FLESZ - Koronawirus - jak długo wraca się do zdrowia po zakażeniu?

Ma pan czas ostatnio się wyspać?
Staram się, ale jestem pod telefonem, tym bardziej, że sytuacja kadrowa nie jest dobra. Jedna koleżanka jest chora, kolega jest po zabiegu kardiologicznym. Szukam kogoś do pomocy. Ale często się zdarza, że po jednym dyżurze lekarze rezygnują.
Mamy już stwierdzony jeden przypadek koronawirusa w naszym regionie. Możemy spodziewać się następnych?
Bardzo chciałbym, żeby nie było. Ale obawiam się, że będą tym bardziej, że minister mówi, iż wzrośnie liczba zachorowań.
Kim jest pierwszy pacjent, u którego zdiagnozowano koronowirusa w naszym regionie?
To mieszkaniec Tarnowa, który niedawno wrócił z wycieczki autokarowej do Francji.
Jesteśmy przygotowani na ewentualny czarny scenariusz?
Teoretycznie tak. Ale to, co mamy teraz już nie wystarcza. Byłem w niedzielę u starosty dąbrowskiego i usłyszałem o planach stworzenia kwarantanny w szkole w Luszowicach. Przyznam się, że nie dowierzałem.
Dlaczego?
A jak pan sobie wyobraża po kilku pacjentów w jednej sali oddzielonych od siebie jedynie parawanem? Z jedną toaletą i kilkoma umywalniami na piętrze Jaką to daje możliwość leczenia? Zakaże pan przechodzenia wirusowi przez parawan?! Umówmy się, to byłaby zarażalnia, nie kwarantanna.
Jest inne wyjście?
Tak. Umieszczać pacjentów w hotelach, które i tak świecą pustkami. Wtedy każdy miałby swój pokój i to dałoby efekty. A państwo zapłaciłoby hotelarzom, którzy coś by przy okazji zarobili.
Jak sytuacja ze sprzętem ochronnym?
Najgorzej jest z kombinezonami. Jest ich kilka i zakładają je wyłącznie pielęgniarki, które pobierają wymazy od pacjentów. My musimy się obchodzić fartuchami fizelinowymi. Wkrótce mamy dostać maseczki ochronne.
Na koniec, czy po licznych apelach lekarze i pacjenci są bardziej roztropni?
Myślę, że tak. Przede wszystkim chciałbym wyrazić uznanie lekarzom rodzinnym, którzy nie kierują każdego przypadku do nas na oddział zakaźny. To nam naprawdę bardzo ułatwia pracę.