Wypadek konia w Morskim Oku. Animalsi zawiadamiają prokuraturę

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Fundacja VIVA chce złożyć zawiadomienie do prokuratury ws. czwartkowego wypadku konia na szlaku do Morskiego Oka. Spłoszył się tam koń, który następnie uderzył w barierki przydrożne. Zwierzęcia nie udało się uratować.

Do wypadku doszło ok. południa. Jeden z koni zaprzęgnięty do wozu spłoszył się, gdy przeleciał śmigłowiec ratunkowy. Wóz zaparkowany na Włosienicy poniósł z dół. Na wozie w tym czasie nie było żadnego turysty, a jedynie woźnica, który próbował opanować zwierzęta (wóz ciągną dwa konie).

W pewnym momencie zwierzę uderzyło w przydrożną barierkę, przeleciało przez nią i na grzbiecie wylądowało w rowie. Zwierzę miało poważne obrażenia ciała, w tym pęcin i ścięgien. Konia z rowu wyciągały 3 zastępy straży pożarnej. - Po tej operacji koń, prawdopodobnie z uszkodzonymi ścięgnami i licznymi obrażeniami kończyn, został załadowany do samochodu i miał być przetransportowany do rzeźni - informuje Fundacja VIVA.

Policja podała, że drugiego konia udało się złapać. W w wyniku zdarzenia ranny został także fiakier. Mężczyzna trafił do szpitala.
- Fiakier był trzeźwy. Został lekko poobijany. Szybko wyszedł ze szpitala - zaznacza asp. sztab. Roman Wieczorek, rzecznik zakopiańskiej policji.

Tatry. Spłoszył się koń na szlaku do Morskiego Oka. Zwierzę ...

Organizacja broniąca praw zwierząt - która od lat walczy o to, by zakazać pracy koni na szlaku do Morskiego Oka - chce złożyć zawiadomienie do prokuratury ws. wypadku.

– Udało nam się dowiedzieć w Tatrzańskim Parku Narodowym, że lekarz weterynarii wezwany na miejsce nie podjął decyzji o eutanazji na miejscu – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!. – Koń miał zostać przewieziony do rzeźni. Ja tego nie rozumiem, w Polsce można transportować tylko zwierzęta które się do transportu nadają. Ten ewidentnie cierpiał. W takim przypadku wyjątkiem jest transport do lecznicy, ale rzeźnia lecznicą nie jest – dodaje.

– Zawiadomimy organa ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znęcania się nad koniem poprzez transport rannego, cierpiącego zwierzęcia do ubojni – mówi mecenas Katarzyna Topczewska. – Transport cierpiących i leżących zwierząt jest sprzeczny nie tylko z przepisami unijnymi, ale także polską ustawą o ochronie zwierząt. W tym przypadku można, a nawet trzeba było natychmiast skrócić cierpienie tego konia poprzez eutanazję na miejscu – tłumaczy.

Roman Wieczorek z zakopiańskiej policji zaznacza, że zwierzę - po tym jak zostało wyciągnięte z rowu, wstało na nogi i o własnych siłach weszło do samochodu, którym zostało przetransportowane na dół.

Policja teraz będzie wyjaśniać, czy nadzór nad koniem prowadzony był we właściwy sposób, czy nie doszło do narażenia życia i zdrowia ludzi, w tym wędrujących w tym czasie szlakiem turystów.

Czytaj także

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.