Kraków. Ognisko koronawirusa w sanepidzie! Osoby z kwarantanny nie mogą doczekać się na test. Proszą o interwencję

OPRAC.: (PD)
Nowe ognisko koronawirusa! U sześciu pracowników Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie potwierdzono zakażenie koronawirusem. Liczba zakażonych może się jednak zwiększyć. Wykonywane są bowiem testy u kolejnych pracowników. Łącznie około 20 osób zostało już objętych kwarantanną.

FLESZ - Koronawirus, nowe objawy

- W dniu dzisiejszym wykonywane będą kolejne wymazy, w zależności od wyników będą podejmowane dalsze działania adekwatne do sytuacji - informuje Dominika Łatak-Glonek, rzeczniczka prasowa Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie.

Dodaje, że na chwilę obecna stacja nie przyjmuje stron. Wszyscy zainteresowani są proszeni o kontakt telefoniczny.

- Działania związane ze zwalczaniem epidemii (przeprowadzanie wywiadów epidemiologicznych, wydawanie decyzji itd.) na chwile obecną wykonywane są na bieżąco - zapewnia Łatak-Glonek.

Błędy i bałagan

Tych zapewnień nie potwierdza jednak rodzina pani Gabrieli z Krakowa, która w liście do naszej redakcji opisuje sytuację w jakiej się znalazła się kobieta. - Córka otrzymała nakaz poddania się obowiązkowej kwarantannie od 15 lipca, po tym jak miała kontakt z osobą zarażoną. Na jej odbycie skierowano ją do hotelu Ibis. Dlaczego tam, skoro mieszka sama nie wiadomo – wyjaśnia pan Tomasz.

Pani Gabriela postępując zgodnie z nakazem zgłosiła się we wskazane miejsce. - Po telefonie do PSSE w Krakowie córka usłyszała, że wymaz zostanie od niej pobrany w drugim dniu trwania kwarantanny. Tak się jednak nie stało. Potem po kilkunastu telefonach termin zmieniono na 20, a następnie na 21 lipca - relacjonuje pan Tomasz.

Apogeum absurdu sytuacja przybrała jednak wczoraj kiedy do kobiety zadzwonił funkcjonariusz policji, który chciał sprawdzić jej obecność na kwarantannie. - Kazano córce stanąć w oknie mieszkania w którym mieszka. Jak miała to zrobić skoro na kwarantannę skierowano ją do hotelu Ibis? Kiedy odpowiedziała, że przebywa pod innym adresem, policjant zagroził jej nałożeniem kary pieniężnej. Dopiero po dłuższych wyjaśnieniach odstąpił od dalszych czynności - denerwuje się ojciec kobiety.

To jednak nie koniec tej historii. Około godz. 18 do Gabrieli zadzwonili pracownicy PSSE, którzy poinformowali ją, że przyjechali do niej pobrać próbkę do badania. Jak się okazało oni również pojawili się w miejscu jej zamieszkania, a nie w izolatorium. Wtedy znów kobieta musiała wyjaśnia gdzie i z jakiego powodu się znajduje.

- Po jej wyjaśnieniach stwierdzili jednak, że skończyli już pracę i próbka nie będzie pobierana. Kolejny termin nie został określony. Ta sytuacja to absurd. Kontakt telefoniczny z PSSE jest niemożliwy. Telefony są zajęte lub milczą, a na teren hotelu
- ze zrozumiałych względów - nie ma wstępu. Córka jeszcze dwa miesiące temu była pod opieką psychologa i zakończyła terapię związaną z depresją. Z rozmów telefonicznych słyszę, że jesteśmy bliscy powrotu depresji - martwi się Pan Tomasz apelując do nas o pomoc.

W związku z tą sytuacją postanowiliśmy interweniować u przedstawicieli krakowskiego sanepidu. Dominika Łatak-Glonek poinformowała nas, że sprawa została przekazana do odpowiedniego działu w celu weryfikacji. Na szczegółowe odpowiedzi czekamy.

Przypomnijmy, że od początku epidemii w naszym województwie zakażenie zostało potwierdzone już łącznie u 2646 osób.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie