"Zawsze kiedy wydaje nam się, że już nic nie zaskoczy nas w Krakowie przekonujemy się, że granice absurdu są bardziej elastyczne, niż nam się wydawało. Mieszkaniec ulicy Radomskiej zgłosił się do nas z problemem, z którym próbował walczyć sam, niestety bezskutecznie. Na ulicy, dokładnie przed bramą jego posesji, stoi słup elektryczny, który uniemożliwia wjazd. Mimo, że słup stoi na działce miejskiej to ZDMK nie dostrzega problemu i nie planuje podjąć żadnych działań w tej sprawie, bo... słup jest własnością Tauronu. W tej sprawie absurd goni absurd, ale nie poddajemy się i interweniujemy dalej, tym razem w Tauronie." - pisze na FB Kraków dla Mieszkańców.
Pod postem wywiązała się już długa dyskusja. Sprawa nie jest taka oczywista.
"wygląda na to ze trzeba bylo zrobic tak zwany "homework" zanim ten post się pojawił, obwiniając miasto i urzędników....bo tutaj wygląda że ten absurd to nie wina miasta tylko gość teraz chce żeby mu ktoś pomógł ze słupem .... Jak wspomnieli inni: ten słup jest ewidentnie o wiele starszy od bramy...choć brama też stara.....Nie jestem pewny czy mi się podoba taka "pomoc" mieszkańcom, chcecie interweniować i zawracać czas urzędnikom miejskim dla wygody jednego gościa co powinien sprawę obmyśleć sam zanim zaczął kombinować...a jak już to niech sobie prawnika wynajmie" - pisze jeden z internautów.
Kraków dla Mieszkańców odpowiada: "Rzecz w tym, że nie dyskutujemy na temat starszeństwa słupa bądź bramy (a słup oczywiście stoi w tym miejscu dłużej), ale wskazujemy potrzebę jego przesunięcia. Tak, aby umożliwić wjazd na posesję w jedynym możliwym do tego miejscu."
Tauron słupa prędko nie przeniesie, bo ma na niego zgody, słup jest potrzebny, a koszt inwestycji zapewne się nie kalkuluje. Miasto zarządza tylko drogą i nie jest stroną w sprawie. Wszyscy oczywiście jeśli będzie potrzeba dadzą zgodę na przeniesienie słupa, ale nie pieniądze. Te musi wyłożyć inwestor, czyli sam mieszkaniec.
I sprawa się ciągnie od... 50 lat!
Pierwsza śmiertelna ofiara ptasiej grypy H5N2
