Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień. Odczytano zeznania jego zmarłego ojca i zapoznał się nagraniami z miejsc, w których odkryto podrobione monety.
Przestępstwo wyszło na jaw, gdy 70-letni Wiesław W. w listopadzie 2012 r. pizzerii Gracja w Jordanowie zapłacił fałszywkami za dwie zapiekanki. Sprzedawczyni miała wątpliwości co do autentyczności monet i zaniosła je do pobliskiego banku, w którym potwierdzono, że pięciozłotówki nie są autentyczne. Właścicielka pizzerii zawiadomiła o sprawie policję, ale fałszerza nie znaleziono i sprawę umorzono. Podobnie było rok później, gdy Wiesław W. znowu w tym lokalu zapłacił fałszywkami za zapiekanki i ketchup. Nim się zorientowano zniknął.
Dopiero w 2014 r. śledczy wpadli na właściwy trop i udało się dotrzeć do Wiesława W. i jego syna Krzysztofa, którym postawiono zarzuty podrabiania pieniędzy. W ich domu koło Suchej Beskidzkiej odkryto prasę hydrauliczną, odczynniki chemiczne i pieczęcie z rewersem i awersem 5 zł. Krzysztof W. nie przyznawał się do winy twierdził, że urządzenia i przedmioty ma po poprzedniej działalności przestępczej, za którą już odbył karę 2 lat więzienia.
Wiesław W. przekonywał, że tylko on teraz podrabiał pieniądze, a część fałszywek zakopanych w słoiku odnalazł na posesji syna w Krakowie, gdy on przed laty siedział w więzieniu. Mówił, że widocznie policja nie odnalazła tych rzeczy podczas przeszukania.
Zdaniem prokuratury Krzysztof W. podrobił 794 monety pięciozłotowe i czynił przygotowania do podrabiania monet o nominale 2 zł. Fałszywki Odnajdywano w wielu miejscach w kraju i wszystkie trafiły do Departamentu Emisyjno Skarbcowego Narodowego Banku Polskiego. Tam ekspertyzy potwierdziły, że to fałszywki autorstwa oskarżonego i jego ojca.
WIDEO: Trzy Szybkie. Ks. Isakowicz-Zaleski: Alarm dla Kościoła. Odpływ wiernych, brak powołań
