reklama

Złota Wisła '78. Gdzie są chłopcy z tamtych lat?

JERZY FILIPIUKZaktualizowano 
Stoi pierwszy z lewej - Wiesław Lendzion (II trener), pierwszy z prawej - fizjoterapeuta  Zbigniew Szczotka, drugi z prawej - trener Orest Lenczyk.  U góry nieobecni na grupowym zdjęciu z 1978 -  Adam Musiał,  Jan Jałocha,  Roman Plewniak,   Andrzej Iwan
Stoi pierwszy z lewej - Wiesław Lendzion (II trener), pierwszy z prawej - fizjoterapeuta Zbigniew Szczotka, drugi z prawej - trener Orest Lenczyk. U góry nieobecni na grupowym zdjęciu z 1978 - Adam Musiał, Jan Jałocha, Roman Plewniak, Andrzej Iwan archiwum TS Wisła
Jedni klepią biedę, chorują, innym dobrze się powodzi. Jakże różnie ułożyły się życiowe losy piłkarzy Wisły Kraków, którzy przed 35 laty zdobyli bardzo długo, bo aż 28 lat, oczekiwany tytuł mistrza Polski... O tym co się dzieje z bohaterami złotej drużyny Wisły Kraków - pisze Jerzy Filipiuk.

Było ich dwudziestu jeden. Nie żyje dwóch z nich. Kilku ma duże kłopoty ze zdrowiem. Dwóch mieszka za granicą, kilku jest trenerami, paru nie ma nic wspólnego ze sportem.

Uchodzili za wyjątkowo utalentowanych. Większość z nich grała w reprezentacji kraju, kilku wystąpiło na igrzyskach olimpijskich i w mistrzostwach świata. Wielu nadal kontaktuje się z sobą, spotyka się na meczach, inni odseparowali się od kolegów, nie widzieli się od lat. Kim dziś są, czym się zajmują, jak im się wiedzie, gdzie mieszkają?

1. Stanisław Gonet
Jako pierwszy odszedł gracz z "jedynką" na koszulce - bramkarz Stanisław Gonet. W Wiśle przestał grać w 1980 roku. Potem pracował z młodzieżą w klubie, był trenerem w Clepardii, Bukownie i Podgórzu. Na początku czerwca 1995 roku pojechał z oldbojami Wisły na turniej do niemieckiej miejscowości Hamm, organizowany co roku w Zielone Świątki.

- Ja mu odradzałam ten wyjazd. Miał zrobić badania USG i przewodów żółciowych. Chcieliśmy też wyremontować mieszkanie - wspomina jego żona Jadwiga. Nie posłuchał. Pojechał i - mając już 46 lat - zagrał, bo inny golkiper, Marek Holocher, nie mógł wystąpić. - Nie miał grać. Wszedł do bramki, skutki tego były tragiczne. Gdy wracał do kraju, był już... pomarańczowy - dodaje Gonetowa. Trafił do szpitala. Nie udało się go uratować. Zmarł 9 dni po przyjeździe, 20 czerwca 1995 roku.

"Śpiączka wątrobowa" - taka była oficjalna przyczyna śmierci. Potem pojawiła się hipoteza, że bramkarza podczas rehabilitacji zdrowotnej zakażono jakimś wirusem, ale żona odcina się od podobnych podejrzeń. - Nie życzyliśmy sobie sekcji zwłok - zaznacza. - Staszek pojechał, bo chciał się pożegnać z kolegami. Każdy kto odchodzi, ma przeczucia - dodaje. I przypomina to, o czym mówili jego znajomi i przyjaciele, nie tylko z boiska: - Kochał świat i ludzi. Jeśli ktoś zwracał się do niego z prośbą o pomoc, zawsze ją otrzymał.

2. Janusz Krupiński

Drugim, który wybrał się już do lepszego ze światów, był ten, który miał dwie "jedynki" na koszulce, pomocnik Janusz Krupiński. Po zakończeniu kariery w 1987 roku, przez 10 lat pracował w wiślackiej szkółce piłkarskiej. Potem był na rencie.

Wszystkie agencje, portale i dzienniki, a nawet oficjalna strona Wisły, podały, że zmarł 17 lutego 2009 roku. Tymczasem stało się to dzień wcześniej. Jak doszło do pomyłki? - Janusz zmarł w poniedziałek o godzinie 16.30. Ja nie byłam w stanie tego dnia z nikim rozmawiać. O śmierci męża powiadomiłam Andrzeja Iwana we wtorek. On myślał, że uczyniłam to od razu, czyli w dniu, w którym zmarł Janusz, i dlatego podał mediom datę śmierci 17 lutego - wyjaśnia żona piłkarza, Barbara.

"Bochen" zmarł na raka płuc. - Palił bardzo dużo - przyznaje jego żona. O raku, który zaatakował oba płuca, dowiedzieli się w październiku 2008 roku. Ratunkiem miała być chemioterapia. - Pierwsza chemia zniszczyła jego organizm. Po drugiej miał tak słabe wyniki, że trzeba było przetaczać krew - wspomina pani Barbara, której lekarz powiedział, że jej mąż ma góra 9 miesięcy życia przed sobą. - Janusz o tym nie wiedział, choć żył ze świadomością, że ma raka. Mówiliśmy, że chemia mu pomoże - dodaje żona.

Ale nie pomogła. Tego dnia odwiedziła go jak zwykle w szpitalu. Powiedziała "czekaj na mnie" i pojechała odwieźć jego mamę. W trakcie jazdy zadzwonił do niej młody chłopak, leżący na sali z Krupińskim, przekazując informację o śmierci męża. Nie doczekali 30. rocznicy ślubu, która przypadała we wrześniu. Zmarł mając 50 lat. Podczas pogrzebu ksiądz powiedział, że zagrał tylko jedną połowę swego życia...

3. Janusz Adamczyk

Bramkarz Janusz Adamczyk ma amputowaną nogę. Wychowanek Wisły grał przy Reymonta 18 lat. Bronił jeszcze w Błękitnych Kielce i Clepardii. Potem prowadził własną działalność gospodarczą i pracował w różnych firmach, a od 1999 roku do stycznia 2013 roku z bramkarzami Wisły (w różnych kategoriach wiekowych). Zdrowie nie przeszkodziło mu w pracy w klubie. Jednak stracił ją. Nastąpiła redukcja etatów. Jeździ na mecze, ogląda bramkarzy, robi notatki. Nie załamał się, szuka pracy, wierzy, że nadal może funkcjonować w futbolu. Nawet bez nogi.

4. Zbigniew Płaszewski
Obrońca Zbigniew Płaszewski ma wielkie wsparcie, przede wszystkim w żonie Krystynie. Wychowanek Hutnika Kraków bronił wiślackich barw przez 6 lat. Potem pracował w Hutniczym Przedsiębiorstwie Remontowym, na wielkich piecach. Problemy ze zdrowiem zaczęły się jeszcze za czasów gry w piłkę. - Gdy był w Hutniku, co roku w lecie łapał przeziębienie - zaznacza pani Krystyna. Potem było gorzej. Bolało go gardło, męczył kaszel, dręczyła chrypka. Nowotwór złośliwy. Zagrożenie życia. W 2000 roku przeszedł skomplikowaną, ponad 9-godzinną operację usunięcia węzłów chłonnych, strun głosowych i krtani. Był naświetlany kobaltem, schudł ponad 20 kg. Dwa miesiące karmiony był przez rurkę.

- Teraz je powoli, nie ma węchu, boli go w piersiach, nie mówi, raczej charcze szeptem. Jest jednak na każdym meczu Wisły - opowiada żona, która z troską opiekuje się mężem, a pomagają jej dzieci Agnieszka i Artur. Chorym dziadkiem interesują się także wnuki.

5. Roman Plewniak

Wisła, jako klub gwardyjski, stwarzała zawodnikom szansę kariery nie tylko w futbolu, ale i w milicji. Skorzystał z niej pomocnik Roman Plewniak, który w mistrzowskim sezonie zagrał tylko 10 minut. Najniższy gracz drużyny (168 cm) awansował najwyżej. Dorobił się stopnia podinspektora. W Wiśle grał 15 lat, potem w Błękitnych Kielce, AKS Busko-Zdrój i Gwardii Szczytno (w AKS wiosną 1995 roku był trenerem). W Szczytnie ukończył Wyższą Szkołę Policyjną.

- Mój ojciec Zdzisław był milicjantem, a także sekretarzem OZPN w Krakowie. Syn Rafał grał w piłkę w IV lidze, zrobił licencjat na AWF - zaznacza. Sam w latach 1999-2011 pracował w Wydziale Ruchu Drogowego Komenty Wojewódzkiej Policji w Kielcach. Ma 55 lat i wiedzie żywot szczęśliwego emeryta.

6. Leszek Pawlikowski

Na emeryturę nie wybiera się inny pomocnik, Leszek Pawlikowski. Były zawodnik 4 innych krakowskich klubów: Cracovii, Hutnika, Garbarni, Tramwaju, oraz Szombierek Bytom i Sandecji Nowy Sącz, po zakończeniu przygody z piłką był taksówkarzem, a od 1991 roku pracuje w krakowskim oddziale Totalizatora Sportowego. Pracę tam zaproponował mu dyrektor oddziału i wieloletni działacz KOZPN, zmarły w ubiegłym roku Franciszek Hyla.

- Jestem inspektorem, zajmuję się zaopatrzeniem w materiały eksploatacyjne lottomatów: rolki, blankiety. Wielu kolegom różnie potoczyły się losy. Ja jestem zadowolony, że trafiłem do Totalizatora. To była moja "szóstka" w totku - mówi. Jest przyrodnim bratem znanego krakowskiego trenera Tadeusza Piotrowskiego.

7. Michał Wróbel
Najdalej życiowe losy rzuciły napastnika Michała Wróbla - aż do Los Angeles. Po zakończeniu gry w Wiśle w 1986 roku, wyjechał do Niemiec, występował w FC Augsburg i VfL Kirchheim unter Teck. Po powrocie do kraju zajmował się biznesem, ale bez powodzenia.

Jesienią 1994 roku grał w Kuchniach Izdebnik. Potem, mając "papiery trenerskie", prowadził Bolesławiec i Grzegórzeckiego Kraków. Wyjechał do Los Angeles. - Przez 4 lata grałem w polonijnym klubie. Przez 2,5 roku wstawiałem okna do domów. Wtedy firma dobrze prosperowała, ale potem zaczęło się zwalnianie ludzi - opowiada. Uśmiechnęło się jednak do niego szczęście. Podczas przyjęcia komunijnego u kolegi poznał Halinę, Polkę z... Krakowa.

Mieszkają w Stevenson Ranch koło Santa Clarita na obrzeżach Los Angeles. Prowadzą , jako małżeństwo, dom starców, w którym mają 6 pensjonariuszy. Są zadowoleni, dobrze im się powodzi. - Halina ma lepszą niż ja głowę do interesów - nie ukrywa. Jego pierwsza żona Małgorzata mieszka w Austrii. Tam też jest jego syn Krzysztof. Z kolei jego córka mieszka w Anglii. Pani Halina ma troje dzieci, w tym 15-latka, utalentowanego gracza w baseball.

8. Jan Jałocha
Tymczasem jego rówieśnik, który także mieszka za granicą (w Niemczech), Jan Jałocha, pojawia się na boisku, choć już jako oldboj. A jeszcze 6 lat temu, mając pięćdziesiątkę na karku, grał w zespole VfL Trier 1912.

W Niemczech jest już 27 lat. Grał m.in. w FC Augsburg, SpVgg Bayreuth, SV Eintracht Trier 05. Mieszka z rodziną w Tier koło granicy z Luksemburgiem. Ma żonę Barbarę, córkę Dominikę i 4-letnią wnuczkę Amelię. Od trzech lat pracuje w Tier z graczami do 18. roku życia.

- W klubach niższych klas rozgrywkowych grałem dla zdrowia, by podtrzymać kondycję. Nie zapomniałem, jak się gra w piłkę, gorzej było z szybkością. Teraz gram w meczach oldbojów. Do dziś czuję się idealnie. Pracuję z młodzieżą, a wolny czas wypełnia mi zajmowanie się wnuczką - mówi z radością.

9. Adam Musiał
Obrońca Adam Musiał po odejściu z Wisły grał w Arce Gdynia, Anglii (Hereford United) i USA (Eagles Yankers New York), potem był trenerem m.in. w Wiśle, Lechii Gdańsk i Stali Stalowa Wola. Od lat jest administratorem stadionu przy ul. Reymonta. Jego młodszy syn, 32-letni Tomasz, który urodził się w Hereford, jest sędzią piłkarskim szczebla centralnego, 36-letni Maciej drugim trenerem Wisły.

10. Zdzisław Kapka
Zdecydowanie najwięcej funkcji po zakończeniu gry w Wiśle (po powrocie z amerykańskiego Spirit Pittsburgh, rozegrał w niej jeszcze 4 mecze w II lidze) pełnił pomocnik Zdzisław Kapka.

W krakowskim klubie był p.o. prezesa, wiceprezesem, doradcą zarządu, menedżerem, asystentem trenera, kierownikiem drużyny i skautem, a ostatnio został jej dyrektorem sportowym. Odchodził z Wisły (był m.in. prezesem ŁKS Łódź, działał w KSZO Ostrowiec Świętokrzyski) i wracał do niej. W 2012 roku został wiceprezesem ds. sportowych Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Jest też przewodniczącym Komisji ds. Licencji Trenerskich i członkiem Komisji ds. Futsalu w MZPN.

11. Andrzej Iwan

Jeszcze barwniejszy (niekoniecznie jednak w dobrym tego słowa znaczeniu) życiorys ma napastnik Andrzej Iwan, który po odejściu z "Białej Gwiazdy" grał w Górniku Zabrze oraz w Niemczech, Grecji i Szwajcarii, a karierę kończył w Kuchniach Izdebnik i Spartaku Wielkanoc-Gołcza.

Potem "Ajwen" bez większego powodzenia próbował swoich sił w roli szkoleniowca. Lepiej wypada w roli telewizyjnego eksperta-komentatora Orange Sport. W 2012 roku ukazała się jego autobiografia "Spalony", w której przyznał się m.in. do prób samobójczych, alkoholizmu i ustawiania meczów.
Kilku mistrzów Polski z 1978 roku jest dziś trenerami. Dokonania trzech z nich są powszechnie znane, więc je tylko sygnalizujemy.

12. Adam Nawałka

Jako jedyny z tamtej drużyny jest obecnie trenerem w ekstraklasie (w Górniku Zabrze). Pomocnik po zakończeniu występów w wiślackich barwach grał w USA, a następnie pracował jako trener m.in. w Wiśle, Zagłębiu Lubin, Jagiellonii Białystok i Sandecji Nowy Sącz.

13. Marek Motyka
Nie tak dawno były wiślacki obrońca stracił posadę trenera II-ligowej Garbarni Kraków. Po zakończeniu gry w Wiśle występował m.in. w Norwegii, Cracovii i Garbarzu Zembrzyce, potem jako szkoleniowiec prowadził m.in. Polonię Warszawa, Górnika Zabrze i Koronę Kielce.

14. Kazimierz Kmiecik
Napastnik z powodzeniem kontynuował karierę w Belgii, Grecji i Niemczech, następnie zajmował się szkoleniem m.in. w Wiśle i Płomieniu Jerzmanowice. Obecnie prowadzi zespół Wisły w Młodej Ekstraklasie.

A gdzie pracują trzej pozostali dzisiejsi trenerzy?

15. Leszek Lipka

Po pożegnaniu się z Wisłą grał w Błękitnych Kielce, dokąd przeniósł się ze względu na pracę zawodową w policji. Z Błękitnymi awansował do II ligi, będąc jednocześnie... trenerem III-ligowego Naprzodu Jędrzejów. Do Krakowa wrócił w 1999 roku. Objął juniorów Wawelu, potem dwa razy prowadził Dąbskiego, a także Libertów i Orzeł Iwanowice. Teraz jest trenerem Startu Brzezie oraz jednocześnie szkoleniowcem trampkarzy i juniorów Orła Iwanowice.

16. Henryk Szymanowski
Po odejściu z "Białej Gwiazdy" grał rok w Cracovii, 3 miesiące w Austrii i półtora roku w USA. Potem pochłonęła go działalność szkoleniowa. - Byłem zawsze zafascynowany pracą z młodzieżą - podkreśla. Zaczął w wiślackiej szkółce. Potem trafił do Olimpicu Kraków, następnie prowadził juniorów Wawelu i przez 5 lat juniorów Wisły. Kolejne etapy jego pracy wiodły przez Śledziejowice, Rabę Dobczyce, Michałowiankę, Wawel, Skawinkę i Halniaka Maków Podhalański. Prowadził też młodzieżowe ekipy MZPN, a od stycznia pomaga Jerzemu Kowalikowi w prowadzeniu kadry MZPN w Regions' Cup.

17. Andrzej Targosz

Zawodniczą karierę kontynuował w Unii Tarnów i Błękitnych Kielce, a potem przez kilka lat grał i pracował jako trener we Francji. Po powrocie do kraju był asystentem Aleksandra Brożyniaka w Hutnika i Jerzego Kowalika w Wiśle, pracował m.in. w Puszczy Niepołomice, Świcie Krzeszowice i Grębałowiance. W tym miesiącu został trenerem Iskry Głogoczów. Od 12 lat jest nauczycielem (dyplomowanym, jak sam podkreśla) wychowania fizycznego w Zasadniczej Szkole Zawodowej nr 2 w Krakowie.

***
Kilku mistrzów Polski sprzed 35 lat praktycznie nie utrzymuje kontaktu z pozostałymi kolegami z tamtej drużyny.

18. Henryk Maculewicz
Po odejściu z Wisły w 1979 roku, grał we Francji. Potem wyjechał do Gabonu, pracował jako trener CSB Batevall Libreville. Utrzymał zespół w I lidze. W 1987 roku, dzień przed planowanym wyjazdem, poszedł do lokalu świętować zakończenie sezonu. Gdy wyszedł przestawić samochód, potrąciła go ciężarówka żandarmerii. Trzy tygodnie był w stanie śmierci klinicznej, przeszedł trepanację czaszki. - Taki wypadek przeżyć mógł tylko "Koń" - mówi Iwan o obrońcy, który nosił też ksywkę "Beton".

W gabońskim szpitalu Maculewicz spędził trzy miesiące, we francuskim, z przerwami, aż cztery lata. Wrócił do Polski. Odzyskał częściowo zdrowie, ale stracił rodzinę. Rozstał się z żoną Krystyną Mioduszewską (byłą siatkarką Wisły), obie córki nie utrzymują z nim kontaktu. Od kilkunastu lat żyje z drugą żoną, Elżbietą. Pomaga jej w handlu dziecięcymi ubrankami. Mieszka w Krakowie. Ma rentę. Bywa na meczach Wisły, ale unika kontaktu z kolegami. Byli wiślacy nie odwrócili się jednak od niego, zebrali dla niego pieniądze z turnieju oldbojów w Dębicy. Wsparli go kibice Wisły. - Wszystko jest w porządku - przekonuje.

19. Krzysztof Budka
Trudny charakter nie pozwolił mu na lepsze wykorzystanie swego talentu. "Wszystko robiliśmy razem, chociaż w słowie "wszystko" zawierały się największe idiotyzmy, jakie człowiek może wymyślić. (…) Braliśmy życie garściami" - pisze Iwan, określając "Dziunię" jako najbliższą mu osobę. Matka piłkarza zmarła wcześnie, wychowywali go wujek Ryszard Budka (przyjął jego nazwisko; naprawdę nazywał się Wróbel) i babcia.

