Dolina Racławki. Nadleśnictwo naprawiało szlak turystyczny. Koparka wjechała do rezerwatu. Wędkarze uznali, że to dewastacja koryta

Barbara Ciryt
Barbara Ciryt
Po naprawach szlaku turystycznego w rezerwacie Dolina Racławki obrońcy przyrody i wędkarze oburzyli się mocna ingerencją w koryto rzeki z użyciem koparki
Po naprawach szlaku turystycznego w rezerwacie Dolina Racławki obrońcy przyrody i wędkarze oburzyli się mocna ingerencją w koryto rzeki z użyciem koparki Fot. Nadleśnictwo Krzeszowice
Udostępnij:
Zatory z drzew i góry śmieci w potoku Racławka oraz zniszczony szlak turystyczny - to problemy, które narastały w rezerwacie Dolina Racławki. Rozwiązania ich podjęło się tego Nadleśnictwo Krzeszowice. Jednak sposoby działań wzbudziły oburzenie wędkarzy, którzy uznali, że czyszczenie koryta potoku za pomocą koparki to dewastacja. Na Nadleśnictwo wylała się fala krytyki ze strony internautów.

FLESZ - Dodatek osłonowy. Można już składać wnioski

Nadleśnictwo Krzeszowice uznało, że zniszczony szlak turystyczny w rezerwacie Dolina Racławki stał się niebezpieczny dla spacerowiczów odwiedzających to miejsce, ale jego stan stanowił także problem dojazdu służb ratunkowych. Taka niepokojąca sytuacja przy wezwaniu ratowników miała już miejsce. Edward Suski, nadleśniczy Nadleśnictwa Krzeszowice mówi, że rozwiązania były dwa - naprawić szlak lub zamknąć go dla ruchu turystycznego. Zdecydowano o naprawie szlaku.

Prowadziliśmy prace na głównym szlaku przez Dolinę Racławki. Brzegi potoku stabilizowane były tylko na 80-metrowym odcinku. Stosowaliśmy naturalne materiały, zachowując naturalny, meandrujący kształt koryta. Chodziło jedynie o usunięcia z potoku zatorów ze śmieci i drzew, które zostawiliśmy przy brzegach. W miejscach największych ubytków dosypaliśmy kamieni, żeby ograniczyć podmywanie brzegów w okolicy ścieżki i kładki. Wszystko to z myślą o bezpieczeństwie turystów - podkreśla nadleśniczy Edward Suski.

Problem tu jest od dawna. Nadleśnictwo i okoliczni mieszkańcy wiele razy sprzątali brzegi Racławki, które są sukcesywnie zaśmiecane przez mieszkańców trzech wiosek leżących powyżej rezerwatu. Żadne prośby, zaproszenia do sprzątania nie pomagają, w rzece lądują worki ze śmieciami, butelki plastikowe i szklane. Prace na szlaku były m.in. efektem skarg na stan ścieżki i infrastruktury w rezerwacie. Bez naprawy szlak mógł zostać zamknięty, co dla turystów byłoby wielką stratą.

Gdy Nadleśnictwo Krzeszowice poinformowało o przeprowadzonych pracach rozpętała się burza. Odezwało się wielu obrońców przyrody. W internecie wylała się fala krytyki. Niektórzy pisali na portalach społecznościowych, że Nadleśnictwu przeszkadza naturalna przyroda, ironizowali, że wkrótce dojdzie do pogłębiania i betonowania potoków. Oburzyli się też wędkarze, wskazywali błędy tych prac w rezerwacie.

Nadleśnictwo przy pomocy koparki zdewastowało koryto rzeki Racławki w rezerwacie. My jako wędkarze wiele razy czyściliśmy, uprzątaliśmy koryta rzek i potoków bez używania koparek. Naszym celem jest chronić ryby i dbać o rzeki. Ubolewamy, bo takie rzeczy zostały zrobione w okresie tarłowym pstrąga potokowego - mówił nam Wojciech Feliksiak z Grupy Terenowej Społecznej Straży Rybackiej Liszki, współdziałającej z Okręgiem Polskiego Związku Wędkarskiego w Krakowie.

Nadleśnictwo Krzeszowice tłumaczy, że miało pieniądze na wykonanie prac naprawczych w rezerwacie i przed przystąpieniem do nich zdobyło wszelkie pozwolenia i opinie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego oraz Wód Polskich.

Po uzyskaniu wszelkich niezbędnych zgód realizowaliśmy prace zgodnie z wytycznymi wypracowanymi przez te instytucje. Co do koparki, to próbowaliśmy początkowo wykonać zadanie sprzętem leśnym, którego zwykle używamy, ale nie było to możliwe, dlatego musieliśmy użyć koparki - wyjaśnia nadleśniczy Suski.

Co do ochrony ryb Nadleśnictwo Krzeszowice nie konsultowało ingerencji w koryto potoku z Polskim Związkiem Wędkarskim. - Być może to błąd z naszej strony - przyznaje Edward Suski. - Jednak ten potok nie jest zarybiany, nie ma tutaj łowiska, bo to rezerwat - mówi.

Wędkarze zaznaczają, że ryby Racławce są, że to miejsca tarliska pstrągów potokowych niszczonych przy takich pracach.

Tutaj te prace naprawcze w korycie potoku zostały wykonane bardzo niepoprawnie. Racławka jest obecnie ważnym miejscem, w którym są skuteczna tarła naturalne pstrąga potokowego. Czas wykonywania prac jest również istotny, bo trzeba podkreślić, że tarło pstrąga odbywa się jesienią październik-listopad. Ikra rozwija się w żwirze trzy, cztery miesiące. Narybek wypływa dopiero wczesną wiosną - informuje nas ichtiolog Łukasz Brzeziński.

Zwraca uwagę na to, że wykonane roboty sprawiają, że tarliska poniżej odcinka, na którym wykonano prace mogły zostać zamulone. Pstrąg rozwija się w żwirze w czystej wodzie, a zamulenie go zablokuje rozwój ikry. Jedyne co można obecnie zrobić, to odbudować tarliska.

Nadleśnictwo Krzeszowice zaprosiło obecnie do rozmów wędkarzy, ludzi dbających o czystość rzek w okolicy, przedstawicieli Okręgu PZW Kraków. Jak dowiedzieliśmy jest wola rozmów i współpracy z obu stron.

Rzeki to nie ścieki. Wędkarze i strażnicy rybaccy sprzątają Krzeszówkę

Droga wojewódzka 794 w gminie Zielonki - okolice Brzozówki, Przybysławic i Januszowic

Powiat krakowski. Śnieżyca i ślizgawica na drogach. Na wielu...

Urokliwa Dolina Mnikowska z widokiem na malowidło skalne

Jesienne uroki Doliny Mnikowskiej z potokiem Sanka o pierwsz...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Z
ZtamtegoŚwiata
8 stycznia, 09:40, Ehh:

Wędkarze to szeerokie pojęcie ale to tez spece od pozostawiania kilometrów urwanych zylek zakonczonych olowionymi ciezarkami,plastykowymi woblerami,czy innymi blystkami z kotwicami.

oraz wypalone ogniska, butelki i puszki - bo przecież to nie dzieci ze szkoły tak się na wałach rzek zachowują.

Z
ZtamtegoŚwiata
Kiedyś, Kiedyś w niedalekiej Polsce był taki zawód jak Wałowy oprócz ostrzegania przed nadmiarem wody dbał o to by brzegi rzek były oczyszczone, wykoszone - zadbane - ale przyszła demokracja społeczeństwu się w dup... poprzewracało, urzędnicy stwierdzili że taki zwód jest niepotrzebny, wydział ochrony środowiska to fikcja tak samo jak obecna demokracja. Ruch oddolny czyści koryto rzek - gdzie jest Pi so ski zarząd wód polskich ? gdzie są konsultacje z specami z prawdziwego zdarzenia a nie po kursach yotubowych.?
E
Ehh
Wędkarze to szeerokie pojęcie ale to tez spece od pozostawiania kilometrów urwanych zylek zakonczonych olowionymi ciezarkami,plastykowymi woblerami,czy innymi blystkami z kotwicami.
G
Gość
Skoro mieszkańcy wiosek wrzucają syf do rzeki to może warto byłoby podnieść im ceny wywozu śmieci o koszty sprzątania rezerwatu. Gwarantuję, że to rozwiąże problem. Ewentualnie kamery nad brzegami rzeczki i postępowanie sądowe. Ze dwie sprawy i reszta się nauczy jak dbać o przyrodę.
Przejdź na stronę główną Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie