Gruszkowa, czyli Janosik w spódnicy walczy o ludzi

Redakcja
Maria Gruszkowa: Ktoś musi powiedzieć "stop" temu, co się tu dzieje
Maria Gruszkowa: Ktoś musi powiedzieć "stop" temu, co się tu dzieje Łukasz Bobek
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Gdyby Marii Gruszkowej na Podhalu nie było, to trzeba byłoby ją wymyślić. Ona pierwsza w nowych czasach dała góralom przykład, jak się tworzy społeczeństwo obywatelskie - pisze Marek Lubaś Harny.

Jedenaście lat temu zaczynała od walki o własny stragan na Krupówkach. Dziś jest symbolem. Wszyscy wiedzą, że Gruszkowa to ta, która jako jedna z nielicznych mówi lokalnym władcom w oczy, co myśli o ich rządach. A że język ma niewyparzony i obrazowy, jej słowa słychać nie tylko tu, ale i daleko poza Zakopanem.

Ofiara porządków
Nie zawsze była działaczką. Niektórzy uważają, że Gruszkową stworzył Adam Bachleda Curuś, kiedy był burmistrzem Zakopanego. Inni dodają, że nie sam, tylko do spółki ze starostą Andrzejem Gąsienicą Makowskim.

To one świecą dziś najjaśniej

Właśnie niesnaski pomiędzy miastem a Związkiem Podhalan miały doprowadzić do tego, że pewnej nocy w roku 1999 zniknęły nagle sprzed budynku poczty regionalne stragany, stojące wcześniej przy ulicy Zaruskiego, naprzeciwko hotelu Gazda. Jeden z nich należał do Marii Gruszkowej. - Pochodzę z Zębu, w naszej rodzinie były tradycje ludowego rzemiosła - opowiada. - Tata szył i haftował góralskie portki. Ja jeszcze za komuny szyłam dla spółdzielni Millenium, a kiedy się rozleciała, razem z córką Marzeną założyłam Kiermasz Regionalny.

Dogadały się ze Związkiem Podhalan, że członkowie Kiermaszu Regionalnego będą pod patronatem związku handlować na Krupówkach. Jednak po kilku latach ich stoiska padły ofiarą miejskiego "porządkowania Krupówek". Maria Gruszka wcześniej nie miała zatargów z burmistrzem. - Okropnie dobrze my żyli - zapewnia.

Pokazuje zdjęcie, na którym jej rękę ściska Jan Paweł II, a z boku stoi Adam Bachleda Curuś w góralskim kożuszku. Było to podczas wizyty Podhalan u papieża. - W którejś chwili nie wytrzymałam i krzyknęłam: "Ojce Świynty, tak Wos straśnie rada widzem!". Ojciec Święty podszedł do mnie, uściskał i powiedział: "Ja cię też rad widzę, błogosławię tobie i twojej rodzinie".

Gruszkowa zazwyczaj używa literackiej polszczyzny, dopiero kiedy górę biorą emocje przechodzi na gwarę góralską, w której potrafi oddać swe uczucia dosadniej. W ten sposób wyraża nie tylko miłość do papieża. Także oburzenie na zakopiańskie układy. Niektóre jej powiedzonka, jak choćby: "jencom gwołcone ksiyngi wiecyste", bawią i zadziwiają celnością.

Pierwszą ze swoich mów wygłosiła po aferze straganowej w sierpniu 1999 r. Wcześniej było nie do pomyślenia, aby zwykły mieszkaniec zabierał głos na sesji Rady Miasta. A ona przerwała obrady, wyszła na środek sali i po góralsku wygarnęła burmistrzowi, co miała na sercu. Całą scenę nakręciła telewizja i Gruszkowa z dnia na dzień stała się sławna w całej Polsce.

