Wisła Kraków. Piorunująca końcówka meczu „Białej Gwiazdy”. Weteran i debiutant dają zwycięstwo w Płocku

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Zdecydowanie najsłabszy mecz pod wodzą Petera Hyballi zagrali piłkarze Wisły Kraków w Płocku. Nie ma to jednak najmniejszego znaczenia wobec końcówki tego spotkania, które „Biała Gwiazda” rozegrała bardzo dobrze i szczęśliwie zarazem. Efekt jest taki, że krakowianie zabrali trzy punkty pod Wawel i zrewanżowali się „Nafciarzom” za jesienną porażkę. Zespół do zwycięstwa tym razem poprowadził weteran Rafał Boguski, który strzelił dwie bramki oraz debiutujący w krakowskiej ekipie Uros Radaković, który jednak zakończył spotkanie z poważną kontuzją głowy i został odwieziony do szpitala.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Nie brakowało problemów trenerowi Wisły Kraków już przed wyprawą do Płocka. Na kilka dni przed meczem z „Nafciarzami” wiadomo było, że lista kontuzjowanych wydłużyła się. Nie mogli z powodu urazu zagrać tacy piłkarze jak: Jakub Błaszczykowski, Vullnet Basha, Adi Mehremić, Konrad Gruszkowski, Nikola Kuveljić i Dawid Szot. Za żółte kartki pauzować musiał również Łukasz Burliga. Mało? No to jeszcze na jednym z ostatnich treningów przed wyprawą na Mazowsze urazu doznał Gieorgij Żukow, który ten mecz, a także następny, ma z głowy. Z problemami zdrowotnymi zmagał się również Maciej Sadlok, ale on ostatecznie na boisko wyszedł w podstawowym składzie. Składzie - dodajmy - który bardziej zdawało się układać życie i problemy niż trener. Te problemy sprawiły również, że Wisła Kraków w tym meczu zagrała trójką, a nie jak do tej pory czwórką piłkarzy w obronie.

Dodajmy, że gospodarze również mieli przed tym meczem swoje problemy. Z różnych względów trener Radosław Sobolewski nie mógł skorzystać z takich zawodników jak: Airam Cabrera, Dawid Kocyła, Giorgi Merebaszwili, Piotr Pyrdoł, Piotr Tomasik i Rafał Wolski.

W mecz lepiej weszli gospodarze. To oni wyglądali w pierwszych minutach korzystniej. To oni też częściej przebywali na połowie „Białej Gwiazdy”. Krakowianie pierwszy raz gościli pod bramką „Nafciarzy” dopiero w 7 min. I mogło z tego zrodzić się coś ciekawego, ale po podaniu Yawa Yeboaha fatalnie piłkę przyjął Stefan Savić. Co ciekawe, w tych pierwszych fragmentach krakowianie nie grali pressingiem, jak do tego przyzwyczaili w ostatnich spotkaniach. Przyjmowali rywali głębiej, jakby chcieli ich wciągnąć na swoją połowę. Gęsto było przede wszystkim w środkowej strefie boiska, gdzie bardzo trudno było wymienić kilka podań.

W 12 min Wisła Płock miała pierwszą w miarę niezłą sytuację. Miejscowi szybko rozegrali rzut wolny i w polu karnym w pozycji do strzału znalazł się Mateusz Szwoch. Posłał jednak piłkę wysoko nad bramką.

W 22 min pierwszy raz w tym meczu poważnie „zapachniało” golem. Świetny odbiór zanotował Yaw Yeboah, ruszył do przodu i podał do Felicio Brown Forbesa. Ten z pola karnego oddał mocny i celny strzał. Krzysztof Kamiński z trudem odbił piłkę. A bliski dobitki był Żan Medved. W ostatniej chwili uprzedził go Angel Garcia.

Pierwszą połowę zakończył strzał w 42 min z rzutu wolnego Macieja Sadloka. Mocny i celny, ale wprost w Krzysztofa Kamińskiego, który nie miał problemów ze złapaniem piłki.

Po przerwie znów pierwsi zaatakowali gospodarze. To oni mieli więcej z gry w pierwszych fragmentach drugiej połowy. Krakowianie znów potrzebowali dobrych kilku minut, żeby otrząsnąć się z przewagi miejscowych. Wystarczało to jednak przede wszystkim do tego, żeby ograniczyć zagrożenie pod swoją bramką. Z kreacją szans pod drugą było natomiast bardzo trudno. Posyłane długie podania do napastników nie dawały bowiem „Białej Gwieździe” okazji na gole. Brakowało tak naprawdę pomysłu, jak zaskoczyć dobrze ustawioną obronę drużyny Radosława Sobolewskiego. Gdy wydawało się jednak, że goście przejmują inicjatywę, w 67 min skuteczny cios wyprowadzili „Nafciarze”. Mateusz Szwoch sprytnie zagrała do Damiana Rasaka, a ten uderzył mocno, płasko i Mateusz Lis nie był w stanie zatrzymać lecącej do siatki piłki.

Wydawało się, że po straconej bramce „Biała Gwiazda” ruszy do zdecydowanych ataków. Nic takiego jednak nie miało miejsca, bo to gospodarze nabrali pewności siebie i notowali naprawdę dobry fragment gry. Wyglądało na to, że krakowianie nie będą w stanie odrobić strat. A jednak w futbolu czasami potrzebne jest szczęście. I takie podopieczni Petera Hyballi mieli w 82 min, a dokładnie Rafał Boguski. Próbował on wrzucić piłkę w pole karne z prawej strony, ale wyszedł z tego… „centrostrzał”. Futbolówka poleciała za plecy Krzysztofa Kamińskiego i wpadła do siatki.

Gospodarze byli totalnie zaskoczeni, a krakowianie jakby poczuli, że mogą powalczyć jeszcze w tym meczu o pełną pulę. I w 86 min było już 2:1 dla gości. Tym razem po rzucie rożnym piłkę zgrał Michal Frydrych, a debiutujący w Wiśle Kraków Uros Radaković wpakował piłkę głową do siatki. Skończyło się to jednak również bardzo pechowo dla Serba, bo po oddaniu strzału zderzył się on głowami z jednym z obrońców i musiał opuścić boisko na noszach.

Opatrywanie Radakovicia trwało długo, dlatego sędzia Tomasz Kwiatkowski doliczył aż osiem minut do podstawowego czasu gry. A w nim krakowianie bardzo mądrze i dobrze się bronili. Mało tego, sami też potrafili odpowiedzieć. Gola na 3:1 powinien tak naprawdę strzelić już Felicio Brown Forbes po świetnym podaniu Rafała Boguskiego. Kostarykanin uderzył z woleja, ale wysoko nad bramką. W siódmej doliczonej minucie krakowianie postawili jednak kropkę nad „i”. Akcję lewym skrzydłem przeprowadził Jean Carlos Silva, podał w pole karne do Felicio Brown Forbesa. Ten miał obrońcę na plecach, więc przepuścił piłkę do nadbiegającego Rafała Boguskiego. „Boguś” na dużym luzie ograł jeszcze obrońcę i zapakował piłkę do siatki. W ten sposób definitywnie zakończył emocje w tym spotkaniu. Warto też wspomnieć, że na gola Boguski czekał od listopada 2018 roku i meczu z Zagłębiem Lubin.

Wisła Płock - Wisła Kraków 1:3 (0:0)
Bramki: 1:0 Rasak 67, 1:1 Boguski 82, 1:2 Radaković 86, 1:3 Boguski 90+7.
Wisła P.: Kamiński - Zbozień, Rzeźniczak (75 Obradović), Uryga, Garcia - Leśniak, Lagator (90 Sheridan) - Gjertsen (75 Rogoziński), Rasak, Szwoch - Lewandowski (75 Tuszyński).
Wisła K.: Lis - Szota, (78 Radaković, 90+1 Kone), Frydrych, Sadlok - Starzyński (72 Silva), Plewka, Chuca (72 Mawutor), Savić, Yeboah - Medved (78 Boguski), Brown-Forbes.
Sędziowali: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa) oraz Michał Obukowicz (Warszawa) i Dariusz Bohonos (Gdańsk). Żółte kartki: Lagator (84, faul) - Szota (49, faul), Frydrych (79, faul). Widzów: mecz bez udziału publiczności.

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Habebty. com - świetny projjekt dla dorrosłych którzy chcą znalezc partnera do sseksu

Dodaj ogłoszenie