Gorlice: gimnazjaliści na start!

Redakcja
Kilkanaście różnych kierunków oferuje Zespół Szkół Zawodowych przy ulicy Pułaskiego w Gorlicach
Kilkanaście różnych kierunków oferuje Zespół Szkół Zawodowych przy ulicy Pułaskiego w Gorlicach Halina Gajda
Niemal 1600 uczniów trzecich klas gimnazjów już za kilka tygodni ruszy na podbój szkół średnich. Często pierwsza w ich życiu samodzielna decyzja, która będzie miała decydujący wpływ na ich przyszłość, nie jest łatwa. Zwłaszcza, że zmiany na lokalnym rynku pracy zachodzą dynamicznie.

To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się strzałem w dziesiątkę, dzisiaj już takie pewne nie jest. Wystarczy bowiem spojrzeć na statystyki Powiatowego Urzędu Pracy. Coraz więcej fachowców nie ma zatrudnienia. Z drugiej strony, ogólne wykształcenie też nie gwarantuje pracy.

- Przy wyborze szkoły i zawodu powinny decydować zainteresowania i preferencje zawodowe. Te pierwsze każdy w jakimś stopniu rozpoznaje sam, wie, co lubi robić, czym się zajmować. Wskazaniem powinny być także przedmioty szkolne. Te, które nie przyprawiają o przysłowiowy ból głowy, z pewnością również mogą wskazać przyszły kierunek edukacji - przekonuje dr Sabina Kurzawa, dyrektor Niepublicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Prymus w Gorlicach.

Wprawdzie szkoły średnie zaczną przyjmować podania dopiero od 17 maja, to tak naprawdę czasu pozostało niewiele, zwłaszcza że wielu młodych ludzi jeszcze nie zdecydowało, jaki wybrać kierunek kształcenia. Patrycja Chodur, gimnazjalistka z Miejskiego Zespołu Szkół nr 4 w Gorlicach, uważa, że kuleje przekaz informacji dotyczących oferty poszczególnych szkół średnich w naszym mieście.

- Doradcy zawodowi proponują nam profesje, o których zazwyczaj nie mamy zielonego pojęcia lub w ogóle nas nie interesują. Poza tym w naszym mieście jest za mało szkół licealnych. Wiele osób musi jeździć poza miasto, by móc uczyć się na wybranym profilu. Sama chciałabym dostać się na kierunek biologiczno-chemiczny, a z tego, co wiem, w Gorlicach tylko dwie szkoły mają go w swojej ofercie - mówi.

Inni, jak choćby jej szkolny kolega Tymek Machowski zwraca uwagę, że w Gorlicach zapomniano o uczniach uzdolnionych plastycznie. Żadna z placówek nie ma w swojej ofercie klasy o profilu plastycznym.

Dyrekcje szkół muszą więc być niezwykle mobilne i szybko dostosowywać swoją ofertę do potrzeb rynku i oczekiwań młodych ludzi. Liderem jest tutaj Zespół Szkół Technicznych w Gorlicach określany przez złośliwców jako gorlicki "cambridge". Jako pierwszy w powiecie zdecydował się o wprowadzeniu kształcenia w kierunku technika weterynarii i technika geologa. Choć Tadeusz Mikrut, naczelnik wydziału edukacji starostwa, ostrożnie podchodzi do ewentualnego zainteresowania tymi kierunkami, to i tak uważamy, że pomysł jest dobry.
Zresztą trudno odmówić racji Renacie Stępień, dyrektorce szkoły. - Oparliśmy się na informacjach dotyczących planów wykorzystania źródeł geotermalnych oraz możliwościach pozyskiwania gazu z łupków. Wydaje się, że to przyszłość. Zresztą po tym, jak ogłosiliśmy nabór na ten kierunek, odezwali się do nas gorliczanie studiujący w Krakowie. Potwierdzili, że to dobra perspektywa na przyszłość.

Jeśli chodzi o weterynarię - cóż, skłoniła nas do tego analiza rynku i potrzeb. W zawodzie pracują tylko lekarze po studiach, a brakuje fachowców do prac pomocniczych. Takich szkół w Polsce jest niewiele. Z tego, co wiem, to w Rzeszowie, Nowym Targu i Wrocławiu. Zresztą technikum daje świetne podwaliny pod przyszłe studia - podkreśla.

Kierunki techniczne wymagają, niestety, nie tylko dużej wiedzy ogólnej, ale również systematyczności i sporego nakładu pracy podczas całego okresu nauki. Szkoły walczą o ucznia. Choć o przyjęciu do klasy o danym profilu decyduje liczba punktów uzyskanych podczas egzaminu gimnazjalnego, to często zdarza się tak, że aby klasa w ogóle mogła zaistnieć, przyjmowani są w zasadzie wszyscy chętni.

Potem okazuje się, że dla niektórych poprzeczka zawieszona jest zbyt wysoko i trzeba szukać innej szkoły, najczęściej zawodowej. Przede wszystkim rodzice powinni uświadomić sobie, że to nie jest dramat. - Zawodówka to nie wstyd. W takiej szkole też trzeba się uczyć. Ważne jest, aby wybierać zawód, który nas interesuje i nie traktować nauki w szkole zawodowej jako najgorszej rzeczy, jaka nas w życiu spotkała. Być dobrym fachowcem to zapewnić sobie miejsca pracy i możliwości finansowego spokoju i, co ważne, ogromny szacunek ludzi.

Tak naprawdę to w codziennym życiu najbardziej są nam właśnie tacy fachowcy potrzebni - do pięknego wymalowania mieszkania, położenia płytek w kuchni czy łazience, naprawienia kranu, telewizora, odkurzacza - argumentuje dr Kurzawa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie