Kraków, Andrychów. Lim-2 jest już odniowiony [ZDJĘCIA]

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Samolot Lim-2 jest teraz w Muzeum Lotnictwa w Krakowie, gdzie przeszedł gruntowny remont i otrzymał nowe elementy wyposażenia Michał Gąciarz
Samolot Lim-2 jest już odnowiony. Jak się dowiedzieliśmy, wróci do Andrychowa z Krakowa 11 maja. Specjaliści od renowacji z Muzeum Lotnictwa przyznają, że bardzo się przy nim napracowali.

Przewiezienie słynnego odrzutowca do Andrychowa zaplanowano na środę, 11 maja. O transport musi zadbać właściciel, czyli urząd miasta.

Samolot zostanie przetransportowany w ciężarówkach, stanie tam, gdzie poprzednio, czyli przy ul. Krakowskiej.

- Trzeba będzie dostarczyć go w częściach. Skrzydła pojadą osobno. Już u nas, na miejscu, technicy zajmą się jego montażem - wyjaśnia Tomasz Żak, burmistrz Andrychowa.

Odrzutowiec typu Lim-2 od wielu lat był największą atrakcją miasta, takim kierunkowskazem. Z biegiem czasu jego stan się pogarszał, konieczny był gruntowny remont. Samolot, który od wielu lat jako pomnik stał na wolnym powietrzu, mocno skorodował. Gdyby nie remont, trafiłby w końcu na złomowisko.

Zobacz, jak zabierali samolot z Andrychowa

Naprawa sfinansowana została, po konsultacjach z mieszkańcami, z budżetu gminy. Wstępny koszt wyliczono na ponad 50 tys. zł.
- Wyszło niestety nieco drożej, niż początkowo zaplanowaliśmy, bo więcej o około 10 tys. zł. Na miejscu, w hangarach Muzeum Lotnictwa, eksperci odkryli nieco więcej usterek, niż wydawało się, że ich jest - przyznaje Tomasz Żak.

W Krakowie Lim-2 przeszedł między innymi dokładne czyszczenie chemiczne. Wymieniono też zużyte i zniszczone elementy samolotu.
- Musieliśmy kilka razy przekładać termin zakończenia remontu, tyle było pracy. Nie udało się nam wszystkiego zrobić do końca roku ani na zapowiadany później termin kwietniowy - mówi nam Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa. Przyznaje jednak, że można było zakończyć pracę szybciej.

- Ale szkoda było rezygnować z możliwości dopracowania wszystkich, czyli także tych najdrobniejszych szczegółów - dodaje.
Przez kilka miesięcy kilkuosobowa ekipa ekspertów od renowacji maszyn latających nie tylko naprawiała andrychowski samolot, ale musiała także wymienić wiele jego elementów, takich jak poszycie, które czas bardzo nadwyrężył.

- Zadanie było trudne i niezwykle pracochłonne. Należało na przykład znaleźć nową owiewkę kabiny, bo stara była już zniszczona z powodu postoju pod gołym niebem - wylicza Jakub Link-Lenczowski z Działu Inwentaryzacji Muzealiów.

Sporo kłopotów sprawiła pracownikom Muzeum także naprawa kadłuba.

Przy okazji okazało się, że słynny samolot skrywał niejedną niespodziankę. Eksperci odkryli, że odrzutowiec nie jest złożony z dwóch samolotów, jak do tej pory wszyscy sądzili, ale aż z czterech różnych modeli. Główna część kadłuba z kabiną pochodzi z jednego samolotu, ogon z innego, podobnie jak oba skrzydła.

Po remoncie widoczne są elementy, których wcześniej nie było: repliki działek, prędkościomierz i różne wskaźniki. - Oczyszczono też charakterystyczną szachownicę i dodano wiele emblematów - cieszy się burmistrz Żak.

Samolot oddano do renowacji w sierpniu ubiegłego roku. Początkowo planowano, że zanim zostanie ściągnięty z postumentu, odkręcone zostaną skrzydła. Śruby jednak tak się zapiekły, że trzeba go było wieźć w całości, a po drodze obcinać znaki drogowe, bo nie mieścił się na jezdni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie