Kraków. Jak zabytek "zniknął" z ewidencji. Sąd nadal bada sprawę wyburzonego fortu Prądnik Biały

Małgorzata Mrowiec
Małgorzata Mrowiec
Udostępnij:
- Do tej pory nie wiem, jak to się stało - mówiła pracownica magistrackiego Biura miejskiego konserwatora zabytków, zeznając w poniedziałek przed krakowskim sądem w sprawie wyburzonego fortu N-10 "Prądnik Biały" przy ul. Wybickiego 5. W ten sposób odniosła się do - jak to określiła - błędu pisarskiego, w efekcie którego fort widniał w ewidencji zabytków pod błędnym adresem, przy ul. Wielickiej. Przypomnijmy, że wcześniej przed wymiarem sprawiedliwości stanęli jako oskarżeni m.in. deweloper i jego syn, którzy twierdzą, że gdy przeglądając ewidencję nie znaleźli tam fortu przy Wybickiego, uznali, że został z niej wykreślony. Wtedy miała zapaść decyzja o jego rozbiórce.

Rozbiórka zmiotła z powierzchni ziemi zachowaną część koszarową fortu przy ulicy Wybickiego w 2018 roku. Zabytek zniknął z dnia na dzień, wraz z innymi obiektami: magazynami, wiatami, garażami, które inwestor na tym terenie mógł rozebrać. Nie było jednak zgody na wyburzenie samego ponadstuletniego fortu.

Deweloper, kupując nieruchomość przy ul. Wybickiego w 2016 roku, wiedział od sprzedającego, że na tym terenie znajdują się relikty fortu wpisane do ewidencji zabytków. Wystąpił o warunki zabudowy dla planowanej na tym terenie inwestycji mieszkaniowej, ale jednocześnie we wniosku o "wuzetkę" znalazło się zachowanie i wyeksponowanie reliktów fortu.

Jednak według relacji dewelopera - jak też jego syna, który miał pełnomocnictwo do reprezentowania ojca - pod koniec 2017 r. nie znaleźli swojego fortu w ewidencji zabytków. Nie było go też w internetowym miejskim systemie informacji przestrzennej. Uznali więc, że przestał być zabytkiem.

Tymczasem fort N-10 "Prądnik Biały" nie wyparował z ewidencji zabytków, tylko został mu błędnie przypisany zupełnie inny adres. Jak do tego doszło?

Pracownica Biura miejskiego konserwator zrelacjonowała przed sądem, że poprzedni właściciel, mając plany sprzedaży, wystąpił z zapytaniem, co można zrobić z tym obiektem oraz czy jest chroniony, czy nie. Odbyła się wizja terenowa, a kwerendy archiwalna wykazała m.in., że fort był w starej gminnej ewidencji zabytków, a w nowej się nie znalazł.

- I ten błąd naprawialiśmy - wyjaśniała pracownica magistrackiego Biura miejskiego konserwatora. - Została opracowana karta ewidencyjna, pod właściwym adresem, a potem pismo zbiorcze z obiektami, które należało dołączyć lub wyłączyć z ewidencji zostało wysłane do wojewódzkiego konserwatora zabytków. I zarówno w piśmie przewodnim, jak i na liście adresowej zabytków był błąd pisarski: zamiast przy ulicy Wybickiego 5, była wpisana ulica Wielicka. Ale dlaczego tak się stało, nie wiem - mówiła przed sądem urzędniczka, która przygotowywała wytyczne konserwatorskie, opracowała kartę ewidencyjną, przygotowała pismo do wojewódzkiego konserwatora i wpisywała zabytki na listę adresową. - I się pomyliłam - kwitowała.

Urzędniczka dodawała, że później jeszcze uczestniczyła w opiniowaniu pierwszej koncepcji dla tej nieruchomości, w której uwzględniono zalecenia konserwatorskie.

Przed krakowskim sądem w sprawie wyburzonego fortu wcześniej zeznawał już również sam miejski konserwator zabytków Jerzy Zbiegień. Podtrzymuje on swoje dotychczasowe stanowisko: że inwestor miał pełną wiedzę, iż na terenie nieruchomości znajdują się relikty fortu objęte ochroną konserwatorską, ponieważ taka informacja widniała zarówno w przedłożonej przez niego koncepcji stanowiącej załącznik do wniosku o warunki zabudowy, jak i w pozyskanych przez niego opiniach konserwatorskich (z 2016 i 2017 r.).

