Wisła Kraków wygrywa w Zabrzu i jest o krok od utrzymania! „Biała Gwiazda” traci jednak Błaszczykowskiego

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Po piątkowych porażkach Arki Gdynia i Korony Kielce zwycięstwo Wisły Kraków 1:0 w Zabrzu z Górnikiem oznacza, że „Biała Gwiazda” jest już o milimetry od utrzymania w ekstraklasie. Krakowianie odskoczyli od strefy spadkowej na osiem punktów. Na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu jest to ogromna przewaga i musiałaby wydarzyć się prawdziwa katastrofa, żeby w kolejnym sezonie zabrakło Wisły w najwyższej klasie rozgrywkowej. Cieniem na zwycięstwie w Zabrzu kładzie się kontuzja Jakuba Błaszczykowskiego, który przedwcześnie opuścił boisko.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Mecz rozpoczął się z lekkim poślizgiem. Wszystko z powodu awarii systemu VAR. W końcu jednak Krzysztof Jakubik zagwizdał i rozpoczęła się starcie górników z wiślakami. Pierwsze minuty należały do Wisły. Goście wysoko atakowali rywali, sporo było przechwytów już na połowie Górnika. Dwa, trzy razy wydawało się nawet, że to przyniesie dobrą okazję pod bramką Martina Chudego, ale podopieczni Artura Skowronka podawali sobie za mocno i niecelnie.

Górnik po kilku minutach otrząsnął się z przewagi „Białej Gwiazdy”, a w 9. min wypracował sobie stuprocentową okazję na gola. Zagapiła się w tej sytuacji obrona Wisły. Jesus Jimenez posłał długie, kilkudziesięciometrowe podanie do Erika Jirki, a ten miał przed sobą tylko Mateusza Lisa. Dla gości skończyło się jedynie na strachu i rzucie rożnym dla gospodarzy.

Wisła odpowiedziała w 12. min, ale wszystko pokpił Alon Turgeman, który fatalnie podawał do Jakuba Błaszczykowskiego. Gdyby podał dobrze, kapitan „Białej Gwiazdy” stanąłby oko w oko z Martinem Chudym. Już za moment mogło to wiślaków kosztować bardzo drogo. Tym razem podawał Erik Jirka, piłka trafiła do Stavrosa Vassilantonopoulosa, a ten już z pola karnego huknął na bramkę Mateusza Lisa z ostrego kąta. Bramkarz Wisły odbił piłkę, ale było to kolejne poważne ostrzeżenie dla krakowian. Tym bardziej, że Górnik wyraźnie się rozpędzał, a gościom coraz trudniej było nawet utrzymać się dłużej przy piłce.

W 25 min Wisła wyprowadziła kontrę, przy której upadł Jakub Błaszczykowski. Kapitan „Białej Gwiazdy” załapał się za udo i po chwili jasnym się stało, że nie będzie w stanie kontynuować gry z powodu kontuzji. Kubę zastąpił Rafał Boguski. Paradoksalnie, po zejściu Błaszczykowskiego gra nieco się wyrównała. Górnik nie był już tak skuteczny w pressingu, już nie notował tylu odbiorów, a Wiśle udało się nawet wypracować niezłą sytuację na gola, gdy po sprytnym rozegraniu rzutu wolnego przez Chukę, przed Chudym znalazł się Alon Turgeman, ale strzelił wprost w bramkarza Górnika.

Zabrzanie po tej pierwszej części mogli czuć się pewnie. Mieli przewagę, mieli sytuacje i wydawało się, że tylko kwestią czasu jest, kiedy zaczną prowadzić. A jednak na początku drugiej połowy to Wisła zadała mocny cios. Akcję rozprowadził Nikola Kuveljić, zagrał do Rafał Boguskiego, a ten jak na tacy wyłożył piłkę Alonowi Turgemanowi. Izraelczyk tylko dostawił nogę i było 1:0 dla „Białej Gwiazdy”.

Piłkarze Górnika sprawiali po tym golu wrażenie oszołomionych, a Wisła wreszcie zaczęła grać o wiele lepiej. Strzelał z dystansu Mateusz Hołownia, ale naprawdę dobrą okazję w 55. min po szybkim ataku miał Alon Turgeman. Tym razem nie trafił jednak w bramkę.

W 62. min tylko dzięki świetnej interwencji Martina Chudego zawdzięczał Górnik, że wciąż przegrywał tylko 0:1. Tym razem Turgeman odwdzięczył się Boguskiemu, wykładając mu piłkę przed bramkę. Bramkarz zabrzan interweniował jednak instynktownie i obronił ten strzał.

W kolejnych minutach zabrzanie zupełnie nie wiedzieli, jak dobrać się do wiślaków. Niby atakowało, ale sytuacji sobie nie stwarzali. A Wisła mogła w 81. min rozstrzygnąć sprawę. W polu karnym sprytnie strzelał Nikola Kuveljić. Piłka odbiła się jeszcze od nogi Pawła Bochniewicza i po słupku opuściła boisko.

To był tak naprawdę ostatni emocjonujący moment tego meczu. Górnik w końcówce próbował jeszcze wrzucać piłkę w pole karne Wisły, ale tak naprawdę nie zagroził poważniej bramce Mateusza Lisa. Krakowianie utrzymali zatem nikłe prowadzenie i zdobyli niesłychanie ważne trzy punkty. Wygrali po meczu, w którym rozegrali dwie bardzo różne połowy. Najważniejszy jest jednak skutek, a przy okazji wiślacy sami sobie udowodnili, że można wygrywać, gdy grać nie może Jakub Błaszczykowski. To też ważna lekcja, jaka płynie z wyprawy do Zabrza.

Górnik Zabrze – Wisła Kraków 0:1 (0:0)
Bramka: 0:1 Turgeman 48.
Górnik: Chudy - Vassilantonopoulos (59 Dariusz Pawłowski), Wiśniewski, Bochniewicz, Janża - Jirka (79 Ryczkowski), Ściślak (60 Kopacz), Bainović, Jimenez - Giakoumakis, Angulo.
Wisła: Lis - Klemenz, Janicki, Hebert, Sadlok - Basha (90+1 Wasilewski), Kuveljić – Błaszczykowski (28 Boguski), Chuca (67 Żukow), Hołownia - Turgeman.
Sędziowali: Krzysztof Jakubik (Siedlce) oraz Arkadiusz Kamil Wójcik (Warszawa) i Adam Kupsik (Poznań). Widzów: 4268.

Tutaj znajdziesz więcej informacji o Wiśle Kraków

EKSTRAKLASA: WYNIKI I TABELA

Sportowy24.pl w Małopolsce

Czytaj także

Kobieta sędziuje w Lidze Mistrzów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.