https://gazetakrakowska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

80. rocznica pacyfikacji na Dąbiu w Krakowie. Tak uczczono pamięć ofiar

Ewa Wacławowicz
Żaneta Wierzgacz / IPN
12 stycznia 2025 r., na kilka dni przed 80. rocznicą egzekucji 79 osób zamordowanych przez Niemców na krakowskim Dąbiu, odbyła się uroczystość upamiętniająca ofiary, w której wziął udział dr hab. Filip Musiał, dyrektor krakowskiego IPN. Zbrodnia na Dąbiu była ostatnim aktem zbiorowych egzekucji niemieckich na mieszkańcach Krakowa.

Uczestnicy uroczystości zgromadzili się na cmentarzu Rakowickim, gdzie większość ofiar została pochowana po ekshumacji z miejsca zbrodni w lutym 1945 r. Po złożeniu kwiatów i zapaleniu zniczy uroczystości przeniosły się na Dąbie. W kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika odprawiona została msza święta w intencji zamordowanych. Przewodniczył jej kard. Stanisław Dziwisz.

Po nabożeństwie zebrani przeszli pod pomnik na miejscu zbrodni, w sąsiedztwie kościoła.

Pacyfikacja Dąbia

Jak wspomina na swych stronach krakowski oddział IPN, był zimowy poranek 15 stycznia 1945 r.

"Do krakowskich fabryk zlokalizowanych na Grzegórzkach czy przy ul. Mogilskiej, zmierzali robotnicy zamieszkali na terenie dzielnicy Dąbie, na swojej drodze napotykając tego dnia gęsto rozstawione niemieckie patrole, które legitymowały przechodniów. Początkowo nie dziwiła ich ta sytuacja – od trzech dni słychać było ze wschodu daleki huk dział, ponieważ 12 stycznia ruszył front. Nadchodziły wojska sowieckie, w związku z czym Niemcy rozpoczęli ewakuację urzędów i cywilów z Krakowa" - czytamy na stronie.

Większość legitymowanych 15 stycznia mieszkańców Dąbia była odprowadzana do „Baru Rybackiego”, gdzie jak się później okazało, znajdował się punkt dowodzenia operacją. Od świtu do południa trwały też przeszukania domów i zabudowań w poszukiwaniu osób, które znajdować się miały na liście przywiezionej z ul. Pomorskiej przez funkcjonariuszy niemieckiej policji bezpieczeństwa.

Jak relacjonuje dalej IPN. "około południa przyjechały ciężarówki z 28 więźniami przywiezionymi z więzienia przy ul. Montelupich. Partiami wyprowadzano kolejne grupy w stronę wału, gdzie po położeniu się na ziemi były one rozstrzeliwane (dających jeszcze oznaki życia dobijano). Po zastrzeleniu przywiezionych, Niemcy przystąpili do egzekucji wybranych 52 osób zatrzymanych w „Barze Rybackim”.

W sumie Niemcy postanowili zgładzić tego dnia 80 osób, z czego jedna przeżyła. Był to Jan Hajduga (zatrzymany 8 stycznia pracownik firmy „Johann Hamerski” i mieszkaniec Dąbia), który będąc ciężko rannym w głowę udawał zabitego, a po odjechaniu Niemców z miejsca stracenia, zbiegł.

Zabici w Dąbiu byli ostatnimi ofiarami niemieckiego masowego terroru w Małopolsce.

Czytaj również

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ostatnia droga Franciszka. Papież spoczął w ukochanej bazylice

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska