Kosarzyska. Ogień zabrał mu dom, teraz mieszka w przyczepie. Pomóżmy mu w budowie nowego

Alicja Fałek
Alicja Fałek
Zbigniew Węgrzynek jednej nocy stracił dom, który wybudował 24 lata temu. Teraz zamieszkał w przyczepie.Na zgliszczach chce postawić nowy dom. Potrzebuje naszej pomocy.

FLESZ - Chcesz się budować ? Dobrze się przygotuj

Zbigniew Węgrzynek, rodowity Warszawiak, w latach 90-tych minionego wieku za namową znajomych wybrał się na ferie do Kosarzysk i jak sam przyznaje zakochał się w tym miejscu.

- Wspaniałe widoki, cisza, dobrzy ludzie. Idealne miejsce do życia. To sprawiło, że kupiłem działkę z walącym się domem i stodołą na Magórach - opowiada pan Zbigniew. - W 1996 r. zacząłem powoli stawiać nowy dom, a wprowadziłem się cztery lata później.

Węgrzynek przez lata pracował we Francji jako kierowca autobusu. Za każdym razem gdy wracał do Kosarzysk, czuł, że to jego miejsce na ziemi. Cieszył się, gdy przeszedł na emeryturę.

- W końcu mogłem każdego dnia podziwiać z okien piękne widoki, spotykać się z sąsiadami, spacerować po górskich szlakach - mówi mieszkaniec Kosarzysk. - Niestety sielanka nie trwała długo.

Zimę pan Kazimierz spędzał u siostry w Warszawie. Sylwestra w domu mmiał spędzić jego syn ze znajomymi. Przyjechali 29 grudnia około godz. 16. Wówczas nic nie zapowiadało tragedii.

- O 4 nad ranem obudził ich dym. Narzucili na siebie kołdry i wybiegli w śnieg. Sąsiadka wezwała straż pożarną - opowiada Węgrzynek.

Ratownicy mieli problem, bo na górę mogły dojechać tylko lekkie wozy, bez wody, a w najbliższych studniach jej brakowało. Skupili się więc na wynoszeniu mienia i zbieraniu śniegu, przy pomocy którego próbowali ugasić pożar.

- To była walka z wiatrakami. Języki ognia buchały ponad dach. W ciągu pół godziny dom spłonął doszczętnie - dodaje Jan Piwowar, sąsiad pana Zbigniewa, który był świadkiem akcji. - Udało im się na szczęście wynieść butlę z gazem. To cud, że nie doszło do jej wybuchu.

Węgrzynek został bez dachu nad głową. Dom nie był ubezpieczony, więc nie mógł liczyć na odszkodowanie.

- Człowiek uczy się na błędach. Teraz wiem, że ubezpieczenie to podstawa - przyznaje pan Zbigniew. - Przyrzekłem sobie, że gdy uda mi się postawić na zgliszczach nowy dom, na pewno ubezpieczę go od wszelkich możliwych nieszczęść.

Gdy tylko pogoda pozwoliła i zima odpuściła Węgrzynek wrócił do Kosarzysk. Zamieszkał w przyczepie campingowej. Wodę czerpie z ogromnej beczki i dzięki uprzejmości sąsiadów korzysta z prysznica. Wspólnie z nimi uporządkował teren, gdzie jeszcze kilka miesięcy temu stał jego dom.

- Marzę, żeby znów mieć swój dach nad głową. Odłożyłem trochę pieniędzy ale nie wystarczy mi na wszystko - ubolewa mieszkaniec Kosarzysk. - Sąsiedzi obiecali pomóc w budowie. Największym kosztem będą jednak okna i dach.

Wsparcie zapewnił już burmistrz Piwnicznej-Zdroju. - Pomożemy w formalnościach i przekażemy też drewno - zapewnia Dariusz Chorużyk i dodaje, że w planach jest też budowa dalszego odcinka drogi do tego przysiółka. - Zachęcam też innych do wsparcia pana Zbigniewa, bo ten człowiek naprawdę na to zasługuje.

Osoby, które chciałby pomóc w budowie domu, proszone są o kontakt z redakcją „Gazety Krakowskiej” na numer: 18 449 66 31.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie