Koniec złudzeń o awansie Sandecji

Łukasz Madej
Zawodnicy Sandecji starali się nawet stawać na głowie...
Zawodnicy Sandecji starali się nawet stawać na głowie... Michał Ostałowski
Udostępnij:
Sandecja obudziła się ze snu o potędze. Piłkarze z Nowego Sącza nie zagrają w przyszłym sezonie w ekstraklasie. Żeby przed ostatnią kolejką pozostał im cień złudzeń, w Katowicach beniaminek z Małopolski musiał wygrać, a w dalekich Ząbkach polec Górnik Zabrze. Pierwszy plan wypalił, drugi wziął w łeb.

Sandecja po bramce Macieja Bębenka ograła znanego rywala. Jednak pod Warszawą Górnik nie zawiódł drugi raz z rzędu. Od sierpnia w ekstraklasie walczyć będą Widzew Łódź i właśnie ekipa Adama Nawałki. Sandecja nie awansowała, ale i tak sprawiła gigantyczną niespodziankę. Dzisiejszy zespół jest najsilniejszy w dziejach klubu. To dopiero trzeci sezon na zapleczu ekstraklasy. Do tej pory Sandecja dwukrotnie wchodziła na ten poziom i od razu spadała. Tym razem zakończy sezon aż na trzecim miejscu. Konia z rzędem temu, kto przed rokiem widział Sandecj w gronie faworytów do awansu.

- Przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, bo one dawały nam w stu procentach zajęcie trzeciego miejsca - mówił po ostatnim gwizdku sędziego opiekun Sandecji Dariusz Wójtowicz. - Liczyliśmy też na to, że Dolcan sprawi niespodziankę i wygra z Górnikiem. Stało się jednak inaczej - dodał.

Jak przyznał szkoleniowiec, trzecie miejsce nie w pełni zaspokaja apetyt. - Niby jest naszym, a przede wszystkim zespołu sukcesem, ale lekki niedosyt pozostaje - nie ukrywał. - Jakaś szansa uciekła. Być może niepowtarzalna dla tego klubu. Cóż, stało się, jak się stało - żałował niewykorzystanej okazji na awans.

W podobnym do trenera tonie wypowiadał się jego podopieczny Grzegorz Kmiecik. - Zajęliśmy bardzo wysokie miejsce jak na beniaminka - analizował dobiegające końca rozgrywki. Zauważył jeszcze, że dzięki bardzo dobrym wynikom zespołu o Nowym Sączu mówiła cała Polska. - To świetna promocja dla miasta. Zaprezentowaliśmy siebie i naszych kibiców na krajowej arenie - odpowiadał na pytania.
Z dobrej strony kolejny raz dał się poznać bramkarz Sandecji Mariusz Kozioł.

- Chciałem się pokazać z jak najlepszej strony. Cieszę się, że dołożyłem cegiełkę do tego zwycięstwa - wyznał skromnie. Jak przyznał golkiper, do ostatniej sekundy drużyna wierzyła w awans. - Liczyliśmy, że Górnik przegra i nasza nadzieja zostanie podtrzymana - mówił Kozioł, który miał wczoraj urodziny.

- Pokazaliśmy, że do końca gramy o awans - dodał stojący obok kapitan zespołu Jano Frohlich. Z kolei strzelec jedynej wczoraj bramki Maciej Bębenek przyznał, schodząc do szatni, że - W trakcie meczu nie wiedzieliśmy, jaki jest wynik w Ząbkach.

Sandecja sezon zakończy w sobotę. Wtedy do Nowego Sącza przyjedzie GKP Gorzów Wielkopolski. - Potem zespół będzie musiał zostać wzmocniony, bo takie są potrzeby - jasny sygnał w stronę klubowych działaczy puścił Wójtowicz.

Sandecję do pierwszej ligi wprowadził dzisiejszy opiekun zespołu z Katowic Robert Moskal. Z powodu karencji spotkanie oglądał jednak z trybun.

GKS Katowice - Sandecja Nowy Sącz 0:1 (0:0)
Bramki: Bębenek 85.
Sędziował: Piotr Wasielewski (WZPN).
Widzów: 3000.
GKS: Gorczyca 4 - Sroka 3, Uszalewski 3, Napierała 3, Niechciał 3 - Hołota 3, Nowak 3 (77 Ryś), Wijas 3 (67 Małkowski), Plewnia 3 - Malicki 3 (88 Szafrański), Dudzic 4.
Trener: Robert Moskal.
Sandecja: Kozioł 5 - Makuch 3, Berliński 3, Frohlich 4I, Choruzi 3 (46 Borovicanin 3) - Bębenek 5, Urban 4, Stefanik 3, Gawęcki 4I, Jonczyk 3 (73 Hlousek) - Kmiecik 3 (64 Niane).
Trener: Dariusz Wójtowicz.

Mój zespół wygrał w pełni zasłużenie
Dariusz Wójtowicz (trener Sandecji)
Uważam, że był to dobry pojedynek. Zwycięstwo odnieśliśmy w pełni zasłużenie. W pierwszej połowie mieliśmy kilka naprawdę świetnych sytuacji. W drugiej troszeczkę się wyrównało. Jedną akcją przypieczętowaliśmy to, na co zasłużyliśmy przede wszystkim w pierwszej odsłonie. Zdobyte trzy punkty bardzo nas cieszą.

Henryk Górnik (II trener GKS-u)
Chciałbym skomentować słowa trenera Wójtowicza, gdyż uważam, że to my w pierwszej połowie graliśmy piłką. Zdania są podzielone. Zawodnicy włożyli w to spotkanie wiele sił i ambicji. W pewnym momencie piłkarze mojej drużyny trochę osłabli fizycznie. Wiedzieliśmy, że przeciwnik jest trudny i że ma jeszcze cień szansy na awans.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie