Wisła - Piast: dwie kontrowersje i panowanie po przerwie

Wojciech Batko
Wprawdzie wczorajszym rywalem piłkarzy Wisły był zespół broniący się przed spadkiem, jednakże krakowianie - pomni choćby gliwickiego 1:1 z ubiegłorocznej wiosny - byli nader ostrożni w prognozach. I bardzo dobrze, gdyż wypowiedzieli się na boisku i po efektownym 4:1 "Białej Gwieździe" pozostały już tylko trzy kroczki do wywalczenia tytułu mistrza Polski.

A teraz pytanie: jak się musi czuć zawodnik, który wchodząc na murawę słyszy od kibiców, że jeśli przegra mecz to "dostanie klapsa"? A tak właśnie przywitała swoich ulubieńców (?) część miejscowej widowni... Trudno powiedzieć, czy akurat to dodatkowo zmobilizowało gospodarzy. Faktem jest jednak, że nie poprosili lidera z Krakowa o łagodny wymiar kary.

Z trudem więc przychodziło Wiśle "ustawienie sobie meczu". Najbardziej zaś wypracowywanie pozycji strzałowych. Choć przecież obecność w bramce Piasta ledwie siedemnastolatka (!) winna wyjątkowo do tego zachęcać. Jednakże w 1osiem min. wysiłki zostały nagrodzone.

Łobodziński "zamknął" akcję na prawym skrzydle i dokładnie dośrodkował. "Główkę" Pawła Brożka nastolatek Kasprzik obronił efektowną paradą, ale był bezradny wobec dobitki autorstwa Boguskiego. Prowadzenie wiślaków stało się więc faktem, choć miejscowi reklamowali spalonego.

Bramkowy początek został zrobiony, spotkanie zdawało się przechodzić pod krakowską kontrolę i akurat wtedy gospodarze wyrównali. Owszem, niespodziewanie, ale też po trosze na wiślackie zaproszenie. Czytaj: po serii błędów (nonszalancja?) w okolicach własnego pola karnego, po których piłka trafiła do nadbiegającego Muszalika. A pomocnik oddał piorunujący strzał (z ok. 20 metrów), trafiając w prawy, górny róg! Juszczyk był bez szans, a gol powinien pretendować do miana najpiękniejszych w sezonie! Ponadto filmik z tej akcji winien mieć spore wzięcie na... internetowych portalach. Szczerze polecamy.
Wiślakom natomiast wytkniemy słabą jakość gry od 27 min (strata bramki) do końca pierwszej połowy.

Kiedy jakby przystosowali się do polegającej na walce, ale przede wszystkim chaotycznej postawy gliwiczan. Nigdy przecież nie będzie się podobać duża liczba strat, niedokładności i kiksów własnych.
Komplementować natomiast wypada "Białą Gwiazdę" za drugą część potyczki. Głównie za - wreszcie bycie - suwerenem, co nie mogło nie przełożyć się na bramkowe zdobycze. Po prostu po przerwie uwidoczniła się przewaga, jaka zawsze (!) winna cechować konfrontacje lidera tabeli z rywalem marzącym o zachowaniu miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Trzy minuty po zmianie stron Wisła znowu była na plusie. Kiedy do "wrzutki" Głowackiego w tempo wyskoczył Paweł Brożek i celną "główką" pokonał Kasprzika. Jednakże od tego momentu na trybunach już tylko wrzało. Po raz drugi bowiem uparcie twierdzono, że był spalony. Z wysokości miejsc dla dziennikarzy nie sposób było to stwierdzić. Z dostępu do telewizyjnych powtórek też nie dało się skorzystać. Przyjmijmy więc, że prowadzenie odzyskali krakowianie w kontrowersyjnych okolicznościach.
Dobrze więc, że żadnych wątpliwości nikt nie mógł już zgłaszać przy dwóch kolejnych trafieniach wiślaków. W 61 min Paweł Brożek prostopadłym podaniem idealnie obsłużył Boguskiego, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z Kasprzikiem. Natomiast w 87 min Sobolewski, z odległości ok. 20 metrów, popisał się kapitalnym uderzeniem po którym piłka lecąca w lewy róg wylądowała w siatce odbijając się od poprzeczki.

Ten gol był jakże efektownym podsumowaniem postawy "Białej Gwiazdy" w drugiej odsłonie meczu. Postawy godnej drużyny aspirującej do miana mistrzowskiej w ekstraklasie. A miejscowi rozpamiętywali głównie wiślackie bramki numer 1 i 2. Ze zrozumiałego żalu, ale też trochę na zasadzie co by było, gdyby...

Piast Gliwice - Wisła Kraków 1:4 (1:1)

Bramki: Muszalik 27 Boguski 18 i 61, Paweł Brożek 4osiem, Sobolewski osiem7.
Sędziował: Marcin Szulc (Warszawa).
Widzów: 3000.

Piast: Kasprzik 3 Michniewicz 3, Gamla 2 Ż, Glik 3, Szary 2 Biskup 3 (79 Paluchowski), Zganiacz 2 (65 Iwan), Muszalik 3, Sedlaćek 2 (57 Smektała) Wilczek 2 Ż Olszar 2. Trener: Ryszard Wieczorek.
Wisła: Juszczyk 3 Alvarez 3, Głowacki 4, Marcelo 3, Diaz 3 Ż Łobodziński 3 (46 Kirm), Sobolewski 4, Jirsak 3 Ż, Małecki 3 (osiem1 Mączyński) Boguski 4 (69 Ba), Paweł Brożek 4. Trener: Henryk Kasperczak.

Strzały: 7 - 15
Strzały celne: 1 - 8
Faule: 24 - 19
Rzuty rożne: 4 - 2
Spalone: 3 - 4

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

y
yesman
Czy w gazecie pracuje ktoś odpowiedzialny za redagowanie tekstów??? Już samo pozwolenia na pisanie relacji panu Batce zakrawa na żart, ale jeżeli musi on pisać, to niech chociaż ktoś sprawdza teksty tego niespełnionego pisarza. Autor próbuje chyba błysnąć swym bogatym zasobem słów i niebanalną konstrukcją zdań, zapominając o sensie, logice i gramatyce. Przykłady? "Kiedy jakby przystosowali się do polegającej na walce, ale przede wszystkim chaotycznej postawy gliwiczan."; "Owszem, niespodziewanie, ale też po trosze na wiślackie zaproszenie. "; "Choć przecież obecność w bramce Piasta ledwie siedemnastolatka (!) winna wyjątkowo do tego zachęcać." Zresztą, cały tekst to jakichś absurd. Czy panu Batce zdarzy się kiedyś popełnić relację z meczu bez użycia słowa "winna"? Czy skoro relacjonujemy mecz, to na prawdę "główka", "zamknięcie" akcji itp. muszą być w cudzysłowie?
Dodaj ogłoszenie