Przeciw krzywdzie
Największe pretensje do ówczesnego burmistrza i prominentnych zakopiańczyków miała o to, że - jej zdaniem - wykorzystali Ojca Świętego do własnych celów. - Ojciec Święty to jest nasz najlepszy gazda, zawsze będzie dla górali niezastąpionym autorytetem - mówi. Tymczasem, według niej, "nieodpowiedzialne korzystanie z daru wolności" nadal kwitnie pod Giewontem w najlepsze. - Bogaci się bogacą bezwzględnie, nie patrzą na ludzką krzywdę - uważa. Dziś, kiedy stowarzyszenie ma ponad 11 lat, od dawna nie chodzi już o stragany. A o co? - Ktoś musi mówić "stop!" temu, co się dzieje - odpowiada przewodnicząca.

Nie na ludzkie siły
Za oknem krzyż na Giewoncie, na stole sterta papierów. Gruszkowa wciąż zajmuje się ludzką krzywdą. - Patrzę na ten Giewont i pytam, kiedy wreszcie ci rycerze wstaną i zrobią w tym Zakopanem porządek - mówi. - Bo to, co się dzieje, to już nie na ludzkie siły.

Jest w Zakopanem kilka takich spraw, które nie pozwalają jej spać po nocach. Jedną z nich jest sprawa Diany, dawnego pensjonatu przy ul. Żeromskiego. Po wojnie ulokowano tam dom pomocy społecznej. W końcu willa została wywłaszczona, ale - jak twierdzi spadkobierca dawnych właścicieli Andrzej Rohacki - rodzina nigdy nie dostała odszkodowania. Po roku 1990 Rohacki rozpoczął starania o zwrot budynku albo odszkodowanie. Lecz przed kilkoma laty starostwo tatrzańskie, działając w imieniu Skarbu Państwa, wystawiło Dianę na przetarg i sprzedało. Rohaccy, ludzie mocno starsi, wciąż nie mogą doczekać się sprawiedliwości.

- Są w dramatycznej sytuacji - mówi Gruszkowa. - Dlaczego jeden bez problemu odzyska pół Krupówek, a drugi przez dwadzieścia lat nie może się doprosić o swoje? Niepokoi ją też los właścicieli Polany Szymoszkowej. Powszechnie wiadomo, że Szymoszkową chce kupić państwowa spółka PKL, która wkrótce sama ma iść do prywatyzacji. - Ciekawe, kto się znowu wzbogaci i czyim kosztem? - pyta swoim zwyczajem Gruszkowa.

Protestuje także, kiedy - jej zdaniem - cierpi interes publiczny. Jak w przypadku Płazówki. Ta góralska willa, do niedawna zdobiąca ulicę Nowotarską, została rozebrana przez nowych właścicieli, by stworzyć miejsce dla planowanej inwestycji. Traf chciał, że ci właściciele to członkowie stowarzyszenia Ojcowizna, które w założeniu miało bronić Zakopanego przed deweloperską zabudową. Gruszkowa znów nie przebierała w słowach.

Nie mogę przestać
Atak na Ojcowiznę zaprowadził góralkę na ławę oskarżonych. I tu niespodzianka. 4 stycznia sąd w Nowym Targu umorzył jej sprawę. Sędzia argumentował: "Wypowiedź Marii Gruszki padła w trakcie sesji Rady Miasta Zakopanego, a więc na forum, które przeznaczone jest do tego, by poglądy na tematy publiczne się ścierały".

Czy ta decyzja sądu przekona Marię Gruszkową, że minione jedenaście lat nie było czasem zmarnowanym? - Ile razy mówiłam sobie, że mam siedemdziesiąt trzy lata, czas dać sobie spokój. Przepraszałam Pana Boga i własne dzieci, że robię tyle zamieszania - przyznaje szczerze. - Ale ktoś musi patrzeć na ręce tym, którzy rządzą.

Polecamy w serwisie kryminalnamalopolska.pl: Nastolatek oblał się benzyną i podpalił!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Benek
Jak bym wiedział, że ten biznes kręci się na krzywdzie ludzkiej, to nigdy bym tam nie zagościł.
K
KATARZYNA
WSPANIAŁA ODWAŻNA KOBIETA, ZDROWIA I SIŁ DO DALSZEGO DZIAŁANIA.
!
BRAWO PANI MARIO
Dodaj ogłoszenie