Cracovia nie do poznania. Dosłownie. Remis z Piastem

Przemysław Franczak
Przemysław Franczak
Mecz Cracovia - Piast
Mecz Cracovia - Piast Andrzej Banaś
Udostępnij:
Piłkarska ekstraklasa. "Pasy" zremisowały z Piastem Gliwice 1:1 w pierwszym meczu w sezonie. Wnioski? Jeden (na inne za wcześnie): przy trenerze Michale Probierzu nudno na pewno nie będzie.

Michał Probierz postarał się, żeby jego debiut w roli trenera Cracovii został zapamiętany. A przynajmniej nie przeszedł niezauważony. Szkoleniowiec „Pasów” na mecz z Piastem zaproponował skład, który nie tylko znacznie różnił się od wszystkich prognoz, ale wzbudzał spore zdziwienie. W bramce stanął debiutujący w ekstraklasie wychowanek krakowskiego klubu 19-letni Adam Wilk (Grzegorz Sandomierski usiadł na ławce rezerwowych), znalazło się też miejsce dla 18-letniego Kamila Pestki, który do tej pory na koncie miał jeden krótki występ w najwyższej klasie rozgrywkowej (on z kolei w wyścigu do pierwszego składu wyprzedził nowego zawodnika Lennarda Sowaha).

Probierz w ogóle przeprowadził kurację odmładzającą, bo oprócz tej nieopierzonej dwójki byli jeszcze Milan Dimun (20 lat), Mateusz Wdowiak (20), Michał Helik (21), Krzysztof Piątek (22), Jaroslav Mihalik (22). Debiutujący w barwach Cracovii Estończyk Sergei Zenjov (28) mógł czuć się w tym towarzystwie jak oldboj.

Cracovia zmieniła się nie do poznania. Dosłownie. Nawiasem mówiąc, nawet Miroslav Covilo, kapitan drużyny, wyglądał inaczej – jak gracz rugby, z założonym na głowie ochraniaczem. To ślad po paskudnej kontuzji, której nabawił się w lutym.

Na zaskoczonych wyglądali nie tylko kibice, ale również gliwiczanie. Bo gospodarze rozpoczęli z faktycznie młodzieńczą werwą, jakby za wszelką cenę chcieli pokazać, że ten twardy reset był drużynie potrzebny. Chcieli grać dynamicznie, szybko wymieniać piłkę, agresywnie bronić. Chęci nie zawsze nadążały za możliwościami, ale już w 13 minucie było 1:0. Wdowiak zagrał z lewej strony piłkę w pole karne, błąd popełnił bramkarz Jakub Szmatuła, a Zenjov wepchnął ją z bliska do siatki.

Radość była wielka, ale krakowianie zbyt długo nie pobujali w obłokach. Na ziemię szybko ściągnęli ich rywale, którzy wykorzystali błąd w ustawieniu obrońców i nieudaną pułapkę ofsjadową. Gerard Badia strzałem z 10 m rozwiał nadzieje Wilka, że uda mu się zakończyć pierwszy mecz w ekstraklasie z czystym kontem.

Z czasem goście zaczęli uzyskiwać przewagę, różnicę zaczęły robić doświadczenie i indywidualności. „Pasy”, grające bez klasycznego rozgrywającego – kontraktu nie przedłużył Marcin Budziński, a z Mateusza Cetnarskiego zrezygnowano – miały dość ograniczony wachlarz ofensywnych rozwiązań. Rośli Covilo i Dimun w środku pola tylko potęgowali wrażenie, że ta drużyna każdy mur będzie próbowała przesunąć, a nie sprytnie ominąć. Rywale byli ciut bardziej kreatywni, mieli więcej okazji, ale wynik do przerwy już się nie zmienił.

W drugiej połowie proporcje się wyrównały, w efekcie jeszcze więcej było walki, a mniej atrakcji. Szkoleniowiec „Pasów” szybko zaczął robić zmiany. Już w 56 minucie wpuścił na boisko Szymona Drewniaka (kolejny debiutant) i Mateusza Szczepaniaka. O dziwo, ściągnął Wdowiaka, który w pierwszej połowie był najjaśniejszym punktem krakowian.

Tempo meczu było niezłe, ale żaden zespół nie chciał ryzykować. Gospodarze kilka razy przechwycili piłkę i wyprowadzali kontrataki, ale obrońcy z Gliwic za każdym razem wyjaśniali sprawę. Po drugiej stronie Wilk też nie musiał się uwijać jak w ukropie. Ciśnienie podniosło mu się dopiero w 75, gdy sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Deleu. Na gorąco trudno było ocenić, czy to była słuszna decyzja, a system VAR jeszcze nie był używany na tym meczu (w tej kolejce wideoweryfikacja będzie stosowana tylko na spotkaniu poniedziałkowym). Do ustawionej na 11. metrze piłki podszedł Konstantin Vassiljev i… strzelił wysoko nad bramką. Prosto w sektor rodzinny. Traf chce, że Estończyk był jednym z filarów Jagiellonii Probierza, gdzie razem poprzednio pracowali. Przed meczem z "Pasami" obiecywał byłemu trenerowi "niespodziankę", ale chyba nie o taką mu chodziło.

Gliwiczanie zmarnowali szansę, kolejnych nie mieli. Za to w 87 min blisko szczęścia była Cracovia, ale piłka po strzale Zenjova potoczyła się wzdłuż bramki. Gliwiczanie zmarnowali szansę, kolejnych nie mieli. Za to w 87 min blisko szczęścia była Cracovia, ale piłka po strzale Zenjova potoczyła się wzdłuż bramki.

Cracovia Probierza zdobyła pierwszy punkt. Trudno mówić o rozczarowaniu. Ta budowa dopiero się rozpoczęła.

Cracovia – Piast Gliwice 1:1 (1:1)
Bramki:
1:0 Zenjov 13, 1:1 Badia 14.
Cracovia: Wilk – Deleu, Helik, Malarczyk, Pestka – Zenjov, Covilo, Mihalik (72 Sowah), Dimun (56 Drewniak), Wdowiak (56 Szczepaniak) – Piątek.
Piast: Szmatuła – Konczkowski, Sedlar, Hebert, Pietrowski – Badia (25 Bukata), Murawski, Vassiljev, Dziczek, Żivec – Jankowski (89 Papadopulos).
Sędziowali: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa) oraz Bartłomiej Lekki (Zabrze) i Michał Gajda (Łódź). Żółte kartki: Deleu, Zenjov - Vassiljev. Murawski, Bukata. Widzów: 8109.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie