rodzeństwem w Proszówkach koło Bochni, skąd pochodzi jego mama (tata z Sanoku).

Dlaczego ma dwuczłonowe nazwisko? - Mama taty nazywała się Koncewicz, a ojciec taty Żyłka – wyjaśnia Paweł. O byłym piłkarzu Lechii Lwów i Polonii Bytom, a potem wieloletnim trenerze reprezentacji Polski, zmarłym w 2011 roku Ryszardzie Koncewiczu, nie słyszał. - To nie moja rodzina – zapewnia.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie