WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"
Nie oszczędzała piłkarzy obu drużyn pogoda we Wrocławiu. Mecz Śląska z Wisła rozgrywany był w trudnych warunkach, przy padającym śniegu i dużym mrozie. W pierwszych minutach zaatakował Śląsk, ale wystarczyło jedno przejęcie piłki, by Wisła wyprowadziła naprawdę groźną kontrę. Po akcji Jeana Carlosa Silvy, mocno strzelał Felicio Brown Forbes i Matus Putnocky musiał się mocno wysilić, żeby odbić piłkę na rzut rożny.
Od tego momentu „Biała Gwiazda” przejęła inicjatywę i mocno docisnęła gospodarzy, którzy mieli problemy, żeby wyjść ze swojej połowy. Agresywny pressing przyjezdnych powodował, że przejmowali piłkę już na 30-40 metrze od bramki Śląska. Bezpośredniego zagrożenia dla niej może nie było, bo wiślakom brakowało ostatniego podania, czy mocnego strzału, ale ich dominacja była wyraźna.
Śląsk zaczął odgryzać się kontrami dopiero po kwadransie gry. Kilka razy szarżował m.in. Bartłomiej Pawłowski. W 21 min wrocławianie mieli natomiast rzut wolny, po którym zakotłowało się nieco przed bramką Mateusza Lisa, ale całość zakończył mocno niecelny strzał Dino Stigleca. Niewiele później było już 1:0 i to na własne życzenie wiślaków. Zaczęło się od niefrasobliwego wybicia Mateusza Lisa, który w niegroźnej sytuacji praktycznie za darmo oddał piłkę rywalom. Ci zaatakowali, ale Wisła jeszcze wybroniła się na tyle, że mieliśmy rzut rożny. A po nim w polu karnym była cała seria nieszczęśliwych wydarzeń. Pośliznął się Yaw Yeboah i źle trafił w piłkę. Ta odbiła się od Macieja Sadloka i przeleciała między nogami Adi Mehremicia. Akurat wprost do Mathieu Scaleta, który z kilku metrów wpakował futbolówkę do siatki. W ten sposób gola strzelił zawodnik, który w swoim CV ma również Wisłę, choć grał w niej tylko w drużynach młodzieżowych i rezerwach.
Wisła nie zraziła się takim obrotem sprawy. Ruszyła odważnie do przodu i już po kilku minutach znów był remis. Tym razem mieliśmy zamieszanie przed bramką Śląska, po którym piłka spadła pod nogi Yawa Yeboaha, a ten uderzył bez większego zastanowienia. Miał trochę szczęścia, bo po drodze był jeszcze rykoszet, ale ostatecznie Ghańczyk mógł cieszyć się trafienia, a wiślacy mogli wykonać „kołyskę” dla synka Mateusza Lisa, który niedawno przyszedł na świat.
Końcówka pierwszej połowy była już dość wyrównana, choć nieco groźniejsza była Wisła. Grę w pierwszych 45 minutach zakończył Łukasz Burliga strzałem, który nie mógł jednak zrobić krzywdy Matusowi Putnocky’emu, bo prawy obrońca „Białej Gwiazdy” nie do końca czysto trafił w piłkę. Drużyny na przerwę schodziły zatem z remisem 1:1, choć był to remis ze wskazaniem na podopiecznych Petera Hyballi, którzy wyglądali lepiej optycznie, dominowali też w statystykach.
Początek drugiej połowy znów należał do Wisły, która zamknęła w pierwszych minutach tej części gospodarzy na ich połowie. Dużo było odbiorów, mniej akcji, po której zrobiłoby się groźnie pod bramką Śląska. „Biała Gwiazda”, a konkretnie Felicio Brown Forbes zbierał rzutu wolne, ale nie było po nich większego zagrożenia dla rywali. W końcu w 55 min Yaw Yeboah chciał dośrodkować, a piłkę ręką zatrzymał Marcel Zylla. Zagranie nie było intencjonalne, ale sędzia wskazał bez większego wahania na jedenasty metr. Felicio Brown Forbes strzelił jednak z rzutu karnego fatalnie i Matus Putnocky odbił piłkę.
Po tej sytuacji Wisła wciąż miała przewagę, a od 64 min również liczebną, bo po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce boisko musiał opuścić Marcel Zylla. W kolejnych minutach mieliśmy zmiany w obu zespołach, co sprawiło, że mecz nieco się wyrównał. Śląsk niby grał w osłabieniu, ale szukał swoich szans po kontrach. A Wisła jakby nieco osłabła i nie dominowała już tak mocno na boisku. W ostatnim minutach to jednak krakowianie bardziej dążyli do wygranej. Śląsk bronił się całym zespołem i ostatecznie drużyny podzieliły się punktami. Bardziej z tego wyniku muszą być zadowoleni gospodarze.
Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 1:1 (1:1)
Bramki: 1:0 Scalet 23, 1:1 Yeboah 30.
Śląsk: Putnocky - Cotugno, Puerto, Pawelec, Stiglec - Praszelik, Scalet – Pawłowski (67 Musonda), Pich (87 Janasik), Zylla - Exposito (74 Piasecki).
Wisła: Lis - Burliga, Frydrych, Mehremić, Sadlok - Plewka, Żukow - Yeboah, Savić, (86 Starzyński), Silva (74 Medved) - Brown Forbes.
Sędziowali: Bartosz Frankowski (Toruń) oraz Marcin Boniek (Bydgoszcz) i Jakub Winkler (Toruń). Żółte kartki: Zylla (56, zagranie ręką), Stiglec (76, symulowanie faulu) - Frydrych (60, faul), Żukow (75, faul). Czerwona kartka: Zylla (64, faul, za drugą żółtą). Widzów: mecz bez udziału publiczności.
- Tak mieszkają gwiazdy sportu! Zobacz apartamenty Małysza, Lewandowskiego, Kubackiego
- Były piłkarz Wisły musi odejść z klubu. Winne kontuzje
- Były piłkarz Cracovii trenerem na Zanzibarze!
- Piękna dziewczyna nowego napastnika Wisły Kraków ZDJĘCIA
- Wisła Kraków. Kadra drużyny - wiosna 2021 w piłkarskiej ekstraklasie
- Wisła Kraków. Transfery, wypożyczenia, plotki - zima 2021