W 1998 roku, po przejęciu Wisły przez Bogusława Cupiała, były obrońca miał zostać menedżerem. Zdążył się tak przedstawić, zapowiadając zakup Marka Citki. Jego nominację potwierdził mediom prezes klubu Stanisław Ziętek. Dziś były piłkarz "Białej Gwiazdy" zaprzecza, że był jej menedżerem.

W 2002 roku skrytykował Cupiała, który - jego zdaniem - "zna się na biznesie, ale od piłki powinien się trzymać z daleka". Dostał zakaz wejścia na lożę dla VIP-ów na stadionie Wisły. Przez pewien czas mieszkał w Las Vegas i Vancouver. W kraju był trenerem Wawelu Kraków.

Dziś nie chce mówić o sobie. - Myślę, że kibiców nie obchodzi moja historia - mówi. Mieszka z żoną w Krakowie, miał problemy z sercem, przeszedł dwie operacje. Prowadzi spokojny tryb życia, nie chodzi na mecze, nie spotyka się z dawnymi kolegami. Ma troje dorosłych dzieci.

20. Antoni Szymanowski
Jego piłkarskim przeciwieństwem - ale takim samym "niemową" teraz - był inny obrońca Antoni Szymanowski. Wzór profesjonalisty, typ samotnika. Z Wisły powrócił do Gwardii Warszawa, potem grał w FC Brugge. Karierę reprezentacyjną zakończył już w wieku 29 lat, a klubową 3 lata później. Znany był z narzekania. Także z tego, że go nie doceniano.
Jako trener prowadził Clepardię, Cracovię, CKS Czeladź, rezerwy Wisły i różne reprezentacje Polski juniorów. Do klubu przy Reymonta przyszedł dopiero 24 lata po odejściu z niego, zaproszony przez byłego kolegę z kadry Henryka Kasperczaka. Gdy ten stracił pracę trenera, też został zwolniony. Ma ogromny żal do prezesa TS Wisła Ludwika Miętty-Mikołajewicza, że ten nie reagował, gdy go zwalniano po dymisji Kasperczaka. Zadra do Wisły tkwi w nim mocno, a przecież potrafił wybaczyć np. ludziom, którzy mieli pomnożyć jego pieniądze, a go oszukali (uniknęli więzienia).

Nie chce mieć nic wspólnego ani z Wisłą, ani ze środowiskiem piłkarskim. Mieszka w Krakowie z żoną, byłą gimnastyczką Wandą Werbiłowicz (mają troje dzieci). Wiedzie mu się dobrze. Godzinami słucha muzyki.

21. Kazimierz Gazda
"Był mile widziany w każdej grupie - i u starych, i u młodych. Może dlatego, że częściej grał w karty niż w piłkę" - pisał o nim Iwan. Jego kariera w Wiśle zakończyła się, gdy na Okęciu przesadził z alkoholem, czekając na samolot do Jugosławii. Trafił do Błękitnych Kielce, gdzie grał jeszcze przez 8 lat, a potem do Sparty Wielkanoc-Gołcza.
Długo pracował w policji. Musiał dorobić, żeby przejść na wcześniejszą emeryturę. Pracował w sekcji zajmującej się kieszonkowcami. Dziś mieszka samotnie w Nowej Hucie. Jego żona i córka wyjechały do Austrii. Pomagał mu i podtrzymywał na duchu jego brat Stanisław, ale zmarł. Została mu druga córka. Nie odbiera telefonu, zamknął się w domu, żyje jak pustelnik.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 20

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
PO LATACH

W TYM ROKU "JUBILEUSZ"! 50 LAT "SPARTAK" WIELKANOC -GOŁCZA ŚWIĘTUJE...

i ja tam grałem

W 199.. r w Wielkanocy rozegrany został mecz towarzyski . BYLI PIŁKARZE "WISŁY " KRAKÓW /OLDBOJE / - "Spartak" Wielkanoc-Gołcza.. A GRALI !!! OLIMPIJCZYCY !!!! /na AFISZU SĄ NAZWISKA...

d
dziadek

..ZNAJĄC Z KRĄŻĄCYCH W RODZINACH OPOWIEŚCI O TAMTYCH SPANIAŁYCH DNIACH ..MŁODE POKOLENIE 'WZIĘŁO SPRAWY PIŁKI NOŻNEJ ..NA WŁASNE NOGI"... PROFESJONALNIE PROWADZENI .TRENOWANI.WYCHOWYWANI. A JAK ??..JAKIE SĄ TEGO EFEKTY "" SAM CZYTELNIKU PRZEKONAJ SIĘ. !! CZYTAJĄC W PRASIE. SŁUCHAJĄC W RADIU . OGŁĄDAJĄC W OGÓLNOPOLSKIEJ TELEWIZJI. "AKADEMIA PIŁKARSKA GOŁCZA" link: akademia.pilkarska.golcza.pl

G
Gość

...czystych amatorów. Andrzej STRZELAŁ ..STRZELAŁ GOLE !! JAK TYLKO ..miał DOSTĘP DO PIŁKI !!. Staraliśmy się jak mogliśmy ,aby DOSTAŁ PIŁKĘ .. RESZTA ..TO JUŻ TYLKO GOL !!!. Kaziu GAZDA - STARAŁ SIĘ JAK TYLKO MÓGŁ..ABY,, z nas amatorów ..zrobić DRUŻYNĘ. Treningi. Taktyka.Dyscyplina. EFEKTY BYŁY.... A" KLASA KRAKOWSKA . SZCZYT MARZEŃ !!! DZIĘKI WAM !! NIE ZAŁAMUJCIE SIĘ !! MY O WAS PAMIĘTAMY I PAMIETAĆ BĘDZIEMY

G
Gość

TO BYŁY WIELKIE DNI...

P
Polak

A co ty możesz wspominać? Awanse z III (VIII grupa) ligi i czasem z II do I. Boli więc słabość. Jak holokaust pozbawił was przywódców, to staliście się pośmiewiskiem całej Polski. Iście żydowski pomysł rozgrywania meczów w lidze austryjackiej spalił na panewce. Tam też cracovii nie chcieli. Oni - zarząd pasów nie znali pojęcia ojczyzna w odniesieniu do Polski. Pisanie o cracovii i polskości jest nie na miejscu. Dla żydów jesteście gojami, a dla Polaków obcym ciałem.

k
krakauer

Po co głupie pytanie zadajesz gazeto wiślacka ?! Na tym polegają te wolne media, że prowokują dzieci neo coby tu zaczęli wypisywać zaraz kocopoły o sztywnych bandach, sprzedawczykach, przerzutach a ledwo mleko spod nosa matka starła ?! Skończcie pajace w końcu prowokować a za merytorykę się weźcie bo niczym się nie różnicie od tego wyborczego gówna i śmieciowego faktu - zresztą to jedna grupa wuja ITI !!

P
Por.WP.

Byli również Dzielnicowi,a jeden taki co nawet ładne bramki z wolnego strzelał.
Wprawdzie ludzie z dzielnicy ich nie znali ale za to kibice dokładnie wiedzieli który i gdzie.
Oprócz kopaczy z innych sekcji m.inn. bokserskiej tez byli na etatach oficerskich.
Cracovia w tym czasie bidowała wspierana przez MPK i MPO i dopiero póżniej przez Zw.Spółdzielczy.

g
g

pobierali pensję milicjanta i piłkarza

.

FORZA!!!

K
KrK

Największe sukcesy wisły to piłkarze izraelitów Biton i Melikson reszta to tło ale kibole ich nie
docenili i nie mogli ryczeć "żydy", dlatego odeszli,a wisła dołuje.

V
V

NAJWIEKSZE TJ.MISTRZOSTWO POLSKI,SUKCESY PRZED WOJNA I PO 90 ROKU.WISLA OFIARA KOMUNY?!!!

V
V

NAJWIEKSZE TJ.MISTRZOSTWO POLSKI,SUKCESY PRZED WOJNA I PO 90 ROKU.WISLA OFIARA KOMUNY?!!!

B
BKS

Szkoda, że nie wybrali jej jakiegoś słowiańskiego imienia ;)

b
bks

jw

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3