- Zgłaszając pod koniec 2017 r. zamiar rozbiórki budynków: biurowo-magazynowego, biurowego, dwóch magazynowych, dwóch produkcyjno-magazynowych, siedmiu garaży i dwóch wiat na działkach przy ul. Wybickiego 5, inwestor był świadomy, że jeden z nich to blok koszarowy ujęty w gminnej ewidencji zabytków, jednakże nie został on we właściwy sposób opisany w inwentaryzacji obiektów zgłoszonych do rozbiórki. Zgodnie z art. 30 ust. 2 Prawa Budowlanego do zgłoszenia powinien dołączyć uzyskane pozwolenia, uzgodnienia i opinie wymagane odrębnymi przepisami - przekazuje Dariusz Nowak, kierownik biura prasowego krakowskiego magistratu. Wydział Architektury i Urbanistyki nie wniósł sprzeciwu w drodze decyzji, zgłoszenie zostało przyjęte milczącą zgodą.

Ponadstuletni fort międzypolowy rdzenia N-10 "Prądnik Biały" był - do momentu rozbiórki w 2018 roku - częściowo zachowany. Istniał 40-metrowej długości, parterowy blok koszarowy, w okresie powojennym obudowany halą produkcyjno-magazynową, a także nasypy ziemne z reliktami zieleni fortecznej. Blok koszarowy był w świetnym stanie. Gdy rozbiórka zmiotła go z powierzchni ziemi, krakowscy urzędnicy podkreślali, że deweloper wiedział o reliktach fortu pod ochroną konserwatorską na tym terenie. Urząd Miasta zapowiedział, że bez odtworzenia zniszczonego bloku koszarowego inwestor nie zbuduje planowanych przez siebie bloków.

Uzgodniony w 2021 r. przez miejskiego konserwatora projekt budowlany zakłada m.in. odbudowę i rekonstrukcję bloku koszarowego w jego oryginalnych gabarytach oraz aranżację zieleni pomiędzy obiektem a ul. Wybickiego, zgodnie z wydanymi warunkami konserwatorskimi. Na razie na terenie przy Wybickiego deweloper zajął się realizacją inwestycji mieszkaniowej, która zarazem pozostawia miejsce na rekonstrukcję zabytku.

Dodajmy, że według prokuratury deweloper, dokonując zgłoszenia do Wydziału Architektury krakowskiego magistratu planowanej rozbiórki obiektów przy ul Wybickiego 5, zataił, że niektóre z nich są objęte ochroną konserwatorską i wpisane do ewidencji zabytków. Akt oskarżenia mówi też o wyburzeniu reliktów fortu bez uzyskania pozwolenia na rozbiórkę obiektów zabytkowych, miało również dojść do wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Za zarzucane czyny grozi nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

Następna rozprawa w krakowskim sądzie w sprawie zburzonego fortu ma się odbyć w październiku.

FLESZ - Jakie znaczenie ma wejście Finlandii i Szwecji do NATO - kom. prof. Grochmalskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
To dokumentacja z tego postępowania nie spłonęła w jakże "przypadkowym" pożarze krakowskiego archiwum??? Co za niedopatrzenie, ktoś będzie musiał za to beknąć...
E
Ehh
Ale jest światełko w tunelu .CENZURA yyy znaczy walka ,,z ruska propagandą "chyba dobiegła końca, bo wpisy zaczynają sie pojawiać
E
Ehh
5 lipca, 0:33, malek:

Sprawa bardzo prosta. Deweloper odbudowuje zabytek i pozywa sobie urzędniczkę, która się "pomyliła".

5 lipca, 6:21, Ehh:

Normalne w systemie mafi prawno-bankowych.

Jedni maja obiecany zwrot,,inwestycji "a drudzy w ramach tego ,,zwrotu "niszczą wszystko na drodze aby ,,zwrot" był pewny.

E
Ehh
5 lipca, 0:33, malek:

Sprawa bardzo prosta. Deweloper odbudowuje zabytek i pozywa sobie urzędniczkę, która się "pomyliła".

Normalne w systemie mafi prawno-bankowych.

E
Ehh
O deweloperze mowimy wtedy,kiedy coś powstaje z niczego,to samo sie tyczy INWESTORÓW ale dziś niestety zarówno za słowem inwestor,jak i deweloper często kryją się cwaniaczki albo najzwyklejsi...bandyci.
m
malek
Sprawa bardzo prosta. Deweloper odbudowuje zabytek i pozywa sobie urzędniczkę, która się "pomyliła".
G
Gość
Deweloper czyli kto?! jaka to porządna firma? przecież oni dogadują

wcześniej cały system i zapisy w umowie żeby mieć chronione zadki

i całość późniejszych rozwiązań- wszystkick przebadać wariografem!!!

Tylko PUM i kasa się liczą a reszta g... ich obchodzi.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie