Kobylanka. Badania archeologiczne przyniosły pierwsze odkrycia. Naukowcy trafili m.in. na pozostałości bruku i ceramiki

Halina Gajda
Halina Gajda
Wszystko, co do tej pory zostało odnalezione podczas prac archeologicznych w Kobylance – mowa oczywiście o rzeczach ruchomych – będzie poddane szczegółowej analizie
Wszystko, co do tej pory zostało odnalezione podczas prac archeologicznych w Kobylance – mowa oczywiście o rzeczach ruchomych – będzie poddane szczegółowej analizie fot. Paweł Kocańda, archiwum prywatne
Deszcz pomieszał szyki w Kobylance na terenie, gdzie prowadzone są badania archeologiczne. Z racji aury zostały zawieszone, studenci, którzy je prowadzili, na razie wyjechali, ale temat absolutnie nie został zarzucony. Wszyscy wrócą, jak tylko pogoda zrobi się dla nich i prac łaskawsza, a ziemia obeschnie.

Wszyscy uczestnicy archeologicznego przedsięwzięcia w Kobylance patrzą w niebo z coraz większym zniecierpliwieniem: kiedy wyjrzy słońce? - Ziemia w miejscu, gdzie prowadzone są badania, nie przepuszcza wody - relacjonuje nam Paweł Kocańda, który kieruje badaniami. - Musimy zaczekać, aż trochę wyschnie - dodaje.

Brukowane znaleziska
Do tej pory w ramach prac otworzone zostały cztery wykopy. Pierwszy poza obszarem grodziska, na jego przedpolu, kolejne dwa na terenie majdanu, czyli w części środkowej grodziska, w obrębie umocnień ziemnych. Czwarty wykop ulokowany został w ten sposób, aby przeciąć wał obronny. Są już pierwsze interesujące efekty tych terenowych badań. W pierwszym wykopie, poza potencjalnym grodziskiem, badacze natrafili na łukowaty rowek.

- W nim samym nie znaleźliśmy żadnych zabytków. Został on zidentyfikowany podczas badań nieinwazyjnych prowadzonych w 2019 roku. Niestety, obecnie badania nie dostarczyły żadnych informacji na temat jego funkcji. Możemy się jedynie domyślać, że mógł być to element na przykład ogrodzenia, a może po prostu sposób na odprowadzanie wody – opowiada Kocańda.

Pytań jest wiele, ale im dalej prace się posuwały, tym robiło się ciekawej. Choćby w miejscu wału, gdzie natrafiono na element architektury wewnętrznej w postaci słabo zachowanego bruku z ułożonego z otoczaków wybieranych z Ropy. Niestety jego pozostałości zostały częściowo zniszczone przez korzenie drzew. - Elementy kamiennego bruku znacznie lepiej zachowały się w kolejnym wykopie – zdradza dalej archeolog.

Na kolejne fragmenty bruku z otoczaków natrafili w jednym z wykopów na terenie majdanu. Udało się odsłonić partię o wymiarach około 1 x 1,5 m. Bruk ten stanowił poziom dziedzińca, po którym poruszali się mieszkańcy grodziska. Pokryty był nim najpewniej cały majdan. Do odkrycia doszło na głębokości 40-60 centymetrów pod obecnym poziomem gruntu, a więc bardzo płytko. Choćby z tego względu miejsce zostało odpowiednio zabezpieczone. O tym, czy zostanie w jakiś sposób wyeksponowane, zdecyduje samorząd gminy Gorlice.

Frapująca ceramika
Elementy zachowane w ziemi to jedno, ale są też takie, które archeolodzy określają jako ruchome. I na takie właśnie natrafiła ekipa badaczy w Kobylance. Co znaleziono? Przede wszystkim sporo przedmiotów metalowych, np. guziki, monety, podkowę, klamrę od pasa. Odkryto także łuski po nabojach, na których podstawie możemy domniemywać, że miejsce to było wykorzystywane podczas działań w trakcie pierwszej wojny światowej. Najciekawsze okazały się jednak fragmenty ceramiki naczyniowej, które umożliwiają określenie chronologii grodziska.

- Po wstępnej analizie stwierdzić należy, że pochodzą one z około połowy lub drugiej połowy XIII stulecia. Niektóre fragmenty posiadają charakterystyczne zdobienia w postaci falistych wzorków. Ceramika ta jest dosyć prymitywna, słabo wypalona, formowana ręcznie, a następnie obtaczana na kole garncarskim. Nie posiada ona jeszcze cech naczyń późnośredniowiecznych - opisuje.

Na razie nie udało się odkryć żadnych elementów murowanych oraz zabudowań mieszkalnych, ale już teraz, na podstawie dotychczasowych badań, archeolodzy przypuszczają, że być może badane grodzisko pełniło funkcję siedziby właścicieli pierwotnych Dominikowic albo Kobylanki.

Wszystko, co do tej pory zostało odnalezione – mowa oczywiście o rzeczach ruchomych - będzie poddane szczegółowej analizie. Badacze zapowiadają także, że gdy tylko pogoda się poprawi, wrócą do pracy. Co więcej, będą chcieli kontynuować je w przyszłym roku, bo to miejsce z historycznym potencjałem. Archeologom cały czas kibicuje Andrzej Skowronek, sołtys wsi. Na miejscu bywa często, dopytuje o wyniki. W rozmowie z nami zapowiada, że na finał prac zorganizuje spotkanie z naukowcami.

Podatek od psa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie