Kazimierz Sokołowski: Mundial? Mecze Polaków chcę oglądać na luzie

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Kazimierz Sokołowski
Kazimierz Sokołowski Polska press
W piłkę gra się o różnych porach, w różnych temperaturach na świecie, więc nie szukałbym tu problemów. Ale też ważna będzie adaptacja do tych wysokich temperatur. To jest jednak turniej – mówi były pomocnik Pogoni i krótko reprezentacji Polski.

Kazimierz Sokołowski to wychowanek Pogoni Szczecin, który w latach 80. zdobywał brązowy i srebrny medal mistrzostw Polski. Sokołowski mógł grać w obronie i jako pomocnik. Był jednym z wielu piłkarzy Pogoni, którzy na moment pojawili się wtedy w reprezentacji Polski, ale na dobrą sprawę w niej nie zaistnieli. Na koncie ma ledwie 2 występy, choć był jednym z najlepszych zawodników krajowych rozgrywek. Po wyjeździe z Polski trafił do Austrii, później Norwegii, gdzie zajął się pracą trenerską. Do Polski wracał jako drugi trener Legii, a obecnie pracuje na Cyprze.

Czego się Pan spodziewa po Mistrzostwach Świata w Katarze? Specyficzny termin czy warunki pogodowe mogą mieć znaczący wpływ na przebieg rywalizacji?
Kazimierz Sokołowski: Myślę, że ta cała otoczka wokół mundialu w Katarze, temperatura i jeszcze termin zimowy to może mieć pewien wpływ na odbiór tego mundialu, ale czy na same mecze? W piłkę gra się o różnych porach, w różnych temperaturach na świecie, więc nie szukałbym tu problemów. Ale też ważna będzie adaptacja do tych wysokich temperatur. To jest jednak turniej i tu spodziewam się, że dominować mogą zespoły, które lepiej radzą sobie z graniem w takich warunkach.

Brazylia, Argentyna, Hiszpania?
Nie chcę spekulować, bo mam za mało wiedzy na temat składów czy przygotowań. Ale powiem coś na swoim przykładzie. Od czterech lat pracuję na Cyprze, a mieliśmy dwa sezony z rzędu, gdy udawało nam się grać w europejskich pucharach. W rywalizacji z zespołami z Europy mieliśmy przewagę na swoim boisku, bo przeciwnicy nie byli przygotowani do grania w wysokich temperaturach. To są specyficzne warunki, a w Katarze będzie to turniej. Dlatego te drużyny grające w podobnym klimacie mogą mieć pewną przewagę, zawodnikom łatwiej będzie znieść katarski klimat.

Zapytam się o Cypr. Kiedy zaistnieje na dużym turnieju?
Każdy by chciał, ale Cypryjczycy są realistami i wiedzą, gdzie są. Systematycznie jednak pracują, by zbliżyć się do tej wielkiej piłki. Nie ma tu jakiegoś wielkiego napięcia, ale krok po kroku próbują gonić najlepszych.

A Norwegia z którą jest Pan też związany?
Inna sytuacja. Mają głód reprezentacyjnych sukcesów, a że mają wiele świetnych piłkarzy, którzy głównie grają w Premier League, to wszyscy spodziewają się, że wrócą do takich turniejów.

O co zagrają Polacy? Jest Pan optymistą czy realistą?
Ciężko ugryźć ten temat, bo trzeba byłoby wybrać z której strony mam to ocenić: czy jako trener, czy też może kibic-patriota. Trudno tu pogodzić oceny.

Skoro jest Pan trenerem…
To podkreślę, że jest to turniej. Mógłbym to porównać z łączeniem występów w lidze krajowej z europejskimi pucharami. Kibice oczekują wyników na obu frontach, ale do tego trzeba mieć szeroką, dobrą kadrę i całościowo podchodzić do tematu. I trzeba ten występ potraktować turniejowo. Ja wiem, że start jest bardzo ważny, że on wpływa na kolejne spotkania, ale mimo to nie można zużyć zbyt dużo energii, bo tej ma starczyć też na kolejne spotkania.

Pierwszym rywalem będzie Meksyk?
Wiem, że w Polsce część myśli hurraoptymistycznie, ale też ciężko zadowolić polskiego kibica. Czytałem wypowiedź Grzesia Krychowiaka, który powiedział, jaka gra przynosi powodzenie. W Polsce ocenia się wynik, styl, warunki boiskowe, a my – trenerzy – wiemy, że piłka ma swoje prawa i trzeba się z tym mierzyć, szukać najlepszego pomysłu, by wynik się zgadzał. Ja wiem, że fani chcieliby kadry grającej pięknie i skutecznie. Ale przypomnę kadrę Norwegii w latach 90. czy też Rosenborg, który wtedy przez 10 lat grał w Champions League. Oba zespoły miały swój styl. Może nie był piękny, ale Norwedzy zaistnieli w dużym turnieju. Greków też krytykowano, ale zdobyli mistrzostwo Europy. U nas wszystkich zadowoliłyby chyba tylko skróty najlepszych akcji z youtuba. Spójrzmy, jakie polska reprezentacja ma siły i czy jest w stanie podołać czekającemu wyzwaniu. Nieraz trzeba poświęcić styl, by osiągnąć rezultat.

A jak Pan okiem kibica spojrzy?
Marzy mi się powtórka z 1974 r., pierwsze MŚ które pamiętam. Piękna atmosfera w kraju, drużyna grała zespołowo i od meczu z Argentyną robili niespodzianką. A na ulicach pustki – wszyscy kibicowali. Chciałbym, by młodzi kibice takiej atmosfery doświadczyli. Przed wyjazdem nikt nie mówił o nas faworyci, ale fajnie i ambitnie pracowali, a na bazie tego i mądrości trenera kilka indywidualności się wybiło. Kibicem jestem zawsze, więc zawsze za naszymi byłem i będę. Ale już teraz często oglądam spotkania jako trener, więc szukam w grze czegoś nowego, inspirującego. Polską reprezentację chcę jednak oglądać na luzie.

W polskiej reprezentacji jest dwóch piłkarzy z Pomorza Zachodniego: Kamil Grosicki i Grzegorz Krychowiak. Był Pan zaskoczony powołaniem, czy uważa, że ich doświadczenie może się przydać.
Nie byłem zaskoczony i w pełni popieram ten wybór trenera Michniewicza. Obaj są dobrymi zawodnikami, przydadzą się na pewno, a pamiętajmy, że jedziemy na turniej. Trener dobrze argumentował różne powołania. Ma zawodników, którzy mogą wejść na 15 czy 20 minut i pomóc swoim doświadczeniem, ale są też piłkarze, którzy mogą zrobić różnicę na boisku. Są też młodzi, którzy już teraz, ale głównie w przyszłości pomogą kadrze. Kamilowi i Grzegorzowi gratuluję i to fajne wydarzenie dla klubów czy regionu, a swoją przydatność do reprezentacji na pewno potwierdzą.

Nie sposób nie zapytać Pana o ocenę rundy jesiennej Pogoni Szczecin?
Za dużo spotkań nie widziałem ze względu na swoje obowiązki klubowe na Cyprze. Ale czy ten wynik aż tak zaskakuje? Chyba nie. Mogliśmy się spodziewać, że to pójdzie w złą stronę, ale przecież sytuacja nie jest najgorsza. W pucharowych rozgrywkach już Pogoni nie ma, ale jest wysoka pozycja w lidze. Jest to wciąż nowy sztab trenerski i nie wykluczam, że to pójdzie w dobrą stronę. Liczę na solidną rundę wiosenną i to może przynieść ciekawy układ tabeli w końcówce sezonu. Raków odskoczył, ale wszyscy pozostali są w zasięgu. Raczej proponuję pozytywnie a to patrzeć, a hejterzy na bok. Nic samo nie przyjdzie. Trzeba cały czas zapierdzielać, bo to jest ciągły proces i trzeba koncentrować się na kolejnych meczach. Ze wsparciem kibiców może być udana wiosna.

Rozmawiał Jakub Lisowski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

kup najtaniej

Sony

Sony Xr-55X90S

4 249,00 zł

kup najtaniej

Samsung

Samsung QE75Q77B

6 495,00 zł

kup najtaniej

Samsung

Samsung UE50AU7192

1 999,00 zł

kup najtaniej

Sony

Sony KD-32W800

1 359,00 zł

kup najtaniej

Thomson

Thomson 43UG6300

1 170,00 zł

kup najtaniej

Philips

PHILIPS 65PUS7556

2 577,99 zł
Materiały promocyjne partnera

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Materiał oryginalny: Kazimierz Sokołowski: Mundial? Mecze Polaków chcę oglądać na luzie - Głos Szczeciński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie