Kraków: ciało biznesmena leżało 10 lat pod podłogą

Artur Drożdżak
Andrzej Banaś
Na szczątki poszukiwanego od 10 lat biznesmena Zbigniewa S. natrafiono pod podłogą jednego z domów w Krakowie. Nieoficjalnych doniesień na razie nie chce jednak nikt potwierdzić.

- Informacji udziela tu prokuratura - ucina podinspektor Dariusz Nowak, rzecznik krakowskiej policji. - Ze względu na dobro śledztwa nie powiem, co się dzieje w tej sprawie - odbija piłeczkę Janusz Hnatko, rzecznik krakowskiej prokuratury.

Już w ub.r. policjanci z Archiwum X, zespołu zajmującego się zabójstwami i tajemniczymi zaginięciami sprzed lat, dokonali przełomu w śledztwie dotyczącym 47-letniego Zbigniewa S., który zaginął bez śladu w styczniu 2000 r. Zaginięcie zgłosiła na policji jego siostra zaniepokojona nieobecnością brata. Chociaż podejrzewano, że mężczyzna został zamordowany, śledztwo zostało umorzone, bo nie znaleziono ciała Zbigniewa S.

Dopiero po 9 latach policjanci zdobyli dowody i poszlaki wskazujące na to, że udział w zabójstwie Zbigniewa S. miała jego żona 49-letnia Lucyna S. Decyzją krakowskiego sądu w ub.r. trafiła za kratki za podżeganie i pomocnictwo w zabójstwie partnera.

Okazało się, że kobieta od kilku lat chciała się rozejść z mężem, gdyż rzekomo miał się znęcać nad nią i dziećmi. Sprawa rozwodowa była w toku. Lucyna S. kilka miesięcy przed zbrodnią związała się z innym mężczyzną - Zbigniewem H. On również został tymczasowo aresztowany w połowie marca 2009 r. pod zarzutem utrudniania śledztwa dotyczącego zabójstwa oraz niepowiadomienia organów ścigania o popełnionym przestępstwie. Za to grozi mu kara do 5 lat więzienia.

Kolejny przełom w śledztwie to przedstawienie zarzutów zabójstwa synowi zaginionego Markowi S., który, według ustaleń śledczych, miał dokonać zbrodni i otrzymał za to od matki prezent w postaci samochodu BMW. Listem gończym poszukiwany jest także kolega 29-latka.

Ostatnio ustalono, że już wcześniej dochodziło do poważnych nieporozumień między Markiem S. i jego ojcem. Podczas jednej z awantur Zbigniew S. wyskoczył przez okno z mieszkania na II piętrze, uciekając przed agresywnym synem. W wyniku upadku złamał nogę.

Policja od dawna intensywnie szukała śladów zbrodni i zorganizowała nawet w ub.r. w okolicy ul. Tischnera zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwania zwłok. Brali w niej udział policjanci, funkcjonariusze służby kandydackiej wspomagani przez śmigłowiec i przewodnicy z psami wyszkolonymi do tego rodzaju poszukiwań.

- Znaleziono kości, ale po dokładnych badaniach okazało się, że są to fragmenty zwierząt. Będziemy podejmować kolejne próby ujawnienia miejsca ukrycia ciała zamordowanego mężczyzny - mówiła na gorąco prowadząca sprawę prokurator Jolanta Kruczek. Teraz omawia odpowiedzi, czy faktycznie zwłoki Zbigniewa S. udało się odnaleźć.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie