Wyścig płacowy: wzrost części wynagrodzeń mocno wyprzedza inflację, ale reszta stoi w miejscu i traci wartość. Rośnie frustracja budżetówki

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Wedle nieoficjalnych danych, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Małopolsce przekroczyło w sierpniu 6 tys. złotych, zaś w Krakowie – po raz kolejny – 7 tys. zł brutto i rosło cały czas szybciej niż w pozostałej części kraju. GUS podał, że wzrost wynagrodzeń w skali Polski wyniósł w sierpniu 9,5 procent rok do roku.
Wedle nieoficjalnych danych, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Małopolsce przekroczyło w sierpniu 6 tys. złotych, zaś w Krakowie – po raz kolejny – 7 tys. zł brutto i rosło cały czas szybciej niż w pozostałej części kraju. GUS podał, że wzrost wynagrodzeń w skali Polski wyniósł w sierpniu 9,5 procent rok do roku.
Wedle nieoficjalnych danych, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Małopolsce przekroczyło w sierpniu 6 tys. złotych, zaś w Krakowie – po raz kolejny – 7 tys. zł brutto i rosło cały czas szybciej niż w pozostałej części kraju. GUS podał, że wzrost wynagrodzeń w skali Polski wyniósł w sierpniu 9,5 procent rok do roku. Dane te dotyczą jednak tylko firm zatrudniających powyżej 9 osób i jak każda średnia nieco zakłamują rzeczywistość: w jednych branżach podwyżki nie przekroczyły 5 procent, w innych przebiły 13 proc. W budżetówce pensje generalnie stanęły w miejscu, co oznacza, że realnie maleją. W mikrofirmach coraz więcej przedsiębiorców narzeka, że nie stać ich na tak wysokie podwyżki. A bez nich nie są w stanie znaleźć pracowników.

FLESZ - Po co nam Polski Ład?

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (zatrudniających powyżej 9 osób) w Polsce sięgnęło 5843,75 zł. Wzrost o 9,5 proc. okazał się niemal identyczny jak w poprzednim miesiącu. Trzeba jednak pamiętać, że wynagrodzenia w Krakowie i Małopolsce rosną od wielu miesięcy szybciej niż w pozostałych metropoliach i regionach. W ostatnim czasie było to powyżej 10 proc. Głównym powodem jest dynamiczny rozwój nowych sektorów gospodarki, zwłaszcza IT i usług dla biznesu oraz wyższy od krajowej średniej deficyt pracowników.

Brakuje pracowników, więc trzeba im płacić więcej

Stopa bezrobocia BAEL (wedle standardów unijnych) nie przekracza w Krakowie 2 procent, zaś w Małopolsce – 4 procent (choć występują tu duże różnice, np. w powiecie dąbrowskim bezrobocie jest trzy razy wyższe niż w okolicach Krakowa, a ofert pracy wielokrotnie mniej). Wszystko to sprawia, że pierwszy raz od niepamiętnych czasów mamy do czynienia z sytuacją, w której przeciętne zarobki w naszym regionie są wyższe od średniej krajowej, zaś przeciętne zarobki w Krakowie – wyższe od średniej warszawskiej i w ogóle najwyższe wśród polskich metropolii. Mówiąc obrazowo: Katowice nie mają dziś z Krakowem szans, bo górnicy zarabiają dużo mniej niż informatycy i specjaliści zatrudnieni w centrach globalnych korporacji, których jest w stolicy Małopolski wielokrotnie więcej niż w stolicy Górnego Śląska.

W aktualnej edycji zestawienia mamy w GUP blisko 2,6 tys. ofert, o 100 więcej niż miesiąc temu. W niektórych profesjach są ich wręcz setki. Odradza się branża usług, ale rośnie też ponownie zapotrzebowanie na pracowników medycznych. Jeśli chcesz poznać szczegóły, kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE.

Praca w Krakowie szuka człowieka. Ponad dwukrotnie więcej of...

Monika Fedorczuk, ekspertka Konfederacji Lewiatan ds. rynku pracy, podkreśla, że głównym powodem wzrostu płac – obok dobrej koniunktury i poprawiającej się po pandemicznym szoku kondycji wielu przedsiębiorstw – jest coraz dotkliwszy deficyt kadr. Obejmuje on zarówno pracowników fizycznych (i to nie tylko tych wykwalifikowanych), jak i specjalistów.

- Brak ludzi o określonych kwalifikacjach, gotowych do podjęcia pracy, może stać się w najbliższym czasie podstawą decyzji o automatyzacji określonych procesów w firmach, szczególnie dużych, które mają środki na przeprowadzenie takiej zmiany - przewiduje Monika Fedorczuk. Jej zdaniem, właśnie masowa automatyzacja i robotyzacja może nieco przyhamować wzrost wynagrodzeń. Ale nie musi, ponieważ proces automatyzacji i robotyzacji również wymaga kadr – tyle że nieco innych. Na pewno wyhamować mogą podwyżki w branżach opartych na prostej pracy, nie wymagającej większych kwalifikacji, zwłaszcza że rośnie stale populacja wykonujących takie zadania cudzoziemców; dotąd dominowali Ukraińcy, teraz dołączyli do nich Białorusini, w rok podwoiła się też liczba pozwoleń na pracę wydanych Azjatom.

Monika Fedorczuk zwraca uwagę, że dynamika wzrostu płac jest już teraz mocno zróżnicowana: od początku 2021 r. do końca sierpnia przeciętne miesięczne wynagrodzenie w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku wzrosło we wszystkich sekcjach PKD od 5,1 proc. w sekcji „Działalność związana z kulturą, rozrywką i rekreacją” do 12,4 proc. w sekcji „Pozostała działalność usługowa”. W Krakowie zarobki ciągnie od początku pandemii sekcja „Informacja i komunikacja”. Wtóruje jej „Działalność profesjonalna i naukowa”.

- Wzrost wynagrodzeń jest spowodowany silnym konkurowaniem o pracowników pomiędzy pracodawcami we wszystkich branżach. Najbardziej jest to widoczne w firmach związanych z wykorzystaniem nowych technologii, zwłaszcza w sektorze ICT. Wysokość wynagrodzenia wciąż bardzo często decyduje o tym, czy dany pracownik zmieni pracę, czy też w niej pozostanie. Zmiana pracy wykorzystywana jest, zwłaszcza przez młodych specjalistów, do podniesienia zarobków oraz zwiększania zakresu benefitów. A to jeszcze zaostrza konkurencję o pracowników i pobudza wzrost płac

– wyjaśnia ekspertka Lewiatana.

Coraz większy deficyt pracowników wynika w Polsce przede wszystkim ze zmian demograficznych: liczne roczniki wyżu powojennego przeszły lub przechodzą na emeryturę, a wchodzące na rynek pracy grupy młodych nie rekompensują tego ubytku. Do tego nadal nie widać szerokiej fali powrotów osób, które zdecydowały się na pracę za granicą na fali poakcesyjnej emigracji zarobkowej. To powoduje, że firmy muszą posiłkować się pracownikami z zagranicy (co widać w rosnącej liczbie wydawanych pozwoleń na pracę i oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcowi) lub przyspieszać automatyzację.

Wzrost płac wkrótce wyhamuje? Albo i nie. Trudna sytuacja budżetówki, niejasna przyszłość mikrofirm

Polski Instytut Ekonomiczny, rządowy think tank, prognozuje spowolnienie wzrostu płac w kolejnych miesiącach – w efekcie na koniec 2021 r. przeciętny Polak zarabiać ma o 7 proc. więcej niż na koniec 2020. Zdaniem ekspertów PIE, „decyzja rządu o podwyżce płacy minimalnej do 3010 złotych powinna mieć niewielkie przełożenie na wzrost średniego wynagrodzenia”.

Na papierze tempo wzrostu przeciętnych płac jest niemal dwukrotnie wyższe od inflacji. W Małopolsce tak wysoką dynamikę wzrostu odnotowano jednak tylko w informacji i komunikacji (od początku roku – o 10,5 proc.) oraz przetwórstwie przemysłowym (10,2 proc.), a zbliżoną- w administrowaniu i działalności wspierającej (8,3 proc.), handlu (7,2 proc.) oraz działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej (7,1) proc. Ponad inflację wzrosły też wynagrodzenia w małopolskiej gastronomii oraz zakwaterowaniu (hotele, pensjonaty…), ale z uwagi na koronakryzys punkt odniesienia był tu mizerny; średnie wynagrodzenie w tym sektorze wyniosło od początku roku nieco ponad 3,7 tys. zł, podczas gdy w przemyśle prawie 5,7 tys., w działalności profesjonalnej – 9 tys. zł, a w informacji i komunikacji – 11 tys. zł brutto.

Wzrost płac w małopolskim budownictwie oraz transporcie okazał się niższy od inflacji. Z podwyżek płac był też dotąd w znacznej mierze wyłączony niemal cały sektor publiczny. Wynagrodzenia budżetówki stanęły w miejscu, co przy obecnym wzroście cen (oraz płac w sektorze przedsiębiorstw) jest źródłem frustracji i może prowadzić do licznych niepokojów. Muzealny kustosz, adiunkt na uczelni, urzędnik średniego szczebla – wszyscy oni zarabiają mniej niż większość pracowników popularnych sieci handlowych i robotników w większych firmach.

Niejasna pozostaje natomiast sytuacja w mikrofirmach, których comiesięczne statystyki GUS w ogóle nie obejmują. Z naszych informacji wynika, że i tam są – wymuszone przez rynek pracownika – podwyżki płac, ale z uwagi na mniejsze zasoby finansowe, nie zawsze odbywa się to w sposób oficjalny i w pełni legalny. Mikroprzedsiębiorcy przyznają, że tempo podwyżek płac często przerasta ich możliwości, a znalezienie pracownika za stawki, które nie pogrążą firmę, zaczęło graniczyć z cudem…

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krakus
Przypomina mi się żart :

-Ta maszyna zastępuje pracę 6 robotników

- A kto ją obsługuje

- 5 specjalistów

...
E
Ehh
Zarobki nie wynikają z nikad .Jesli ktoś dobrze zarabia ,to ktoś inny dobrze(drogo)placi.-proste prawo ekonomi opartej na...pieniądzu.Ciezko tez,zeby Polacy,którzy wyjechali za granicę wrócili i zastąpili Ukraińców.Poza tym dla pracodawcy globalnej korporacji (często nawet nie mówiącego po Polsku)nie jest ważne kto dla niego pracuje a duze miasto to duza anonimowość. To ze globalne korporacje zmieniają demografie Polski to inna sprawa.
Dodaj ogłoszenie